Prof. Viljar Veebel dla niezalezna.pl: W wojnie informacyjnej z Rosją, czas na ofensywę

  

- Jak jesteś atakowany, to podejmujesz wymianę i przechodzisz do ofensywy. Teraz ciągle czekamy, a Rosjanie atakują. W pewnym sytuacjach, jeśli pominiesz pierwszy ruch, nie będziesz miał następnego - mówi niezalezna.pl prof. Viljar Veebel z Estońskiej Akademii Obrony Narodowej. Prof. Veebel uczestniczy w konferencji na Akademii Sztuki Wojennej, a dotyczącej wojny informacyjnej. 

W kolejnych dniach na portalu niezalezna.pl będziemy publikować kolejne rozmowy z ekspertami z Europy Środkowej i Wschodniej oraz krajów bałtyckich na temat ich doświadczenia wojny informacyjnej z Rosją. 

Podczas wykładu wspomniał Pan, że w wojnie informacyjnej z Rosją ciągle jesteśmy stroną reagującą i czas na przejście do ofensywy. Problem w tym, że w Polsce, jeśli ktoś wspomni o działaniach ofensywnych w stosunku do Rosji, to natychmiast jest wykluczany z debaty publicznej i zostaje okrzyknięty "oszołomem" lub "rusofobem". Dlaczego tak się dzieje?

To się wiąże m.in. z systemem awansu w służbie cywilnej. Podobnie jak w Polsce, tak w Estonii, wśród urzędników państwowych panuje przekonanie, że będą awansować jeśli nie popełnią błędu. A nie popełnia błędów, ten kto nic nie robi. W związku z tym jeśli widzę rosyjski atak, nie podejmuję walki i mam nadzieję, że ktoś inny sobie z nim poradzi. To jest stare myślenie. W obecnym systemie nie nagradzamy ludzi, którzy podejmują walkę. Powinniśmy zmienić ten model myślenia, gdzie aktywność powinna być wartością, a jeśli ktoś łamie zasady musi ponieść konsekwencje. W tym momencie tchórze są bardziej promowani niż ci którzy są aktywni i nie boją się podjąć walki.  

Po drugie musimy pozbyć się myślenia, że gra w szachy jest czymś złym. Normalnie jest tak, że jak jesteś atakowany, to podejmujesz wymianę i przechodzisz do ofensywy. Teraz ciągle czekamy, a Rosjanie atakują. W pewnym sytuacjach, jeśli pominiesz pierwszy ruch, nie będziesz miał następnego. To jest jak z cyberbezpieczeństwem. Po pierwszym uderzeniu w twój system w większości przypadków, nie jest w stanie ponownie funkcjonować.  

Patrząc na długość granic Estonii z Rosją czy Polski z Rosją, my nie mamy luksusu czekania na atak. To jest tak jakby zawodnik wagi ciężkiej bił dziecko. Dla nas jedyną rzeczą jaką możemy zrobić to zmieniać cel, robić uniki i atakować znienacka. Dopóki Putin jest u władzy nie ma nadziei, że Rosja się zatrzyma. Musimy zdawać sobie sprawę, że ich ostatecznym celem jest uderzenie nas. 


Jakie mamy ofensywne narzędzia przeciwko Rosji?

To m.in. zbieranie informacji na temat ludzi, którzy rządzą Rosją i przekazywanie ich Rosjanom i rosyjskiej opozycji. Mamy również kontrolę nad ich zagranicznymi kontami bankowymi. Putinowi trzeba przekazać, że jeśli przekroczy po raz kolejny zasady nie będziemy go traktować jak członka zachodniej społeczności, tylko człowieka, który nas atakuje. 

To z czego jeszcze musimy zdać sobie sprawę, że oni nie traktują nas tak jak my traktujemy siebie nawzajem. Rosjanie wykorzystują dziennikarzy, naukowców. Jeśli dziennikarze publikują zmyślone informacje, to musimy coś z tym zrobić. Podobnie jest z naukowcami. Rosyjscy naukowcy są dobrze opłacani, aby przedstawiać wyniki badań, które nigdy nie zostały przeprowadzone. I powinniśmy być zdecydowani w tej kwestii.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nadchodzą tropikalne upały - nawet ponad 40 stopni. Strażacy ruszają na pomoc

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com; geralt

  

