W porannym bloku głosowań posłowie będą głosować ws. uchylenia immunitetu Krzysztofowi Kwiatkowskiemu. Do Sejmu wpłynęły w tej sprawie dwa wnioski. Prezes NIK pytany o całą sprawę przekonuje, że zarzuty pod jego adresem kierowane są na podstawie „z góry założonej tezy”.

Do kierowanych pod swoim adresem zarzutów Krzysztof Kwiatkowski mówił w rozmowie z Kamilem Durczokiem.

– Kiedy rok temu w toku kampanii wyborczej katowicka prokuratura przedstawiła swoje wątpliwości co do trzech konkursów, które wcześniej miały miejsce w NIK, to mi nie pokazała żadnych materiałów. O informacjach dowiadywałem się z przecieków medialnych. Złożyła wniosek do Sejmu w oparciu o fragmentaryczne rozmowy, pocięte do z góry dobranej tezy, a mnie poinformowano, że nie mam prawa ustosunkowywać się do informacji zawartych we wniosku – mówił Krzysztof Kwiatkowski na antenie Polsat News.

Kwiatkowski przyznał, gdy pojawiły się zarzuty pod jego adresem, przeżywał „trudne chwile”.

- Przez ten rok, który był dla mnie rokiem wyjątkowo trudnym, dwa momenty wbiły mi się szczególnie w pamięć. Oczywiście pierwsze godziny po tym, kiedy przedstawiono te wątpliwości i dzień mojego powrotu do domu także, bo mieszkam w Łodzi, kiedy mój syn zapytał mnie: tato, czy ty trafisz do więzienia? Nikomu nie życzę takiej sytuacji, bo to rzeczywiście człowiek nie wie, co odpowiedzieć i to chyba najtrudniejsze chwile w życiu – mówił na antenie Polsat News Kwiatkowski.