– Nieprzerwanie od 2009 roku domagamy się demontażu pomnika chwały Armii Czerwonej, sławiącego ruskie oręże i przeniesie ewentualne, jeśli są tu pochowani ludzie, do kwatery wojskowej na cmentarzu komunalnym. Staramy się to wykonać poprzez nacisk administracyjny, korespondencję z odpowiednimi urzędami, działalność wydawniczą, artykuły prasowe, w których staramy sie zobrazować i wyprostować wszystkie dotychczasowe błędy w rozumowaniu i zakłamaniu, jakie się w ciągu wielu lat wokół tego pomnika namnożyły. