Media informują, że zamachu w Londynie dokonał Abu Izzadeen, który wcześniej nazywał się Trevor Brooks. Zastrzelony przez policję islamista miał już na koncie wyrok więzienia za przestępstwa terrorystyczne. W środowym ataku, do którego doszło w pobliżu parlamentu, śmierć poniosły cztery osoby a dwadzieścia zostało rannych. Po wydarzeniach premier Theresa May zwołała posiedzenie sztabu kryzysowego, zwiększono również środki bezpieczeństwa.

Abu Izzadeen – wcześniej Trevor Richard Brooks – był przedstawicielem muzułmańskiej organizacji Al Ghurabaa oskarżanej o gloryfikację terroryzmu. Ma na koncie wyrok – skazano go na 4,5 roku więzienia za przestępstwa terrorystyczne. Jego rodzina pochodzi z Jamajki. Brooks przeszedł na islam dzień przed skończeniem 18 lat i przyjął imię Omar.



Co najmniej cztery osoby zginęły, a 20 zostało rannych w ataku, do którego doszło w środę koło gmachu parlamentu w centrum Londynu – podała londyńska policja, która prowadzi w tej sprawie śledztwo antyterrorystyczne. 

Policja poinformowała, że wśród ofiar śmiertelnych jest jeden funkcjonariusz oraz napastnik.

Według doniesień brytyjskich mediów, doszło do co najmniej dwóch incydentów: na Moście Westminsterskim prowadzącym przez Tamizę do parlamentu oraz w pobliżu jednej z bram do gmachu.

Sprawca kierujący szarym hyundaiem przejechał przechodniów na chodniku Mostu Westminsterskiego, zanim uderzył w ogrodzenie parlamentu. Fotoreporter Reutersa poinformował, że widział tam kilkanaście osób poszkodowanych. Londyńskie służby ratunkowe podały, że udzieliły pomocy co najmniej dziesięciu pacjentom, którzy odnieśli rany na moście. Z Tamizy wyłowiono żywą, ciężko ranną kobietę.

Sytuację po tym ataku zarejestrował telefonem komórkowym był minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który przejeżdżał przez most taksówką. Widział pięć przejechanych osób.

Przy jednej z bram parlamentu napastnik rzucił się z nożem na funkcjonariusza policji pilnującego gmachu, zanim został zastrzelony przez policjantów. Zaatakowany policjant zmarł.

Według mediów napastnik miał przy sobie nóż z ponad 20-centymetrowym ostrzem. Zdaniem dziennikarza BBC, który powołuje się na doniesienia świadków ataku, w zdarzeniu mogło brać udział dwóch napastników. 

Gdy tylko rozległy się strzały, zawieszone zostały obrady Izby Gmin. Najpierw zarządzono blokadę budynku, ale potem jego całkowitą ewakuację. W pierwszej kolejności ewakuowano galerię dla publiczności; posłowie mieli być wyprowadzani w ostatniej kolejności, w grupach po 20 osób.

Rzecznik rządu podał, że premier Theresa May została natychmiast odwieziona na Downing Street 10, skąd monitoruje sytuację. W związku z atakiem zwołała w środę posiedzenie sztabu antykryzysowego COBRA (Cabinet Office Briefing Rooms) – podała Sky News. Odwołano jej spotkanie z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim, które było zaplanowane na środowe popołudnie na Downing Street.

Zwiększono również środki bezpieczeństwa w Pałacu Buckingham, czyli londyńskiej rezydencji królowej Elżbiety II.

W związku z wydarzeniami ambasada RP w Wielkiej Brytanii zaapelowała o zachowanie ostrożności oraz poinformowała, że konsul RP w Londynie monitoruje sytuację i sprawdza, czy w środowym ataku nie ucierpieli Polacy. „W związku z ewakuacją okolic Parlamentu w Londynie apelujemy o zachowanie dodatkowej ostrożności oraz stosowanie się do zaleceń policji” – napisano na Twitterze placówki.

Zapewniono również, że „Wydział Konsularny Ambasady RP w Londynie pozostaje w kontakcie z policją”. „Ustalamy, czy w incydencie ucierpieli obywatele polscy” – podkreślono we wpisie na Twitterze.