Śmierć Stefana Bobrowskiego. Polska straciła ogromny talent

  

12 kwietnia 1863 roku w lesie Łaszczyńskim pod Rawiczem zginął naczelnik Warszawy – jeden z najzdolniejszych przywódców Powstania Styczniowego: Stefan Bobrowski.

Zginął zamordowany w pojedynku przez zwolennika dyktatury Langiewicza - hr. Adama Grabowskiego. Grabowski wyzwał go na pojedynek, wiedząc, że Bobrowski ma tak dużą wadę wzroku, iż prawie nie widzi.

Stefan Bobrowski był niezwykle utalentowanym człowiekiem. Pisał o nim Władysław Mickiewicz, syn wieszcza, znający Bobrowskiego od 1861 r.:


„Moim głównym przewodnikiem w Kijowie był Stefan Bobrowski, jeden z najzdolniejszych i najsympatyczniejszych członków grupy pracującej nad przygotowaniem powstania w Polsce. Przychodził on do mnie z rana i rozstawaliśmy się dopiero wieczorem. Był to człowiek bardzo młody, pełen ognia i ponad wiek dojrzały. Wierzył, że wybuch powstania wywoła wojnę europejską”.


Jeszcze przed wybuchem powstania Bobrowski zaangażował się w działalność konspiracyjną. Odbył podróż po Europie, spotykając się z wybitnymi działaczami demokracji europejskiej. Dobre stosunki łączyły go z emigrantami rosyjskimi. W Londynie rozmawiał z Aleksandrem Hercenem, przede wszystkim o współpracy polsko–rosyjskiej, gdy powstanie już wybuchnie. Z kolei we Włoszech poznał Giuseppe Garibaldiego i Giuseppe Mazziniego. Nawiązał również stosunki z emigracją węgierską i Lajosem Kossuthem.

Kiedy objął kierownictwo warszawskiej organizacji miejskiej, miał zaledwie 23 lata. Szybko rozpoczął intensywną działalność organizacyjną.

Kajetan Janowski, jeden z członków Rządu Narodowego, tak wspominał go w swych pamiętnikach:

„Bobrowski za pomocnika wybrał sobie Tadeusza Zienkiewicza, człowieka młodego, bardzo zdolnego, a przy tym energicznego. (…) Z jego pomocą Bobrowski zaprowadził ład, porządek i posłuszeństwo w organizacji. Na stanowisko naczelnika policji narodowej powołał (...) Jana Karłowicza, znanego pod nazwiskiem Janka Białego, urzędnika magistratu warszawskiego, człowieka młodego, energicznego, śmiałego i odważnego aż do zuchwalstwa, który posiadał rzeczywiście niezwykłe zdolności policyjne. Razem z Jankiem Białym zreorganizował policję, powiązali ją z policją moskiewską, wprowadzając do jej narodowej organizacji urzędników policyjnych moskiewskich. Na wszystkich rogatkach miał zaprzysiężonych urzędników, którzy ułatwiali wszelkie komunikacje z krajem. Gotowe już kadry na poczcie, na kolejach żelaznych w personelu osobowym (...). W mieście urządził składy ubrania, obuwia, broni, przyborów wojennych, którymi zasilał formujące się (...) oddziały (...). Bobrowskiemu należy się w całości zasługa położenia podwalin tej powstańczej organizacji warszawskiej, która potem tak się rozwinęła, objęła całą nieomal ludność Warszawy, tak że zepchnęła na drugi plan całą policyjno–wojskową organizację moskiewską”.

Mimo że Bobrowski mógł uniknąć pojedynku, nie zrobił tego. Postępował honorowo do samego końca. Lojalnie ostrzegł nielubianego przez siebie Langiewicza przed Grabowskim, w liście napisanym w imieniu Tymczasowego Rządu Narodowego:
 

„Możemy tylko przypuszczać , że dobra Twoja wiara w najhaniebniejszy został pochwycona sposób. (...) Pan Adam Grabowski, który jako domniemany reprezentant Rządu Narodowego posłużył w rękach sprytniejszych intrygantów za węgiel kamienny machinacji (...) nigdy przez Rząd nie był wysłany i nie miał najmniejszego w żadnej kwestii pełnomocnictwa. Jest to prosty szalbierz i oszust polityczny”.


