Okazuje się, że dziennikarzy mieli inwigilować funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji, czyli policji w policji. BSW ma jasno sprecyzowane zadania ograniczające się do zapobiegania przestępstwom popełnianym przez policjantów i pracowników Policji, niektórym przestępstwom popełnianym na szkodę Policji, ich wykrywaniem oraz ściganiem ich sprawców. W tym kontekście informacja o tym, że to właśnie Biuro Spraw Wewnętrznych KGP miało odpowiadać za inwigilację dziennikarzy jest szczególnie szokująca.„Inwigilacji poddana została czwórka dziennikarzy piszących wówczas dla „Wprost” – Cezary Bielakowski, Piotr Nisztor i dwaj podpisani pod tym tekstem, czyli Sylwester Latkowski i Michał Majewski.” - informuje serwis kulisy24.com.
Zadania Biura Spraw Wewnętrznych są jasno sprecyzowane. Należy do nich w szczególności:- To byłoby złamanie prawa. Nie ma takiej możliwości, bo to nie są zadania Biura. Jeśli BSW wykonywała jakieś czynności w tamtej sprawie, to mogła badać, czy w aferę taśmową są zamieszani funkcjonariusze policji. I tyle Biuro mogło zrobić – przyznaje w rozmowie z serwisem kulisy24.com były szef polskiej policji Marek Działoszyński.
1) podejmowanie czynności operacyjno-rozpoznawczych i dochodzeniowo-śledczych;
2) koordynowanie działań operacyjnych prowadzonych w sprawach policjantów i pracowników Policji;
3) gromadzenie, przetwarzanie i analizowanie informacji o przestępczości wśród policjantów i pracowników Policji oraz przestępstwach popełnianych na szkodę Policji;
4) podejmowanie przedsięwzięć zapobiegających przestępczości w Policji, a także przestępczości na jej szkodę;
5) organizowanie i przeprowadzanie badań psychofizjologicznych, o których mowa w art. 35a ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że procedura inwigilacji dziennikarzy, zgodnie z dotychczasowymi ustaleniami odbywać się miała bez wiedzy sądów i prokuratury. Nigdzie nie odnotowano również, że podsłuchiwani mieli być dziennikarze.
Szef resortu spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak zażądał już wyjaśnień w tej sprawie.„Podsłuchy zakładano nie na nazwisko, a na indywidualny, własny numer IMEI, który jest przyporządkowany aparatowi, z którego korzystamy, mimo że zleceniodawcy doskonale wiedzieli, kto się nim posługuje” - informuje serwis kulisy24.com.
Szef MSWiA polecił już przeprowadzenie audytu w policji oraz kierowanym przez siebie ministerstwie.- Rozmawiałem z Komendantem Głównym Policji. Oczekuję wyjaśnień. Bo jeśli te fakty się potwierdzą, to oznaczałoby złamanie prawa. I to wówczas powinien powstać Komitet Obrony Demokracji. Dlatego, że ta sprawa dotyczy dziennikarzy, którzy wcześniej pracowali w tygodniku „Wprost” i ujawnili aferę taśmową. Taśmy prawdy na temat władzy, istotę establishmentu, który mocno broni swojej pozycji. Usłyszeliśmy, co sądzą o Polakach, jak sprawują władzę. Jaki jest ich prawdziwe oblicze – mówił na antenie TVN24 Mariusz Błaszczak.
- Poleciłem Komendantowi Głównemu przeprowadzenie audytu z tego, co zastano w Komendzie Głównej. Taki audyt przeprowadzany jest również w moim ministerstwie – myślę, że na początku stycznia go przedstawimy. Przedstawimy to wszystko, co zastaliśmy w służbach po przejęciu władzy – zapowiedział Błaszczak.