Wyniki wyborów prezydenckich były dla obozu Bronisława Komorowskiego i jego samego niemałym wstrząsem. Doszło nawet do tego, że szef sztabu prezydenta Robert Tyszkiewicz zasłabł po ogłoszeniu wyników wyborów i trafił do szpitala w stanie przedzawałowym.
CZYTAJ WIĘCEJ: Klęli i płakali – zobacz reakcje na wyniki wyborów w sztabie Komorowskiego
Według nieoficjalnych informacji „Faktu”, również ustępujący prezydent mocno przeżył swoją porażkę. „(...) zaszył się w Belwederze i tam walczy z depresją. Choć ma jeszcze przed sobą dwa miesiące prezydentury, według polityków Platformy Obywatelskiej już zaczął się pakować” – donosi dziennik.
Jak zauważa „Fakt” Bronisław Komorowski po przegranych wyborach nie pojawia się publicznie. „Nawet na swoją działkę do Budy Ruskiej nie pojechał. Choć w długi weekend po Bożym Ciele wypoczywał tam rok w rok” – informuje tabloid.
Że były kandydat PO jest w nie najlepszej formie, potwierdza również jeden z polityków tej partii. – Nie chce z nikim rozmawiać, jest w kompletnej rozsypce. Sam nie wie, co ma dalej robić: czy kandydować do Senatu czy też stanąć na czele PO – zdradził „Faktowi” jeden z polityków Platformy.
CZYTAJ WIĘCEJ: Buta i arogancja ukarane. Komorowski miał przegrać, jak przejedzie zakonnicę w ciąży
W równie ponurych nastrojach jest pewnie około 40-50 osób, które stracą pracę w Kancelarii Prezydenta. – Gdyby spodziewano się przegranej, dla nich załatwiono by pewnie miękkie lądowanie – miejsca w spółkach, na placówkach zagranicznych. A teraz jest na to za mało czasu – ujawnił rozmówca dziennika.