630 lat temu w katedrze na Wawelu korona ozdobiła skronie człowieka, który dał podwaliny pod najpotężniejszą dynastię Rzeczypospolitej i mocnym węzłem połączył dwa państwa: Polskę i Litwę.

Jogaiła, jeszcze jako Wielki Książę Litewski, zawarł z Polską unię w Krewie, zobowiązując się do poślubienia Jadwigi, ochrzczenia się, chrystianizacji Litwy, zwrotu polskich jeńców uprowadzonych podczas napadów litewskich oraz odzyskania strat terytorialnych Korony - Pomorza, Śląska i Rusi Halickiej. Koronowany 4 marca 1386 r. przez arcybiskupa Bodzantę panował następne 48 lat.

Niechętny królowi Jan Długosz obsmarował go w swej Kronice, opisując m.in. pogańskie praktyki, którym miał się oddawać. To jemu zawdzięczamy przysłowie „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”, gdyż podobno figurze diabła zrzuconej na podłogę kościoła podczas wielkopostnych misteriów nakazał postawić dwa ogarki. Do dzisiejszych czasów przetrwały jednak i inne, dość zaskakujące, informacje. Otóż Jagiełło nie pił alkoholu, nosił bardzo proste lniane ubrania, codziennie mył się i golił. Przełożył na język litewski „Wyznanie wiary” i „Ojcze nasz”, sprowadzał do Polski najlepszych malarzy bizantyńskich do ozdabiania kaplic i kościołów. Wreszcie, będąc wiernym testamentowi swej pierwszej żony Jadwigi, reaktywował krakowską Akademię założoną przez Kazimierza Wielkiego. Wpisał się zresztą do księgi uczelni na drugim miejscu, tuż po rektorze Stanisławie ze Skalbmierza.

Czasy jego panowania to wielka wojna z zakonem krzyżackim i gloria wojsk polsko-litewskich pod Grunwaldem. Unią w Horodle umocnił związek Polski i Litwy. Kiedy mimo zawartego z Krzyżakami pokoju toruńskiego, rycerze zakonni nadal najeżdżali Litwę i toczyli spory z Polską, wysłał na sobór w Konstancji delegację z arcybiskupem Mikołajem Trąbą i Pawłem Włodkowicem, którzy przemowami, pismami i sprawna dyplomacją uzyskali rozstrzygnięcie na korzyść strony polskiej.

Był więc Jagiełło władcą nietuzinkowym, człowiekiem któremu dane było być nie tylko protoplastą wspaniałej dynastii, ale i stać u początku niezwykłego, jak na ówczesne czasy, sojuszu dwóch państw.

„W imię Pańskie. Amen. Na wieczną rzeczy pamiątkę. Obowiązkiem naszym jest użyczać zbawiennego krzyża z duchowym pokarmem tym, których panując w doczesnych pożytkach pomagamy; czyniąc zadość ich potrzebom cielesnym również  powinniśmy podawać, ile naszej możności starczy, pomoc do zbawienia; niech ssie nie zdaje, że starając się tylko o pożytki doczesne zaniedbujemy największego szczęścia; niech nie doznamy zatracenia tam, gdzie darów błogosławieństwa i nagrody wiecznej czekamy (…)”

A naprzód, aczkolwiek w owym czasie, gdy po przejęciu z natchnienie Ducha św. Światła wiary katolickiej dostąpiliśmy korony Królestwa Polskiego, już wtedy dla pomnożenia chrześcijańskiej wiary oraz dla dobra i pożytku ziem naszych litewskich, takowe z ziemiami i państwami im podległymi i z niemi połączonymi, rzeczonemu Królestwu Polskiemu przywłaszczyliśmy, wcielili, połączyli, zjednoczyli, przydali, sprzymierzyli z jednomyślną wolą naszą i zgodą braci naszych oraz ze zgodą braci naszych oraz ze zgodą i przyzwoleniem wszystkich panów, szlachty, wielmożów i bojarów ziemi litewskiej (…)”.


(fragment aktu unii horodelskiej)