Dziś w Ankarze - podczas otwarcia wystawy zdjęć poświęconych Rosji - został postrzelony rosyjski ambasador w Turcji Andriej Karłow. Jak się okazało - śmiertelnie. Zamachowiec został zabity.
 

Do napadu doszło dziś wieczorem podczas wystawy w Galerii Sztuki Współczesnej. Dyplomata w stanie krytycznym został przewieziony do szpitala. Tam zmarł.

Zabójca to oficer tureckiej policji (oddziałów specjalnych) Mevlüt Mert Altıntaş. Był członkiem ekipy ochraniającej imprezę. Został do niej przydzielony tydzień temu. 

Rosja nazwała zdarzenie "aktem terroru". Zamach potępiły już m.in. Wielka Brytania i USA. Jeden z rosyjskich senatorów z rządzącej partii Jedna Rosja - Franc Klincewicz - zasugerował już jednak, że za zabójstwem "mogły stać tajne służby NATO". 62-letni Karłow był rosyjskim ambasadorem w Turcji od 2013 r.

Pojawiły się już zdjęcia zamachowca w chwili zabójstwa. Mężczyzna krzyczał: "my umieramy w Aleppo, ty umrzesz tutaj". Następnie wystrzelił 5 razy. Potem został zabity przez turecką ochronę. Zamach utrwalono też na nagraniu wideo (UWAGA: drastyczne sceny)

 


Są również pierwsze zdjęcia po zamachu:


Media opublikowały też zdjęcia ambasadora tuż przed zdarzeniem.