Rozum sponiewierany
Rozum – źródło myślenia i mądrości – jest, obok serca, wolności, godności i sumienia, głównym elementem konstytuującym nasze człowieczeństwo.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Rozum – źródło myślenia i mądrości – jest, obok serca, wolności, godności i sumienia, głównym elementem konstytuującym nasze człowieczeństwo.
Nie posiadając konkurencyjnego wobec Zjednoczonej Prawicy programu wyborczego, Donald Tusk, „opozycja demokratyczna” i media mające wspólny z nimi interes uznali, że jedynym sposobem prowadzącym do ich wyborczego zwycięstwa jest narzucanie kłamliwej tzw. narracji, gra na fortepianie emocji pychy, nienawiści i pogardy oraz obrzydzania mieszkańcom naszej ojczyzny wszystkiego, co się kojarzy z rządzącą formacją.
Sierpień jest miesiącem pielgrzymek na Jasną Górę. Ta piękna polska tradycja uświadamia nam, że istotą naszej kondycji jest bycie w drodze. Każdy z nas ma do przebycia na tym świecie jedyną, niepowtarzalną drogę. Istnieją na niej takie elementy, które zastajemy, oraz takie, które zależą od nas samych.
O wyborze ateizmu lub odchodzeniu od wiary chrześcijańskiej decyduje wiele motywów: potrzeba osobistej niezależności, bunt przeciwko instytucji Kościoła, traumatyczne doświadczenia, bolesne zmagania się ze sobą, ale również – co zdarza się coraz częściej, zwłaszcza wśród młodzieży – moda i wygodny, hedonistyczny styl życia.
Poglądy konserwatywno-socjalne w Polsce ma ok. 60 proc. obywateli, a rządzącą formację popiera ok. 35–40 proc. Spośród wspomnianego elektoratu socjalnego część sympatyzuje z różnych powodów z PO: poprawiając sobie w ten sposób poczucie własnej wartości, znając sytuację naszego kraju jedynie z mediów liberalno-lewicowych, zwłaszcza z „Gazety Wyborczej” i TVN.
Czytana niedawno w kościołach przypowieść Jezusa o pszenicy i chwastach zawiera przynajmniej dwie doniosłe myśli: odnoszącą się do genezy zła oraz dotyczącą mądrego sposobu radzenia sobie z nim. „Sam Jezus – zauważa wybitny myśliciel francuski Paul Ricoeur – w jakimś momencie, jak mi się wydaje, całkowicie zgadza się ze zdaniem, że zło jest możliwe!
Dlaczego część młodych kobiet, w tym Polek, nie chce zakładać rodzin ani rodzić dzieci? Czy tylko z powodu trudnych warunków materialnych – zarobkowych, mieszkaniowych itp.? Główna przyczyna jest głębsza – mentalna.
Jak to jest możliwe, że kilkadziesiąt procent mieszkańców naszej ojczyzny uznaje za swój taki obraz polskiej rzeczywistości, który ignoruje oczywiste fakty i elementarną logikę, połyka ewidentne kłamstwa i boi się zagrożeń, których wcale nie ma? Jednym z kluczy do zrozumienia tej sytuacji jest antropologiczno-psychologiczna prawda, na którą dawno temu zwrócił uwagę Erich Fromm.
Adekwatnym traktowaniem narodu, który wydał Kopernika, Chopina i św. Jana Pawła II, uchronił w 1920 r. Europę od komunizmu, w czasie wojny ratował Żydów, a kilkadziesiąt lat później stworzył dziesięciomilionowy antykomunistyczny ruch narodowo-społeczny Solidarność i okazał się po agresji Rosji na Ukrainę miłosiernym Samarytaninem, przyjmując miliony uchodźców, powinien być szacunek, a nawet podziw.
Godność człowieka jest jedną z głównych wartości cywilizacji zachodniej. Biorąc pod uwagę deklaracje, wartość ta ma się wyjątkowo dobrze. Czy jednak potwierdza to praktyka?
Oglądając spotkania Donalda Tuska z jego sympatykami, odnosi się wrażenie, że są to seanse jakiejś sekty. I nie trzeba być psychiatrą, aby w mentalności i zachowaniu uczestników tych spotkań zauważyć objawy występujące w zaburzeniach psychicznych.
O tym, co się stanie w naszej ojczyźnie z katolicyzmem w najbliższych dziesięcioleciach, zadecyduje przede wszystkim to, ilu jej mieszkańców zachowa wiarę i jaka będzie jej jakość. Prof. Stanisław Grygiel apeluje: „Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek Kościół winien skupić się na modlitwie o zachowanie wiary w ludziach, bo sukcesy na innych polach działalności nic mu nie pomogą”.
Czy dla chrześcijaństwa liczy się tylko wiara? A może jego istota jest tożsama z określoną, wzniosłą etyką? Pytania te sugerują dwie fałszywe odpowiedzi, dwie pokusy, przed jakimi stoją wyznawcy Jezusa Chrystusa, dwie błędne drogi egzystencji chrześcijańskiej.
Aby uczciwie ocenić tzw. transformację ustrojową, w tym 4 czerwca, należy sobie odpowiedzieć przynajmniej na kilka pytań
Gdyby podczas wyborów mieszkańcy naszego kraju kierowali się tylko – jak powinno być w zdrowej demokracji – motywami politycznymi, Zjednoczona Prawica wygrałaby w cuglach. Większość wyborców ma bowiem poglądy konserwatywne i solidarnościowo-prosocjalne. Niestety, udało się podzielić naszych rodaków według kryteriów pozapolitycznych na dwa wrogie obozy.
Wielu chrześcijan doświadcza kruchości swojej wiary m.in. z tego powodu, że mimo iż nie wątpią oni w istnienie Boga, to jednak mają trudność z „zobaczeniem Jego twarzy” – z dostępnością do prawdy na temat Jego istoty.
Język pogardy Donalda Tuska wobec PiS i jego wyborców osiągnął poziom, który budzi najgorsze skojarzenia. Nie wykluczając dość powszechnej opinii, że jest to efekt jego frustracji, uważam, że chodzi o zaplanowaną, wyrachowaną i konsekwentnie stosowaną metodę.
Obcując z przyrodą, mam głębokie przeświadczenie, że poprzez jej piękno uśmiecha się do nas z miłością i czułością Stwórca. Jednak Jego uśmiechu nie mylę z Nim samym. Już ludzie pierwotni mieli poczucie sakralności przyrody i być może przeczuwali istnienie jej Stwórcy.
Najnowszy film Krzysztofa Zanussiego, jednego z największych polskich reżyserów, „Liczba doskonała”, odbiera się jak jego testament artystyczny.
W jednym z kazań ks. prof. Józef Tischner powiedział: „To bardzo ważna sprawa, żeby człowiek umiał odczytywać znaki, jakie mu Bóg daje. Bo Bóg daje znaki. One nie są nigdy całkiem wyraźne, całkiem jednoznaczne. Zawsze są trochę niejasne.