Bodaj jeden z najgorętszych tytułów sezonu, którego premierę przekładano kilka razy. Obraz, który wzbudził kontrowersje i zebrał negatywne recenzje zanim jeszcze powstał. Samo to świadczy o wadze tematu, jakiego podjął się Antoni Krauze w filmie „Smoleńsk”. Na szczęście obawy wielu okazały się bezpodstawne i można odetchnąć z ulgą – obraz Krauzego nie tylko broni się artystycznie, ale stanowi ważny głos w dyskusji na temat tego, co zaszło 6 lat temu na lotnisku Siewiernyj – a to już całkiem mocne argumenty, by wybrać się dziś do kina, choć wiele środowisk ten obraz może zaboleć. 


Filmowi, który od dziś możemy zobaczyć w kinach, od początku towarzyszyły ogromne trudności:

Myślę, że dobrnęliśmy wreszcie do portu - przez te wzburzone morze krytyki przepłynęliśmy z produkcją filmu. Mamy nadzieję, że  na „Smoleńsk” przyjdą również ci, którzy na co dzień rzadko bywają w kinie. Dużą zasługę w tym mają wrogie filmowi media, które starając się ten obraz zdyskredytować,  niejako wypromowały go


- powiedział w rozmowie z niezalezna.pl  Maciej Pawlicki, jeden ze współautorów scenariusza.

CZYTAJ WIĘCEJ: „Smoleńsk” - ten film warto obejrzeć. Dlaczego? RECENZJA

Dziś jedyne co mogę powiedzieć to to, że czuję wielką satysfakcję, że film powstał i że zostanie pokazany tak licznej publiczności. Rzeczywiście kłopoty z realizacją produkcji były ogromne i dla mnie przede wszystkim niezrozumiałe, ale dziś już nie chcę do tego wracać, lecz cieszyć się finałem.


– dodał w dniu premiery „Smoleńska” jego reżyser Antoni Krauze. 

Film Krauzego to także ważny głos w debacie o tym, co sześć lat temu wstrząsnęło całą Polską. Bez wątpienia film jest dla pewnych środowisk niewygodny, działający niczym poczucie winy.

Wsłuchując się w głosy płynące z prawa i z lewa na temat filmu można odnieść wrażenie, że są to recenzje dwóch różnych obrazów. Tym bardziej warto wybrać się dziś do kina, by samemu wyrobić sobie zdanie na temat produkcji. Jedno jest pewne: film to sprawnie zmontowana całość, okraszona doskonałą muzyką Michała Lorenca. Na szczególną uwagę zasługuje świetna rola Aldony Struzik, która zjawiskowo oddała charakter granej przez siebie postaci - wdowy po generalne Błasiku. 

Przede wszystkim jednak film to kolejna okazja, by jeszcze raz myślami powrócić do smutnych chwil z 10 kwietnia 2010 roku i w ten posób oddać osobisty hołd ofiarom katastrofy. 

Film "Smoleńsk" od dziś w kinach w całej Polsce.