W związku z nadciągającą falą wyjątkowych upałów komendant główny PSP gen. bryg. Leszek Suski wydał polecenie, by strażacy wsparli samorządy, które o to poproszą - poinformował dzisiaj rzecznik komendanta głównego PSP st. bryg. Paweł Frątczak

"Według zapowiedzi synoptyków ma być wyjątkowo gorąco, nawet powyżej 40 stopni, dlatego komendant główny PSP gen. bryg. Leszek Suski wydał wczoraj polecenie komendantom jednostek Państwowej Straży pożarnej w całym kraju, by udzielić pomocy samorządom, jeśli się o nią zwrócą"

- poinformował Paweł Frątczak.

Jak mówił, chodzi o to, że sieć hydrantowa i hydranty należą do samorządów, a strażacy mogą udostępnić swój sprzęt: węże i kurtyny. "Możemy wesprzeć miasta w organizacji punktów, gdzie są ustawiane kurtyny wodne, przy których można się schłodzić" - powiedział.

W wypadku dużych upałów występuje zagrożenie dla zdrowia i życia, dlatego zalecana jest duża ostrożność oraz śledzenie komunikatów i rozwoju sytuacji pogodowej. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zaleca, aby w związku z upałami ograniczyć przebywanie w pełnym słońcu, pić dużo niegazowanej wody, nie wychodzić - jeśli nie ma takiej potrzeby - z domu oraz unikać wysiłku fizycznego i picia alkoholu, który odwadnia organizm. Należy też pamiętać o noszeniu nakrycia głowy.

Podczas upałów nie można zostawiać dzieci w zamkniętym samochodzie. W razie wystąpienia objawów przegrzania organizmu - przyspieszonego oddechu, temperatury, nudności, zawrotów głowy lub dreszczy - należy szukać pomocy, dzwoniąc na numery alarmowe 112 lub 999. Bez opieki w autach nie powinno się zostawiać również zwierząt.


W środę straż pożarna interweniowała 388 razy w związku z burzami, intensywnymi opadami deszczu i gradu oraz silnym wiatrem; wskutek nawałnic ranne zostały dwie osoby - poinformował rzecznik komendanta głównego PSP st. bryg. Paweł Frątczak.

Według rzecznika, najwięcej - bo 94 - interwencji odnotowano na Lubelszczyźnie, a także w Łódzkiem - 89 oraz na Podkarpaciu - 55. W wyniku środowych nawałnic dwie osoby zostały ranne w miejscowości Bocheń w woj. łódzkim, gdy na samochód, którym podróżowały, przewróciło się drzewo.

Doszło także do zakłóceń w dostawach prądu. Jak powiedział Paweł Frątczak, na Lubelszczyźnie 350 gospodarstw pozbawionych jest dostaw energii z powodu uszkodzenia dziewięciu stacji transformatorowych; z kolei w województwie łódzkim bez prądu jest 100 gospodarstw.

"Najtrudniejsza sytuacja jest powiecie janowskim na Lubelszczyźnie, gdzie w wyniku intensywnych opadów deszczu najbardziej ucierpiały trzy miejscowości w gminie Modliborzyce, tj. Wierzchowiska Pierwsze, Wierzchowiska Drugie i Pasieka. Tam na skutek spływania wody z pól oraz wystąpienia z brzegów rzeczki Sanna zalanych zostało ok. 80 gospodarstw rolnych"

- poinformował rzecznik.

Według informacji PSP, w środę na miejscu pracowało 140 strażaków z 37 jednostek straży pożarnej. Ich działania polegały przede wszystkim na prewencyjnej ewakuacji 18 osób z zalanych budynków z wykorzystaniem łodzi. "Koncentrujemy się na wypompowywaniu wody z zalanych budynków i piwnic. Prewencyjnie wyłączono tam również prąd. Na miejscu nadal pracuje 80 strażaków"

- dodał Frątczak. Jak mówił, poproszono również Ministra Obrony Narodowej o wsparcie strażaków i na miejscu pracuje dodatkowo 80 żołnierzy z Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Na miejsce w czwartek ma udać się komendant główny PSP gen. bryg. Leszek Suski.

Jak przypomina rzecznik PSP, także w czwartek na terenie całego kraju oprócz upałów mogą wystąpić niebezpieczne zjawiska pogodowe: burze, grad i silny wiatr.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl