Feralnego dnia pilotom malezyjskiego boeinga 777 proponowano wejście na wyższy pułap, jednak załoga samolotu nie zastosowała się do zaleceń – ujawnili „Codziennej” kontrolerzy lotów, którzy pełnili służbę 17 lipca 2014 r. w wieży kontrolnej na lotnisku w Dniprze. - Rosjanie planowali zestrzelenie samolotu Aerofłotu, ale się pomylili - dodaje w rozmowie z „GPC” ówczesny szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wałentyn Naływajczenko.

W ubiegłym tygodniu międzynarodowy Połączony Zespół Śledczy (Joint Investigation Team, JIT) opublikował wstępne wyniki śledztw dotyczących zestrzelenia 17 lipca 2014 r. samolotu malezyjskich linii lotniczych, który leciał nad Ukrainą. Eksperci stwierdzili, że boeing 777, wykonujący lot MH17, został zestrzelony za pomocą systemu rakietowego Buk przywiezionego z Rosji. Pocisk odpalono z wyrzutni, która znajdowała się w okolicach Pierwomajska na terenie znajdującym się pod kontrolą prorosyjskich terrorystów.

Czytaj też: Tak zabija Rosja. Międzynarodowy zespół prokuratorów nie ma wątpliwości

Prowadzenie śledztwa przez JIT zostało przedłużone do 1 stycznia 2018 r. Wiadomo, że międzynarodowi eksperci nadal będą szukali dowodów na odpowiedzialność Kremla za śmierć 283 pasażerów i 15 członków załogi samolotu.

Ukraina od pierwszych minut po tragedii prowadzi własne śledztwo ws. zestrzelenia boeinga 777. Wałentyn Naływajczenko, który w lipcu 2014 r. stał na czele Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), jest pewien, że atak terrorystyczny na samolot był od dłuższego czasu planowany przez Rosję w celu dyskredytacji Ukrainy, by oskarżyć ją potem o celowe mordowanie cywilów.

Według wstępnych ocen naszych ekspertów było jasne, że atak został zaplanowany przez dowództwo prorosyjskich terrorystów

– mówi „Codziennej” Naływajczenko.

Ale wykonawcy, którzy bezpośrednio kierowali systemem rakietowym Buk, pomylili nazwy miejscowości, nad którymi miał przelatywać ich cel. Oni liczyli na zestrzelenie samolotu cywilnego rosyjskich linii lotniczych Aerofłot, aby potem oskarżyć o to Ukrainę. Jednak w wyniku błędu zestrzelili inny samolot z obywatelami Unii Europejskiej na pokładzie

– stwierdza były szef SBU.

Według Naływajczenki teraz międzynarodowa komisja śledcza musi pokazać dowody na udział rosyjskich oficerów w zestrzeleniu boeinga 777 oraz wskazać zleceniodawców.

Czytaj więcej: Nowe nagranie z miejsca katastrofy MH17. Według ekspertów winę za śmierć 298 osób ponosi Rosja

Były kontroler lotów Międzynarodowego Lotniska w Dniprze Witalij (imię zostało zmienione na prośbę mężczyzny) wspomina, że feralnego dnia jego kolega prowadził malezyjski samolot od momentu pojawienia się w przestrzeni powietrznej obwodu dniepropietrowskiego.

Samolot leciał na wysokości oznaczanej jako FL330 (Flight Level 330), czyli na wysokości ok. 10 tys. metrów. Kontrolerzy nakazali mu podnieść się do poziomu FL350, czyli o ok. 700 m. Załoga nie zastosowała się do polecenia i kontynuowała lot na wysokości poziomu FL330. Gdyby posłuchała się kontrolera lotów, być może udałoby się uniknąć tragedii

– mówi były pracownik lotniska w Dniprze w rozmowie z „Codzienną”.

Informacje „Codziennej” potwierdził szef Centrum Kontroli Ruchu Lotniczego na lotnisku w Dniprze Fedir Poliakow. Jak wspomina, 17 lipca 2014 r. oprócz malezyjskiego samolotu Boeing 777, podlegli mu kontrolerzy lotów prowadzili jeszcze dwa inne samoloty – indyjskich oraz singapurskich linii lotniczych, które w przeciwieństwie do lotu MH17 zastosowały się do poleceń wieży i zwiększyły wysokość lotu. Później ten fakt został wykorzystany przez rosyjskie media do oskarżenia o błąd ukraińskich kontrolerów lotu, którzy zgodnie z rozkazem Służby Bezpieczeństwa Ukrainy nie mogli udzielać komentarzy ws. lotu MH17. Teraz kontrolerzy przyznają się, że rosyjskie media oferowały im wielkie kwoty pieniędzy za jakąkolwiek informację dotyczącą zestrzelonego samolotu.

Kontrolerzy lotów, z którymi anonimowo udało się porozmawiać „Codziennej”, wspominają, że niemal natychmiast po tragedii międzynarodowe lotnisko w Dniprze oraz przestrzeń powietrzna nad obwodami dniepropietrowskim, zaporoskim, donieckim i ługańskim zostały zamknięte przez ukraińskie władze, które obawiały się kolejnych zamachów. Warto przypomnieć, że ponad miesiąc wcześniej, 14 czerwca 2014 r., prorosyjscy terroryści zestrzelili nad Ługańskiem samolot Ił-76 z żołnierzami ukraińskich wojsk powietrznodesantowych. Zginęło wówczas 49 osób.