​KOD topnieje w oczach! Policja podała liczbę uczestników marszu

  

KOD, PO, Nowoczesna, a także lewica, wylegli na ulice Warszawy, żeby świętować wybory 4 czerwca. I choć do udziału w marszu namawiali liderzy kilku partii politycznych oraz „obrońcy demokracji”, frekwencja była dużo, dużo niższa, niż się spodziewano. Tak wynika z danych policji.

Marsz nazwano szumnie „Wszyscy dla wolności”. Na jego czele – tuż obok Mateusza Kijowskiego, znanego z problemów z płaceniem alimentów – szli byli prezydenci Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski. Towarzyszyli im również Włodzimierz Czarzasty, Ryszard Petru i Kamila Gasiuk-Pihowicz. Wśród manifestujących nie zabrakło Ewy Kopacz oraz Barbary Nowackiej. Nie było za to ani Lecha Wałęsy, ani Grzegorza Schetyny. Ten drugi demonstrował w Legnicy.

Jeszcze przed wyruszeniem marszu organizatorzy zapowiadali, że spodziewają się 80 tysięcy uczestników.



Kiedy marsz już ruszył, „główny rachmistrz” kodziarskich spędów, czyli wiceprezydent Warszawy Jarosław Jóźwiak, podał, że idzie 50 tysięcy.


Postanowiliśmy zatem sprawdzić, jaką liczbę demonstrantów odnotowała policja. Okazało się, że jest dużo niższa, niż spodziewali się organizatorzy i podawał Jóźwiak.

Według naszych danych, kiedy marsz ruszał z placu Bankowego, liczba uczestników wynosiła 10 tysięcy – powiedziała nam podinspektor Magdalena Bieniak z zespołu prasowego stołecznej policji. – Uznaliśmy, że w tym momencie napływ uczestników ustał – dodała.
 
Bieniak poinformowała również, ile było autokarów, które przywiozły demonstrantów do Warszawy. Na pl. Defilad, gdzie parkowały, naliczono ich sześć.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Z czwórką małych dzieci wyjechała na wojnę. Skazano ją na 14 lat więzienia

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/WilliamCho

  

Sąd w Paryżu skazał dzisiaj na 14 lat więzienia Jihane Makhzoumi, która z czwórką małych dzieci wyjechała na wojnę do Syrii. Skazana była sądzona za terroryzm, świadomy udział w przedsięwzięciu kryminalnym, porwanie dzieci oraz porzucenie dziecka.

Makhzoumi w 2014 roku wyjechała z Francji wraz ze swoim partnerem, Eddym Leroux, ich trzema córkami z poprzednich związków w wieku od trzech do pięciu lat i ich trzytygodniowym niemowlęciem.

Makhzoumi i Leroux, który tak jak ona został radykalnym dżihadystą, dołączyli do dżihadystów z Państwa Islamskiego w Ar-Rakce. Kobieta została zatrzymana na paryskim lotnisku po powrocie do Francji w 2016 roku.

Wróciła bez partnera, który prawdopodobnie zginął i bez jego córki. Od trzech lat nie ma żadnych wieści na temat dziewczynki, która nazywa się Jana.

Oskarżyciele opisali ją podczas procesu jako osobę, która "nie jest zdolna do empatii", a jej "egocentryzm jest przerażający".

Obrońcy Makhzoumi zapowiedzieli apelację. Adwokatka matki zaginionej Jany - poprzedniej partnerki Leroux - powiedziała po wydaniu wyroku, że był on "konieczny", aby Makhzoumi "posłużyła za przykład innym mamom, które wyjechały (do Syrii) z dziećmi".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl