Paradoks Merkel
Angela Merkel jest w tej chwili zbyt silna politycznie, by upaść, a jednocześnie zbyt słaba, by rządzić. To polityk, który stał się już symbolem pewnej epoki w Niemczech.
Angela Merkel jest w tej chwili zbyt silna politycznie, by upaść, a jednocześnie zbyt słaba, by rządzić. To polityk, który stał się już symbolem pewnej epoki w Niemczech.
Obecność Donalda Tuska na centralnych obchodach Święta Niepodległości na pl. Piłsudskiego w Warszawie będzie rozmaicie komentowana. Niektórzy gotowi widzieć tu kolejny dowód na oddalanie się prezydenta od PiS-u.
Angela Merkel ma problem. Bardzo chce pomagać Emmanuelowi Macronowi. Choć ten jest nieporadny politycznie i coraz bardziej nielubiany u siebie w kraju, Merkel wciąż widzi w nim rycerza, który obronił Europę przed smokiem lepenowskiego populizmu, i chciałaby dla niego drugiej kadencji.
Komisja Roberta Muellera, badająca rosyjską ingerencję w amerykańskie wybory, stawia pierwsze zarzuty. Chodzi o byłego szefa kampanii Donalda Trumpa Paula Manaforta oraz jego współpracownika Ricka Gatesa. Mowa jest m.in. o praniu pieniędzy i spiskowaniu przeciwko USA.
Negocjacje koalicyjne w Niemczech wchodzą w decydującą fazę. Jeśli wierzyć przeciekom, mowa jest obecnie o podziale stanowisk w ramach tzw. układu jamajskiego (CDU, Zieloni i liberalna FDP).
Były premier Włoch Silvio Berlusconi z okazji 65. urodzin podarował prezydentowi Putinowi luksusową pościel z nadrukiem przedstawiającym ich wzajemny uścisk dłoni. Nie tylko on spośród europejskich polityków pcha się Putinowi do łóżka.
W europejskiej polityce dominuje liberalno-lewicowy, lub inaczej globalistyczny, kartel partyjny. Coraz silniejsze są też partie nowego nurtu. Kartel, oczywiście, ostro temu przeciwdziała, wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję.
Napięcia na Półwyspie Koreańskim wciąż rosną. Pjongjang już wkrótce uzbroi nawet 60 interkontynentalnych głowic nuklearnych. Sankcje zaś mogą nie wystarczyć. Reżim przetrwał bez uszczerbku choćby okres masowego głodu w latach 90.
Podobno w polskiej polityce jest za dużo sporów. Niemcy mają za to problem odwrotny – za dużo konsensusu. W okresie przedwyborczym nawet liberalni komentatorzy zaczęli odnotowywać ze zmieszaniem, że pani kanclerz idzie aż za dobrze.
Obecnie jesteśmy w stanie ostrego dyplomatycznego konfliktu z Francją, której wiernie sekundują komisarze europejscy. Czy można zrobić cokolwiek od zaraz, aby Macron poczuł niezadowolenie polskiego rządu nieco dotkliwiej niż to wyrażane w formie ostrych przymiotników?
Wobec presji ze strony Emmanuela Macrona i instytucji unijnych polski rząd powinien zachować spokój i grać na czas. Najbliższe dwa lata będą decydujące.
Prezydent USA pożegnał się ze swoim głównym doradcą politycznym Stevem Bannonem. Dotychczas był on uważany za czołowego ideologa kampanii Trumpa i architekta polityki zagranicznej. Bannon był jednak kojarzony z bardzo radykalnym skrzydłem amerykańskiej prawicy, a to nie pomagało, kiedy po zamachu terrorystycznym w Charlottesville oskarżono Trumpa o pobłażanie rasistom.
Emmanuel Macron podczas swojego objazdu Europy Środkowo-Wschodniej demonstracyjnie ominie Polskę i Węgry. Warszawa otrzymuje kolejny sygnał, że jej najpoważniejszym adwersarzem w UE jest Francja.
Polski rząd chce rozwiązywać kryzys migracyjny na miejscu, a nie w Europie. A konkrety? Zobowiązaliśmy się przeznaczyć 1,1 mln euro na ustanowiony w 2015 r.
Gdybym był nieprzejednanym globalistą w typie George’a Sorosa, po szczycie G20 w Hamburgu przeraziłbym się nie na żarty.
Rzekomo przyjazna wobec Europy Środkowo-Wschodniej i krytyczna wobec Rosji polityka Niemiec w wyniku działań amerykańskich obnażyła swoje prawdziwe oblicze.
Przesadą byłoby stwierdzenie, że góra urodziła mysz, ale zeznania byłego szefa FBI przed senacką komisją ds. wywiadu nie wniosły niczego do oskarżeń stawianych Donaldowi Trumpowi.
Macron i Rutte zwyciężyli, sytuacja Trumpa się komplikuje. Nic dziwnego, że coraz więcej mediów i komentatorów trąbi o załamaniu fali populizmu.
Niektóre doniesienia ze szczytów NATO i G7 sprawiają wrażenie, jakby pochodziły z równoległej rzeczywistości. „Trump sprzedał NATO! Nie przywołał artykułu piątego! Trump odrzuca sojuszników USA!”.
O tym, że Donald Trump jako prezydent nie będzie miał łatwego życia z własnymi służbami, wiadomo było od początku.