Lech Wałęsa wspierany przez działaczy Komitetu Obrony Demokracji oraz polityków Platformy Obywatelskiej złożył kwiaty pod pomnikiem poległych stoczniowców. Zapowiedział, że na oficjalne uroczystości 36. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych się nie wybiera, aby jak twierdzi „nie autoryzować ludzi, którzy łamią prawo i prowadzą do wojny domowej”. Później bredził coś o trzech nogach, jednak uwagę mediów przykuł inny szczegół – towarzyszący Wałęsie  Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD, który jeszcze niedawno przekonywał, że został poturbowany i obnosił się z bandażem, teraz wyglądał na zupełnie zdrowego. Bandaż również gdzieś zniknął.

Jeszcze w poniedziałek informowaliśmy o tym, że na jaw wychodzą nowe fakty związane z nieudaną prowokacją KOD zorganizowaną podczas głównych uroczystości pogrzebowych zamordowanych w 1946 r. przez komunistów Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Internauci dowodzili wówczas że Radomir Szumełda z pomorskiego KOD przyszedł na uroczystości już z zabandażowaną dłonią. On sam zaprzecza.   
 
CZYTAJ WIĘCEJ: PRLowskie metody prowokacji. Z bandażem na ręku przyszedł na pogrzeb Inki?

Dziś, w czasie składania kwiatów pod pomnikiem poległych stoczniowców Szumełda wyglądał na cudownie uleczonego. To zapewne wpływ niezwykle kojącej obecności Lecha Wałęsy...




Sam Wałęsa również dał niezły popis.

- Dzisiaj jesteśmy na czuwaniu, wierzymy, że demokracja - taka, jaka jest - ma szansę być dobrą demokracją. Ale jeśli nie zacznie być właściwą, o jaką walczyliśmy, to włączymy się, by ją poprawić i postawić na właściwe tory. Ja jeżdżę po Polsce, staram się zrozumieć, co myślą inni. Aby wyciągnąć wnioski i dokonać właściwych wyborów. W niedługim czasie będę wiedział, kiedy Was wysłucham, jakie są sugestie, możliwości i będę proponował rozwiązania. Z tym, co się dzieje, nie zgadzam się. To nie jest to, o co walczyłem, o co walczyliśmy  [...] Jeśli demokracja nie będzie demokracją, o którą walczyliśmy, będziemy musieli się włączyć i postawić ją na właściwe tory. Trzeba polską demokrację naprawić, trzeba wrócić do systemu, jaki wtedy zaproponowaliśmy – mówił Wałęsa.


 Otoczony przez polityków PO i działaczy KOD Lech Wałęsa zapewniał, że na oficjalne uroczystości się nie wybiera, bo nie będzie „autoryzował ludzi, którzy łamią prawo oraz prowadzą do wojny domowej”.


Z kolei pytany przez dziennikarzy, czy w kościele poda rękę prezydentowi Dudzie odparł z butą:

- No w kościele, jak przyjdzie i mi poda to co... ja jestem grzecznym chrześcijaninem – przekonywał Wałęsa.


Po chwili zaczął jednak znowu ubolewać nad kondycją polskiej demokracji i bredzić coś o trzeciej... nodze.

- Musimy stać na trzech nogach... władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej – mówił Wałęsa.

Były prezydent przekonywał również ze znawstwem, że jedna noga nie może atakować drugiej, dlatego trzeba się organizować.

- Jeden element nie może zabijać drugiego. W związku z tym musimy interweniować, musimy się zorganizować i musimy poprawić, tego wymaga od nas historia - oświadczył Wałęsa