Ustawa umożliwia ekshumację i godny pochówek ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956. Pozwoli ona m.in. zakończyć ich poszukiwania na tzw. Łączce na stołecznych Wojskowych Powązkach – czytamy na stronie prezydenta.
Ta nowelizacja otwiera możliwość działania na rzecz trwałego i odpowiednio godnego pochówku, otwiera także możliwość trwałego upamiętnienia tych wszystkich, którzy za Polskę zginęli w czasach terroru komunistycznego – mówił Bronisław Komorowski.
Innego zdania jest Tadeusz Płużański, historyk, prezes fundacji Łączka.
To jest jakieś nieporozumienie. Stanowczo muszę powiedzieć, że ustawa podpisana dziś przez pana prezydenta Komorowskiego, a która wcześniej przeszła całą procedurę parlamentarną, jest ustawą szkodliwą, jest ustawą, która problemu nie rozwiązuje, a jeszcze bardziej sprawę komplikuje - powiedział Płużański. Następnie wytłumaczył w czym tkwi problem. - Aby wydobyć naszych bohaterów narodowych, rotmistrza Witolda Pileckiego, generała Fieldorfa, pułkownika Łukasza Cieplińskiego trzeba uzyskać zgodę rodzin pochowanych decyzją Wojciecha Jaruzelskiego. Działo się to od 1982 roku, kiedy dyktator chciał zatuszować zbrodnie komunistyczną, która odbyła się na Łączce. Jaruzelski miał tego świadomość, świadomość miały też rodziny, które chowały tam właśnie swoich zmarłych. Przy fundowaniu grobów znajdowano ludzkie kości. Mówienie, że nikt nic nie wiedział jest kolejnym kłamstwem komunistycznym – tłumaczył historyk. Dziś Bronisław Komorowski występuje jako miłośnik Żołnierzy Wyklętych nie mówiąc o tym, że on usankcjonował decyzję Jaruzelskiego. Do tej pory nie było to unormowane prawnie. Były doły śmierci, a nad nimi groby. To co zrobił Pan prezydent Komorowski i jego kancelaria to jest faktyczne zalegalizowanie tych „Jaruzelskich grobów” jak możemy powiedzieć w skrócie. A powiem więcej, nie tylko uzależnienie od zgody najbliższej rodziny, ale wszystkich żyjących krewnych – zaznaczył Płużański.