Policja po aferze podsłuchowej podsłuchiwała dziennikarzy i prawników - potwierdza wcześniejsze doniesienia szokujący audyt, którego treść ujawnia Radio Zet. Tajna specgrupa działała w Komendzie Głównej Policji. Miała rozpracowywać osoby odpowiedzialne jakoby za zmontowanie afery podsłuchowej.

Do audytu przeprowadzonego w Biurze Spraw Wewnętrznych Policji dotarło Radio Zet. "Z raportu wynika, że policjanci podsłuchiwali dziennikarzy i prawników. W sumie inwigilowanych było prawie 80 osób" - informuje radiostacja.

Wcześniej o tym, że po aferze taśmowej specjalna jednostka policji założyła dziennikarzom podsłuchy i inwigilowała ich przez pół roku, pisał portal kulisy24.com. Jeden z inwigilowanych - Piotr Nisztor, dziennikarz "Gazety Polskiej" - sądzi, że za działaniami policji stał Bartłomiej Sienkiewicz.

Szczegóły są porażające. Jak podaje Radio Zet:

Specgrupa, na czele której stanął ówczesny szef Biura Spraw Wewnętrznych KGP, otrzymała praktycznie nieograniczone możliwości. Chodziło o to, by dowiedzieć się, kto stoi za głównym podejrzanym w tej sprawie - czyli Markiem Falentą. Aby ukryć sprawę przed prokuraturą i sądami, podsłuchy były zakładane w ramach śledztwa dotyczącego napaści na tle rasowym w Białymstoku.

Operacja była wyjątkowo perfidna, bo podsłuchy zakładano na... rzekomo osoby nieznane. Według Radia Zet nagrania rozmów zostały skasowane, ale ślady inwigilacji pozostały w notatkach służbowych. 

Radio przypomina, że istnieniu takiej specgrupy zaprzeczał były komendant główny policji i były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Teraz widać, ile słowa eksministra były warte.