Kolejny skandal w środowisku sędziowskim - tym razem już jednak o kryminalnym charakterze. We Wrocławiu złapano na gorącym uczynku ważnego sędziego - wpadł, gdy w markecie "przytulił" sprzęt elektroniczny. Schwytali go ochroniarze.

Początkowo informacje były bardzo lakoniczne.

- Prokuratura Rejonowa Krzyki-Zachód wszczęła postępowanie sprawdzające w tej sprawie – powiedziała Małgorzata Klaus, rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

– Potwierdzam, że osoba wykonująca zawód sędziego została wskazana przez pracowników marketu jako sprawca kradzieży nośników pamięci elektronicznych w tym sklepie. Trwają czynności sprawdzające w tej sprawie – powiedziała Klaus.


Wkrótce było jednak wiadomo znacznie więcej. Chociażby fakt24.pl podał tożsamość, a nawet zdjęcie sędziego, czyli Roberta W. z Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

"55-letni sędzia, który orzekał m.in. w sprawie zabójstwa Kamilki z Kamiennej Góry w poniedziałek, wczesnym popołudniem wybrał się do wrocławskiego Media Marktu. Na jego dziwne zachowanie zwróciła uwagę ochrona sklepu. Ochroniarze postanowili zatrzymać wychodzącego ze sklepu mężczyznę. Wtedy ten wyciągnął legitymację sędziowską i oświadczył zdumionym ochroniarzom, że chroni go immunitet" - relacjonuje tabloid.

Po wezwaniu policji i przeszukaniu (wyraził na to zgodę prezes sądu) przy sędzim znaleziono pendrivy warte - jak twierdzi fakt24.pl - 2000 zł!

Skandal z udziałem sędziego skomentował na antenie TVP Info minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– To bardzo smutne, że na gorącym uczynku jest zatrzymywany sędzia, i to wydziału karnego sądu apelacyjnego. W takich sprawach będziemy bardzo stanowczy i zdecydowani. Kończy się definitywnie czas poczucia bezkarności ludzi, którzy z tego powodu, że mają togę i łańcuch na piersi, mogą liczyć na bezkarność – podkreślił Ziobro.


– Po to także proponuję zmiany systemowe, które wejdą niebawem w życie, by można było pociągać do odpowiedzialności osoby niegodne – dodał.