Komisja Europejska, na czele której stoi Jean-Claude Juncker, zakwestionowała obowiązujący w Polsce od początku września podatek handlowy. Ustawę wprowadzającą podatek krytycznie oceniała Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, reprezentująca interesy zagranicznych koncernów, takich jak Auchan, Tesco czy Jeronimo Martins.

Ustawa o podatku handlowym weszła w życie 1 września. Zgodnie z nią obowiązują dwie stawki – 0,8 proc. od przychodu między 17 mln zł a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od przychodu powyżej 170 mln zł miesięcznie. Według założeń rządu, w 2017 r. podatek ten miał przynieść 1,6 miliarda złotych wpływów do budżetu.

Ustawę od początku krytykowała Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, reprezentująca interesy zagranicznych koncernów, takich jak Auchan, Tesco czy Jeronimo Martins. Twierdziła ona, że podatek o stawce progresywnej łamie zasady konstytucji, dotyczące równego traktowania podmiotów gospodarczych oraz prawo europejskie, gdyż stanowi nieuprawnioną pomoc państwa. Ponadto, jak twierdziła organizacja, powołując się na raporty, przy tak zaproponowanej konstrukcji podatku progresywnego, z którego wpływy szacuje się na 1,9 mld zł, aż 80 proc., a więc 1,5 mld zł zapłaci 10 zagranicznych sieci handlowych, a tylko 20 proc. tej kwoty (400 mln zł) pochodzić będzie od sieci o kapitale polskim.

Teraz po stronie zagranicznych koncernów stanęła również Komisja Europejska, która zakwestionowała podatek. Jej zdaniem zróżnicowanie stawek podatkowych powoduje m.in. nierówne traktowanie firm – daje przewagę mniejszym i zakłóca konkurencję na rynku. KE wszczęła w tej sprawie postępowanie. W związku z tym, ustawa o podatku handlowym zostanie zawieszona aż do jego zakończenia.