Złodzieje wolności
W zamieszaniu, które dzisiaj widzimy w Polsce, łatwo może nam umknąć istota sporu pomiędzy obozem władzy a resztą społeczeństwa. Podstawową wartością – oprócz życia człowieka – chronioną przez państwo jest wolność.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
---
Interesuje się również fizyką i kosmologią. Rozwija autorskie koncepcje filozoficzno-kosmologiczne określane jako Kosmologia Sakiewicza, dotyczące ewolucji Wszechświata, czasu i przepływu energii. Według tej koncepcji wszechświat powstał z pierwotnego pola, które dzieląc się tworzy współczesny kosmos. Grawitacja to reakcja pola na oddziaływanie masy. https://tomaszsakiewicz.pl
Partie nie wygrywają wyborów po to, żeby wziąć sobie władzę. W demokracji rządzi się po to, żeby spełniać wolę narodu. Kto postępuje inaczej, jest zwykłym oszustem. Mamy rząd, który postanowił oszukać ludzi, by przejąć władzę i robić coś innego, niż obiecywał. Mamy partie, które miały być alternatywą – trzecią drogą – a są klakierami władzy. Cały obecny układ rządzący opiera się na oszustwie, i to moje najcięższe oskarżenie wobec niego - pisze Tomasz Sakiewicz w "Gazecie Polskiej".
Nigdy nie przeceniałem wyborów samorządowych, bardziej interesowała mnie krajowa i globalna polityka. To prawda, że postawy obywatelskie powinny wykuwać się w społecznościach lokalnych, tych, które decydują o naszym otoczeniu - pisze Tomasz Sakiewicz w "Gazecie Polskiej".
Pytanie o niezwykłą brutalność policji 6 marca br. podczas demonstracji rolników w Warszawie będzie ciążyło na naszym życiu politycznym nie tylko przez najbliższe dni, lecz pewnie przez miesiące i lata. Kalkulacja Donalda Tuska była stosunkowo prosta: większość elektoratu jego partii nie ma nic wspólnego z rolnikami, spora część wprawdzie rozumie postulaty protestujących, jednak nie chce blokad, boi się UE, która domaga się realizacji Zielonego Ładu, a generalnie chce jak najszybciej zakończyć awanturę, nawet jeśli teraz to oznacza zamieszki, byle krótkie. Tusk zyskuje jeszcze jedno: stawia PSL do pionu, który gwałtownie traci poparcie na wsi - pisze Tomasz Sakiewicz w "Gazecie Polskiej".