Okazuje się, że marsz solidarności z ofiarami zamachów we Francji, w którym udział wzięło ponad 50 przywódców państw wzbudził silne, religijne emocje. Jedna z gazet usunęła ze zdjęcia z marszu wszystkie kobiety oraz... Donalda Tuska. O ile tajemnica usunięcia ze zdjęcia kobiet dosyć szybko się wyjaśniła, do dziś nie wiadomo komu nie spodobał się były polski premier.

W artykule dotyczącym paryskiego marszu marsz ultraortodoksyjna izraelski dziennik „Hamevaser” umieścił zdjęcie polityków biorących udział w marszu. Zdjęcie różniło się jednak znacząco od oryginału - wycięto z niego wszystkie kobiety oraz, jak się później okazało również... Donalda Tuska.



Graficy izraelskiej gazety tak wyretuszowali zdjęcie, aby zniknęły z niego wszystkie kobiety, które uwiecznione zostały na oryginalnych zdjęciach z marszu. Na fotografii widać m.in: burmistrz Paryża Anne Hidalgo, szefową unijnej dyplomacji Federicę Mogherini, oraz kanclerz Niemiec Angelę Merkel.

Tymczasem na zdjęciu w izraelskim dzienniku „Hamevaser” nie ma żadnych kobiet. Niemców szczególnie zabolało usunięcie z fotografii kanclerz Merkel, jednak sprawa dość szybko się wyjaśniła. Okazało się, że – jak informują niemieckie media - dla ultaortodoksyjnych Żydów oglądanie fotografii kobiet jest nieprzyzwoite.

Poniżej, dla porównania publikujemy zdjęcie w oryginale i po usunięciu z niego wszystkich kobiet:


Do dziś jednak nie udało się wyjaśnić, dlaczego poza kobietami ze zdjęcia usunięto również Donalda Tuska, którego graficy „Hamevaser” jako jedynego mężczyznę wymazali z fotografii.

W odpowiedzi na publikację gazety„Hamevaser” lewicowy, żydowski dziennik „The Scroll” także wydrukował to samo zdjęcie, ale przerobił je inaczej. W tej wersji zdjęcia w paryskim marszu idzie wyłącznie kanclerz Angela Merkel, w różnych pozach i ubraniach. Zdjęcie złośliwie podpisano „Dla naszych ultaortodoksyjnych braci i sióstr – jeszcze jedno perfekcyjne zdjęcie z marszu”


Niemcy się dzielą
Tymczasem w Niemczech cały czas rośnie napięcie. Z jednej strony Angela Merkel po spotkaniu z premierem Turcji Ahmetem Davutoglu w Berlinie zapewnia, że wyznawcy islamu mogą się czuć pełnoprawnymi obywatelami Niemiec, z drugiej na ulice Drezna i innych miast wychodzą kilkudziesięciotysięczne manifestacje przeciwników islamizacji Europy.

Po atakach terrorystycznych we Francji ruch społeczny „Pegida” błyskawicznie się rozrasta, ale w tym samym czasie przybywa też jego zorganizowanych przeciwników.

Niemieckie media i eksperci przyznają, że coraz więcej Niemców zaczyna wątpić w skuteczność i sens wprowadzanej na siłę polityki „Multikulti”, która po prostu się nie sprawdza. Nie sprawdza się także przymusowa integracja muzułmańskich imigrantów z europejskimi mieszkańcami. Poszczególne rządy krajów unijnych jeszcze się do tego nie przyznają, ale już pobieżna analiza serwisów społecznościowych i stron internetowych nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości.