Zbiorowy pozew przeciwko Volkswagenowi

  

Polscy właściciele aut koncernu Volkswagen Aktiengesellschaft (VAG) idą do sądu. W lipcu chcą złożyć pozew zbiorowy przeciwko niemieckiemu producentowi. Dotyczy on ujawnionej w ubiegłym roku informacji o montowaniu w samochodach silników, niespełniających norm ochrony środowiska, z oprogramowaniem fałszującym wyniki testów spalin.
 
Kilkaset osób zgłosiło się do pozwu zbiorowego przeciwko Volkswagenowi, który zostanie złożony w lipcu w sądzie. Każda z nich będzie domagać się odszkodowania w wysokości ok. 30 000 zł. Wszystko z powodu montowania przez producenta silników, które nie spełniają norm wymaganych prawem.

Temat dotyczy każdego z nas. Volkswagen zamontował silniki i systemy oczyszczania spalin, niespełniające normy Euro 5 oraz oprogramowanie, które fałszuje wyniki pomiarów. Ilość zanieczyszczeń, emitowanych przez te auta jest porażająca, w skrajnych przypadkach jest to nawet 40 razy więcej niż dopuszczają normy

– powiedział Jacek Świeca, prezes stowarzyszenia StopVW na konferencji prasowej.

Świeca podał, że do pozwu może przyłączyć się każdy, kto posiada wadliwe auto marki Audi, Volkswagen, SEAT i Skoda.

Wszyscy powinniśmy mieć świadomość, jak ważna jest ta sprawa dla naszego życia i zdrowia. Najbardziej narażone są dzieci i seniorzy. Producent samochodów, który przecież przyznał się do winy, nadal nic nie robi. Czy traktuje Polaków jak obywateli drugiej kategorii?

– pytał prezes stowarzyszenia.
 
Według prezesa StopVW Volkswagenowi może grozić nawet 40 miliardów złotych kary.

Osoby zainteresowane przyłączeniem się do pozwu, mogą zgłaszać swój udział na stronie StopVW.pl. Można tam również dowiedzieć się, jak sprawdzić czy posiadany samochód jest wadliwy.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: centrumprasowe.pap.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Brytyjska premier Theresa May rezygnuje? Ruszyła giełda nazwisk potencjalnego następcy

premier Wielkiej Brytanii Theresa May / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Czołówki gazet i portali informacyjnych w Wielkiej Brytanii zdominowała jedna wiadomość. Premier Theresa May ma ogłosić swoją rezygnację ze stanowiska, co miałoby z kolei otworzyć drogę do wyboru nowego lidera Partii Konserwatywnej i szefa rządu, któremu przyjdzie podjąć próbę rozwiązania przeciągającego się kryzysu politycznego.

Informacja o spodziewanej decyzji May znalazła się na pierwszych stronach niemal wszystkich piątkowych gazet w Wielkiej Brytanii.
 
Media spodziewają się, że szefowa rządu wystąpi przed słynnymi drzwiami na Downing Street krótko po spotkaniu z szefem wpływowego komitetu 1922 zrzeszającego posłów Partii Konserwatywnej, ustalając z nim wcześniej termin swojego odejścia ze stanowiska.
 
Według spekulacji premier formalnie ustąpi ze stanowiska w okolicach 10 czerwca, tuż po wizycie amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa, a następnie pozostanie tymczasowym szefem rządu do czasu wyboru następcy, który powinien objąć urząd najpóźniej w lipcu br. Alternatywnym rozwiązaniem byłoby mianowanie tymczasowego premiera, którym mógłby zostać szef Cabinet Office, David Lidington.
 
Według stanu na piątek, May pozostaje trzecim najkrócej urzędującym premierem w powojennej historii Wielkiej Brytanii, wyprzedzając jedynie Sir Aleca Douglasa-Home'a i Sir Anthony'ego Edena. By wyprzedzić laburzystę Gordona Browna, który rządził w latach 2007-2010 i zajmuje trzecie miejsce - brakuje jej ledwie pięciu dni urzędowania.
 
Nowy lokator Downing Street będzie miał za zadanie rozwiązać trwający kryzys polityczny ws. wyjścia z Unii Europejskiej, najlepiej przed obecnym terminem opuszczenia UE wraz z końcem października br.
 
Wśród głównych faworytów do zwycięstwa w dwustopniowym procesie wyboru nowego lidera - najpierw wśród posłów, a następnie przedstawiając finałową dwójkę kandydatów 125 tys. członków Partii Konserwatywnej - są wymieniani: zdecydowanie prowadzący w sondażach były minister spraw zagranicznych Boris Johnson, były minister ds. brexitu Dominic Raab oraz obecny szef dyplomacji Jeremy Hunt.
 
Potencjalnych kandydatów będzie jednak prawdopodobnie więcej: swoje kandydatury sugerowali w ubiegłych tygodniach także m.in. minister spraw wewnętrznych Sajid Javid, minister pracy i emerytur Amber Rudd, a także była szefowa klubu parlamentarnego i liderka Izby Gmin Andrea Leadsom, która w 2016 roku przegrała z May w walce o objęcie pozycji po rezygnującym Davidzie Cameronie.
 
W czwartek - niemal trzy lata po podjęciu decyzji o wyjściu z Unii Europejskiej - Brytyjczycy głosowali w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zgodnie z brytyjskim prawem nie powstały żadne badania exit poll. Oficjalne wyniki spodziewane są dopiero w niedzielę.
 
Sondaże przed wyborami sugerowały, że zdecydowane zwycięstwo odniesie stworzona ledwie kilka miesięcy temu eurosceptyczna Partia Brexitu Nigela Farage'a, wyprzedzając pro-europejskich Liberalnych Demokratów i opozycyjną Partię Pracy. Rządząca Partia Konserwatywna plasowała się - w zależności od badania - na czwartym lub piątym miejscu z rekordowo niskim poparciem na poziomie 8-12 proc.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl