W kalifornijskim mieście Berkeley, znanym ze skrajnie lewicowych władz, półtora tysiąca uczniów szkół średnich przerwało lekcje i razem z nauczycielami zaprotestowało w środę przeciwko nowemu prezydentowi USA. W wielu miastach Stanów Zjednoczonych demonstranci palili kukły z podobizną Donalda Trumpa i amerykańskie flagi.

Tłum w Kalifornii skandował różne hasła, jednak najpopularniejszym było: „Nie nasz prezydent!”. Pojawiały się również wyzwiska pod adresem Donalda Trumpa. Demonstranci podpalali śmietniki i specjalnie przygotowane kukły z podobizną prezydenta elekta. W wielu miastach USA osoby, które nie mogły pogodzić się z rezultatem wtorkowych wyborów, w obsceniczny sposób podpalały również flagę Stanów Zjednoczonych.

Duży protest wybuchł też – co ciekawe – w Londynie. W stolicy Zjednoczonego Królestwa setki protestujących zgromadziły się w środę przed ambasadą USA, by wyrazić swoje niezadowolenie przeciwko rzekomemu rasizmowi Donalda Trumpa. Wiele osób miało ze sobą transparenty rasistowskiej organizacji Black Lives Matter, nie zabrakło również portretów Trumpa ucharakteryzowanego na Adolfa Hitlera. Londyński protest został zakłócony przez członków skrajnie prawicowej organizacji English Defence League. Wśród przedstawicieli obu grup doszło do przepychanek i prób odebrania transparentów. Do akcji wkroczyła policja.

Z kolei w Portland został postrzelony mężczyzna – podaje brytyjska agencja Reuters. Do incydentu doszło nad ranem, kiedy protestujący zablokowali jeden z mostów. Ludzie blokowali ruch i rzucali w funkcjonariuszy kamieniami. Kierowca jednego z aut wysiadł i po kłótni z demonstrantem postrzelił go. Ranny został przewieziony do szpitala, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – informuje policja.

Wcześniej w nocy, protestujący zablokowali ruch i zaczęli atakować policjantów w pełnym rynsztunku. Policja odpowiedziała gazem pieprzowym. Aresztowano co najmniej jedną osobę.


Setki demonstrantów przemaszerowało też ulicami Los Angeles blokując ruch na ulicach. Kilka tysięcy aktywistów przeszło też przez centrum Miami, kilkaset z nich dostało się na autostradę, zatrzymując ruch w obu kierunkach.


W Nowym Jorku demonstranci ponownie zebrali się w Washington Square Park i Trump Tower, gdzie mieszka republikański prezydent-elekt.


fot. Anthony Albright/creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/deed.en

Protestujący próbowali także blokować ruch, co doprowadziło do tragedii. W Oakland protestująca kobieta została odwieziona w stanie ciężkim do szpitala, po tym jak została potrącona przez rozpędzony samochód.

Kocham fakt, że małe grupy protestujących podczas ostatniej nocy, mają pasję dla naszego wielkiego kraju. Wszyscy będziemy razem i będziemy dumni!

– skomentował Donald Trump na Twitterze.