Śmierć Bobrowskiego przyjęta została z żalem przez tych, którzy go znali.

Oskar Awejde, członek rządu styczniowego, napisał: „Drugiego Bobrowskiego rewolucja już nie miała”.

Bobrowski pochowany został na cmentarzu w Łuszczewie; grobem do dziś opiekują się mieszkańcy miasteczka.

 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Poeta oskarża: UE dokonuje siłowej transfuzji chorej krwi do zdrowego polskiego organizmu - WIDEO

Maciej Rembarz / niezalezna.pl

  

Jesteś dumny, że skończyłeś polonistykę w PRL? Gówno, chłopcze! Skończyłeś skrócony kurs polonistyczny, napisany przez agitatorów. Inteligencja nie może być wiernopoddańcza i przytakiwać dobrze uposażonym urzędnikom. Mówią, że mamy cieszyć się wolnością. A stajemy się co raz bardziej zniewoleni. Myślimy jakimiś stemplami brukselskimi, które nam na tyłkach odciskają. Powtarzamy cudze marzenia, cudze pragnienia, cudze chęci. Gdy wyzbędziemy się własnych snów, niewiele nam zostanie – mówi poeta Maciej Rembarz. Przed bagnem elit III RP uciekł do Puszczy Noteckiej, gdzie hoduje kozy. Odnalazł go tam Piotr Lisiewicz, a unikalną rozmowę z poetą obejrzeć można poniżej.

Macieja Rembarza słuchać można godzinami.

Fascynujemy się wielkimi oryginałami w polskiej kulturze, jak Witkacy, Sergiusz Piasecki czy Marek Hłasko. A nie wiemy, że tacy żyją i dziś, gardząc tanią popularnością. Taką legendą jest Maciej Rembarz, który siedział w więzieniu, pracował w ZOO i sprzedawał miody na Rynku Jeżyckim. A teraz zaszył się w puszczy i pisze wiersze, o których nie mówi się na salonach, a kiedyś zostaną uznane za może najlepsze, co dziś powstaje. Taki jest tomik „Wiersze z oddechu Przybyszewskiej”

– mówi Piotr Lisiewicz, który wyciągnął poetę z puszczy.

Za komuny wyrzucono go ze szkoły, bo mówił uczniom prawdę o Katyniu. W komunizmie pisał do szuflady, w III RP jego pierwsze tomiki uznano za sensację, wydał je „Czas Kultury”, któremu szefował Rafał Grupiński. Ale szybko zaczął oddalać się od tego świata.

Już wtedy zauważyłem, że to środowisko literackie tak trochę „kląska”. To są takie słowicze trele, słodkie, ale co raz słabsze. Bez świeżego powietrza bazaru, kultura nie ma szans

– wspomina.

Po 2010 r. nazywa siebie „sektą smoleńską”. Konformizm elit III RP uznał za stan nie do zniesienia. Dziś mówi:

Myślę, że to co wyprawia z nami UE, to taka siłowa transfuzja. Przepompowywanie chorej krwi do zdrowego organizmu. Tak zwana polska inteligencja – tak zwana, bo jej daleko do prawdziwej – po prostu idzie jak cielęta a rzeź. Ufa. To jest jakoś epidemia, amnezja dziwna, która nie potrafi wyciągnąć wniosków, nie pamięta co to jest zależność. Powstała taka melasa, której ani nie można kopnąć w dupę, ani wyrzucić za drzwi. No bo to jest coś nieokreślonego.

Obejrzyj poniżej mocną rozmowę z Maciejem Rembarzem:

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl