Męczybuła Tusk obala się sam
Spadek notowań Koalicji Obywatelskiej to skutek kretyńskiej wypowiedzi Radosława Sikorskiego, ale także
Spadek notowań Koalicji Obywatelskiej to skutek kretyńskiej wypowiedzi Radosława Sikorskiego, ale także
„Dla młodych lewicowców bohaterem jest ks. Jerzy Popiełuszko, a nie Jerzy Urban” – deklarowała Socjaldemokratyczna Alternatywa (SODA) w latach 90. SODĘ stworzyła grupa byłych działaczy młodzieżówki Unii Pracy, co nie chcieli z SLD. Wybór był czytelny: albo rzecznik totalitarnego reżimu w luksusowej limuzynie, demonstrujący bogactwo, albo robotnicy ze zniszczonych fabryk, zubożali zwykli Polacy, bezrobotni.
„W Polsce nie ma żadnego innego systemu wartości, powszechnie znanego, niż ten, który wyrasta z chrześcijaństwa (…) równie dobrze mogą go przyjmować, już bez tej podstawy religijnej, niewierzący” – powiedział Jarosław Kaczyński.
Uznawanie Polaków za debili jest fundamentem każdego działania Tuska w polityce. Inni, z rządu i opozycji, pracują, by wymyślić, jeśli nawet nie program, to atrakcyjny dla Polaków przekaz, przekonać ich do czegoś. A Tusk nie.
Początkiem zwycięstwa wolnego świata w zimnej wojnie były słowa Ronalda Reagana, że chce ze Związkiem Sowieckim wygrać. Słuchano tego w szoku, bo szczytem marzeń polityków Zachodu było dotąd z Moskwą się dogadać, a komunizm zreformować. Wygrać?! Wariactwo!
Przez sześć powojennych lat, do czasu gdy Niemcy podjęły temat o reparacjach dla Żydów, oficjalne kontakty żydowsko-niemieckie nie istniały, a wielu Żydów utożsamiało Niemcy Adenauera z Niemcami Hitlera. Po osiągnięciu trudnego porozumienia w 1952 r. niemieckie odszkodowania przyczyniły się znacząco do rozwoju gospodarczego Izraela. „Rację mieli także ci, którzy przewidywali, że porozumienia o reparacjach i rekompensatach doprowadzą do pojednania” – pisze Tom Segev, izraelski historyk, pisarz i dziennikarz, w książce „Siódmy milion”.
Indyjski Indian Express, saudyjska Al-Arabijja i katarska Al Jazeera, w której wystąpił Michał Rachoń, poinformowały o polskich żądaniach reparacji od Niemiec.
Dokładnie po pół roku od napaści Rosji na Ukrainę Angela Merkel otrzymała Pokojową Nagrodę UNESCO. Nie ogłoszono wprawdzie, że to za Nord Stream 2 oraz interesy z Putinem, bez których nie byłoby napaści na Ukrainę, tylko za wpuszczenie imigrantów w 2015 r. Pokrzywdzonym wydaje się w tej sytuacji Putin, któremu żadnej nagrody nie dano.
Aleksandr Litwinienko, który pracował w oddziale FSB likwidującym ludzi niewygodnych dla Moskwy, opisywał, że każda zbrodnia przygotowywana jest marketingowo, jak każdy inny wprowadzany na rynek produkt. Ludzie od mokrej roboty to najmniej ważna grupa pracowników FSB.
Niech nikt po festiwalu Owsiaka nie bredzi, jaka ta młodzież zdemoralizowana. Nie bardziej niż my za młodu, a nawet gdyby, to takie paplanie jest na rękę Owsiakowi. Ta sama młodzież potrafiła bronić na manifestacjach Ukrainy, a nie tylko bluzgać z Lempart. Młodzież eksperymentuje, błądzi jak zawsze.
W genialnych „Zapiskach oficera Armii Czerwonej” lejtnant Miszka Zubow ma powodzenie u kobiet – udaje mu się poderwać damę Irkę. Niestety, później okazuje się ona prostytutką. Gdy zaś Sowieci obejmują władzę, mianują ją „prezeską Wydziału Opieki nad Matką i Dzieckiem”. Sergiusz Piasecki doskonale znał sowiecką mentalność i nie zdziwiłby się, że na Campus Trzaskowskiego zaproszona został Barbara Kurdej-Szatan, która nazwała broniących Polski przed prowokacjami Putina i Łukaszenki strażników „mordercami” i „maszynami bez mózgu”, by porozmawiała z uczestnikami, jak sobie radzić z… hejtem.
W lipcu Polacy przez lata szukali potwora z Loch Ness, który cztery lata temu przybrał postać pytona tygrysiego. Szukała go nad Wisłą nie tylko policja, ale detektyw Rutkowski z ZOMO i jasnowidz Jackowski, ten od żółtego pyłu, co miał wiosną przykryć Polskę. W tym roku pyton się nie pojawił, bo rynek sensacji zmonopolizował Donald Tusk.
PiS jest pierwszą partią w historii III RP, która po siedmiu latach ma poparcie zbliżone do tego, jakie miała w 2015 roku, gdy wygrała wybory. Były to lata ze zdecydowanie najmniejszą po 1989 roku liczbą manifestacji pracowniczych i związkowych, natomiast najliczniejszymi protestami przegrywających wybory partii opozycyjnych. Ale Donald Tusk mimo to chce budować obraz władzy przestraszonej gniewem wściekłego ludu, na czele którego stoi rzecz jasna on sam. Stąd zapowiedzi zamykania do więzienia czy nasyłania silnych ludzi. Gniewu ludu pobudzić się Tuskowi nie udaje, ale prowokuje do używania przemocy i grożenia śmiercią najbardziej niezrównoważonych swoich zwolenników.
W polskiej historii wiele było momentów, w których to nie polityczni przywódcy, a zwykli ludzie zmieniali jej bieg. Taka niesamowita scena rozegrała się, gdy ks. Jerzy Popiełuszko, jako pierwszy kapłan w historii, wszedł witany oklaskami tłumów do komunistycznej fabryki - strajkującej Huty Warszawa. Zwykli, pogardzani robotnicy, z których wielu od dzieciństwa nie było u spowiedzi, teraz klękali, a ich żarliwość wywołała potężny podmuch wiatru historii, który miał zmieść komunizm. Dziś takimi robotnikami z Huty Warszawa są kibice Śląska Wrocław, którzy przy wjeździe na Ostrów Tumski, za zgodą sióstr marianek, namalowali olbrzymi mural z Janem Pawłem II. „To nasza odpowiedź na nasilający się ostatnimi czasy hejt i niesłuszne oskarżenia wobec tego wielkiego Polaka, któremu wiele zawdzięczamy. Padają bezkarne bluzgi. Nie podoba nam się to” – oświadczyli. To jest ten symboliczny gest niezgody, który już dawno powinniśmy wykonać, ale często rozmywaliśmy go w jałowych dyskusjach, co wykorzystywał przeciwnik, mieszając w głowach dzieciakom, które nie mogą pamiętać cudu, jaki dokonał się za sprawą Jana Pawła II, dzięki któremu żyją dziś w wolnym kraju. Już pojawiły się głosy ludzi, którzy rozumują, że skoro chcą uderzyć psa, to kij się znajdzie i postanowili nasłać na ów mural konserwatora zabytków oraz wszelkie możliwe miejskie służby. Dziś cała Polska rozumiejąca znaczenie tego gestu, powinna wystąpić w obronie tego muralu, czyli pamięci o Janie Pawle II. Non possumus! – pisze dla portalu Niezależna.pl Piotr Lisiewicz.