Reporter „Gazety Wyborczej” pojawił się na Marszu Niepodległości w przebraniu. Jak pisze – chciał przeprowadzić społeczny eksperyment. Przebrał się za czarnoskórego i szedł w pochodzie. – Przede mną przeszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którym towarzyszyło zdziwienie: „Matko, czarnuch przyszedł”. Nawet jak tego nie wypowiadali, czułem to. To był jeden z najmniej przyjemnych dni w moim życiu – mówił dla polsatnews.pl Jacek Hugo-Bader – autor prowokacji.

Dziennikarz miał spotkać się z wyzwiskami, przepychankami itd. Zadziwia jednak fakt, w jaki sposób opisuje osobę, za którą się przebrał.

A zmienić kolor i zostać Murzynem, normalnym Afropolakiem z czarną jak noc listopadowa mordą, mazowieckim bambusem, brudasem, asfaltem, nizinnym Makumbą krótkowłosym z Grochowa? Straszne oszukaństwo – czytamy w „Dużym Formacie”.



(Fot. screen wyborcza.pl)

 

Przede mną przeszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którym towarzyszyło zdziwienie: „Matko, czarnuch przyszedł”. Nawet jak tego nie wypowiadali, czułem to. To był jeden z najmniej przyjemnych dni w moim życiu


- powiedział Hugo-Bader.

W tekście czytamy, że prowokacja została przeprowadzona w „celach reporterskich”. Autor przyznał, że w pewnym momencie pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy stanęli w jego obronie. Tłumaczyli, w którą stronę ma się skierować, by dojść do policjantów. Następnie miała do niego podejść osoba z biało-czerwoną opaską ze znakiem Polski Walczącej. Miała przepraszać za zachowanie niektórych osób, dodając, że „u nas nie wszyscy tacy”.

Opisywany przez dziennikarza przejaw agresji skierowanej przeciw niemu podczas marszu uchwycił akurat Thomas Orchowski – reporter radia TOK FM, jak sam pisze, czasami też „Gazeta Wyborcza”.




Tymczasem w sieci pojawiają się zupełne inne spojrzenia na Marsz Niepodległości.