Jest kolejna narracja Platformy Obywatelskiej w sprawie skandalu z pochówkami ofiar katastrofy smoleńskiej. Gdy ujawniono, że w trumnach polskich generałów znajdują się też doczesne szczątki wielu innych osób, poseł Sławomir Neumann wyrażał żal, że wszystkich, którzy zginęli w pobliżu lotniska Siewiernyj 10 kwietnia 2010 roku nie wrzucono do wspólnej mogiły. Dziś w TVP Info senator PO Waldemar Sługocki próbował przekonywać, że ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz była w Moskwie jako... wolontariuszka.

Przypomnijmy, była premier Ewa Kopacz została dziś wezwana na przesłuchanie w charakterze świadka, w śledztwie dotyczącym m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej. Portal niezalezna.pl jako pierwszy podał informację o trwającym przesłuchaniu.

„Stawię się do prokuratury zgodnie z wezwaniem, które otrzymałam” - poinformowała wcześniej Kopacz na swoim profilu na Facebooku.

Jak dodała po katastrofie smoleńskiej udała się do Moskwy, gdyż chciała „w tych bardzo trudnych chwilach zaopiekować się rodzinami tych, którzy zginęli”.

Czułam, że to wyższa konieczność, obowiązek i powinność

- podkreśliła.

Zostałam wyznaczona jako reprezentant rządu do spraw opieki nad rodzinami ofiar. Decyzja została podjęta na moją prośbę. To była moja jedyna rola tam na miejscu

- tłumaczyła, odnosząc się do wydarzeń sprzed ponad siedmiu lat.

Zwróciła uwagę, że byli z nią polscy lekarze, którzy w każdej chwili mogli zmierzyć ciśnienie czy poziom cukru.

Podawaliśmy tym, którzy potrzebowali odpowiednie leki i przeprowadzaliśmy badania EKG. Sekcje zwłok, ekshumacje i inne czynności zarządza prokurator. Nie jestem i nie byłam prokuratorem

- zaznaczyła.

Zaapelowała jednocześnie o wstrzemięźliwość w opiniach, w szczególności polityków, którzy wtedy nie byli w Rosji z nimi oraz z rodzinami ofiar, „być może nie chcąc zmierzyć się z tą tragedią”.


Tymczasem absurdalny pogląd w sprawie wyjazdu Kopacz do Rosji wygłosił w TVP Info senator PO Waldemar Sługocki.

- Pan twierdzi, że Ewa Kopacz pojechał tam (do Moskwy - red.) jako wolontariusza? - zapytał prowadzący rozmowę Adrian Klarenbach.
- Tak. Znaczy to nie była decyzja rządu polskiego, żeby - w mojej ocenie - wysłać tam panią premier Kopacz. Ówczesna minister zdrowia sama zgłosiła swój akces - odparł Sługocki.


Tymczasem marszałek Senatu Stanisław Karczewski był proszony dziś o komentarz w tej sprawie przypomniał, że gdy doszło do katastrofy smoleńskiej, Ewa Kopacz pełniła funkcję ministra zdrowia, a po katastrofie, wraz z zespołem ekspertów, pojechała do Moskwy, by uczestniczyć w identyfikacji ofiar. Część bliskich ofiar zarzucała jej później, że na miejscu nie dopilnowano prac strony rosyjskiej.

Ona była wysłannikiem rządu, opiekowała się rodzinami, one to doceniają, członkowie tych rodzin byli jej wdzięczni. Natomiast była najwyższym urzędnikiem, najwyższym przedstawicielem rządu. Ona reprezentowała tam również rząd. I reprezentowała rząd mówiąc o rzeczach nieprawdziwych. A od polityków powinniśmy wymagać prawdy i rzetelności, mówienia przede wszystkim prawdy

- podkreślił marszałek Senatu.