W grudniu 2016 roku policja zatrzymała Dariusza Michalczewskiego w Gdańsku w jego mieszkaniu. Interwencja spowodowana była domową awanturą. W domu boksera znaleziono „biały proszek” – była to kokaina. Teraz okazuje się, że „Tiger” ucieka z kraju – podał „Super Express”. Jego mieszkanie zostało wystawione na sprzedaż, a pięściarz ma rozglądać się za nowym lokum w Miami w Stanach Zjednoczonych.
 
Dariusz Michalczewski został zatrzymany przez gdańską policję. Interwencja była spowodowana - jak nieoficjalnie podawały media - domową awanturą, ale w mieszkaniu boksera znaleziono również "śladowe ilości białego proszku".
 
Badania laboratoryjne wykazały, że była to kokaina. Podano, że było to 0,3 grama narkotyku. Z tego względu mogą być mu postawione zarzuty posiadania narkotyków.

Po całej sytuacji postawiono mu zarzuty o znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej wobec małżonki Barbary.
 

Postępowanie jest kontynuowane. Trwa przesłuchiwanie świadków

 
– powiedziała dla „SE” Tatiana Paszkiewicz z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Tymczasem po całej awanturze, jaka miała mieć miejsce, rodzina udała się na urlop w Alpy. A apartament Michalczewskich w Gdańsku wystawiono na sprzedaż za 2,8 mln zł.
 

Dariusz z Basią i dziećmi przebywają poza Polską. Są zmęczeni nagonką na niego. W najbliższym czasie nie zamierzają wracać do kraju. Chcą zamieszkać na Florydzie, rozglądają się za apartamentem. Jeden mają już na oku. Darka cieszy fakt, że znajduje się on blisko domu, w którym wychowywali się jego starsi synowie


– powiedział informator tabloidu.
 
Według gazety „Tiger” na oku ma apartament o powierzchni 300 m kw. wyceniony na ponad 1,5 mln dol. Pięściarz ma pracować nad filmem opowiadającym o jego życiu. Większość ujęć powstaje w Stanach Zjednoczonych.