W najbliższym czasie sejmowa komisja kultury zajmie się sytuacją własnościową w działających w Polsce mediach. – Chcemy się przyjrzeć i zbadać możliwości ich repolonizacji – mówi „Gazecie Polskiej” Elżbieta Kruk (PiS), przewodnicząca sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu

O konieczności repolonizacji mediów politycy prawicy mówili od dawna – wskazywali m.in. na polityczne interesy niemieckich wydawców. Zdecydowanie w tej sprawie wypowiedział się Jarosław Kaczyński, odpowiadając na pytania internautów.

„Trzeba podjąć sprawę repolonizacji mediów. Trzeba być odważnym, nie można się dać sterroryzować ich krzykiem tu i ewentualnie w Unii Europejskiej. Liczące się państwa w Unii – a musimy być takim państwem – chronią swój rynek. My mamy do czynienia z sytuacją całkowicie nieprawidłową. Powinniśmy krok po kroku, oczywiście w zgodzie z regułami państw cywilizowanych, czyli wykupując te media, doprowadzić do tego, aby one były polskie w najwyższym możliwie procencie. To, że media są w wielkiej części w ręku właścicieli zewnętrznych i że oni wykorzystują to także politycznie na poziomie decyzji nie poszczególnych właścicieli, tylko rządowych, to stan całkowicie niemożliwy do przyjęcia w suwerennym państwie” – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Likwidator Donald Tusk
Żeby zrozumieć, dlaczego mamy taki układ właścicielski na rynku medialnym w Polsce, należy cofnąć się do 1990 r. Jak czytamy w „Resortowych dzieciach. Media”, obecny kształt rynku prasowego jest niemal w całości wynikiem prac Komisji Likwidacyjnej RSW Prasa Książka Ruch, która została powołana 6 kwietnia 1990 r. przez ówczesnego premiera Tadeusza Mazowieckiego. Przez dziewięć lat działania komisji (istniała do września 1999 r.) jej skład się zmieniał, jednak najpoważniejsze decyzje podejmowano w pierwszym składzie. Jej przewodniczącym został Jerzy Drygalski, a w składzie znaleźli się Kazimierz Strzyczkowski, Andrzej Grajewski, Jan Bijak, Alfred Klein, Krzysztof Koziełł-Poklewski, Maciej Szumowski i prawie nikomu wówczas nieznany młody liberał Donald Tusk. Komisja miała za zadanie zlikwidować istniejący od 1947 r. komunistyczny koncern prasowy i doprowadzić do przekształceń własnościowych istniejących tytułów prasowych. Jaki był skutek tej prywatyzacji, można się było przekonać dopiero po pewnym czasie, a fatalny przebieg prac komisji i efekty jej działania totalnie skrytykowała Najwyższa Izba Kontroli, o czym świadczy protokół kontroli NIK z lipca 1992 r.
Dzisiejsze efekty tej prywatyzacji to dominacja niemieckich koncernów nie tylko w prasie regionalnej.

Polskie tytuły, niemiecki kapitał
Analizując strukturę właścicielską poszczególnych mediów działających w Polsce, bez trudu można ustalić, że są one głównie w rękach niemieckich właścicieli.

Klasycznym przykładem jest tu koncern Polska Press. Z jego strony internetowej można się dowiedzieć, że jest on liderem na rynku mediów regionalnych – działa w 15 województwach i wydaje 20 tytułów (niemal 100 proc. dużych gazet lokalnych jest w rękach Polska Press).
„W naszym portfolio znajdują się także magazyny »Explorer«, »Nasza Historia«, »Motosalon«, »Motosalon Classic«, »Strefa Biznesu«, »Strefa Agro« oraz dodatki telewizyjne: »Tele Magazyn«, »Super Tele«, »TV Pilot« i »Tele Program«” – czytamy na stronie internetowej polskapress.pl, z której również można się dowiedzieć, że koncern wydaje bezpłatne gazety, a także jest właścicielem portali internetowych – ogłoszeniowego Gratka.pl, serwisów informacyjnych, m.in.: z informacjami o lokalnym biznesie strefabiznesu.pl, portalu społeczności lokalnych naszemiasto.pl, polskatimes.pl oraz internetowego serwisu telewizyjnego Telemagazyn.pl.
Dopiero na końcu informacji zamieszczonej na stronie Polska Press czytamy, że „Polska Press jest częścią Verlagsgruppe Passau, niemieckiej grupy medialnej obecnej w Niemczech i Polsce”.
Oznacza to, że w żadnym innym kraju Niemcy nie mają tak silnej medialnej dominacji jak w Polsce. Co ciekawe, tę dominację umożliwił Urząd Kontroli Konkurencji i Konsumentów w czasach rządów PO. To właśnie wtedy UOKiK wyraził zgodę na kupno od brytyjskiego funduszu Mecom spółki Media Regionalne, która była właścicielem m.in. 12 gazet regionalnych i czterech rozgłośni radiowych.

„Koncentracja polegająca na przejęciu przez spółkę Polskapresse kontroli nad spółką Media Regionalne (Decyzja nr DKK-135/2013) wymagała zgłoszenia Prezesowi UOKiK, ponieważ zgodnie z przepisami transakcja podlega zgłoszeniu, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce. (…) Prezes UOKiK [Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel – red.] zgodziła się na przejęcie przez Polskapresse wyłącznej kontroli nad Media Regionalne po spełnieniu przez Polskapresse określonych warunków. Chodzi tu głównie o rynek prasy regionalnej oraz rynek regionalnej reklamy prasowej w województwie lubelskim z uwagi na fakt, że oba liczące się na rynku dzienniki »Kurier Lubelski« oraz »Dziennik Wschodni« po dokonanej transakcji należałby do Polskapresse. Zatem spółka Polskapresse w ciągu roku od wydania decyzji musiała sprzedać »Dziennik Wschodni« oraz domeny” – dowiedzieliśmy się w biurze prasowym UOKiK.

Tak więc za zgodą państwowej instytucji doszło do przejęcia mediów regionalnych przez obcy koncern na poziomie niespotykanym w żadnym innym kraju europejskim.
[...]

Wbrew polskiej racji stanu
Czytając gazety i portale należące do niemieckich właścicieli, od razu widać, jak bardzo jest w nich obecna polityka i historia. A przede wszystkim krytyka wartości chrześcijańskich i konserwatyzmu. Dominującą rolę w tej materii odgrywają media skupione w Ringier Axel Springer Polska. Od stycznia 2012 r. (wtedy redaktorem naczelnym „Newsweeka” został Tomasz Lis) niemal w każdym numerze tygodnika są teksty (często w knajackim stylu) atakujące Kościół i prawicę. Apogeum histerii Lisa przypada na zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, a później PiS w wyborach parlamentarnych, co odzwierciedlało się w jego tekstach.

Artykuł w całości ukazał się w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”