Nowym przewodniczącym Parlamentu Europejskiego został chadek Antonio Tajani. W finałowej czwartej rundzie o fotel przewodniczącego PE rywalizowali dwaj Włosi: chadek Antonio Tajani i socjalista Gianni Pittella.

Gdy rano w sojusz z chadekami weszli liberałowie (wycofując swojego kandydata Guy Verhofstadta), zaczęły się zabiegi o wsparcie Tajaniego ze strony liczącej 74 eurodeputowanych frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Konserwatyści, do których należą europosłowie PiS, byli niezadowoleni z ogłoszonego rano porozumienia wyborczego chadeków i liberałów, w którym znalazło się wezwanie do Komisji Europejskiej w sprawie stworzenia podstaw prawnych dotyczących procedury ochrony praworządności w UE, a także realizacji elementów programu federalistów.

EKR zażądał, żeby Tajani odciął się od tego stanowiska publicznie. Krótko po tym Włoch, który cały dzień unikał mediów, spotkał się z polskimi dziennikarzami i zadeklarował w świetle kamer, że będzie neutralny jako szef Parlamentu Europejskiego.

- Będę prezydentem każdego europosła, będę prezydentem każdej grupy. Mój program to program Parlamentu Europejskiego. Tylko to mnie obowiązuje - oświadczył włoski polityk.

W pierwszych trzech turach zwycięski kandydat musiał zdobyć większość bezwzględną. Żadnemu z pretendentów do stanowiska szefa PE to się nie udało. Dlatego dopiero w czwartej rundzie, dwóch kandydatów z największym poparciem będzie walczyło o zwycięstwo; wygra ten, który uzyska więcej głosów.