Pojawiają się kolejne doniesienia dotyczące wydarzeń z grudnia ubiegłego roku, kiedy to opozycja podjęła próbę obalenia rządu premier Beaty Szydło. Niedawno informowaliśmy, że wizyta Donalda Tuska w Polsce akurat w tych dniach nie była przypadkowa. Teraz okazuje się, że cała akcja PO i Nowoczesnej została skoordynowana z dziennikarzami oraz posłami Parlamentu Europejskiego. 

Jak już podawaliśmy, skandaliczne zajścia, które opozycja rozpętała 16 grudnia ubiegłego roku, miały drugie dno. Jak wynika z informacji, do których dotarł portal Niezalezna.pl, planowano, aby kluczową rolę w wydarzeniach odegrał Donald Tusk. 17 grudnia przewodniczący Rady Europejskiej wziął udział w ceremonii zamknięcia Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016. Wykorzystał tę wizytę, aby zaatakować ugrupowanie rządzące i poprzeć puczystów.

Z informacji, które portal Niezalezna.pl uzyskał od unijnych polityków, wynika, że wizyta i wystąpienie Tuska w najgorętszym momencie awantury nie były przypadkowe. Nasze źródła twierdzą, że polityk miał odegrać w próbie obalenia rządu kluczową rolę. Wystąpić jako „unijny namiestnik”, który wkracza na scenę, aby uspokoić sytuację w kraju, bo liczono na to, że dojdzie do brutalnych zamieszek z udziałem policji i służb. To wokół niego miała skupić się opozycja.

Teraz marszałek sejmu Marek Kuchciński – powołując się na europosła Prawa i Sprawiedliwości Tomasza Porębę – przekazał, że próba puczu została skoordynowana z dziennikarzami oraz posłami Parlamentu Europejskiego. 

Poseł Tomasz Poręba: Próba obalenia rządu była skoordynowana z dziennikarzami i posłami Parlamentu Europejskiego 

– napisał Kuchciński.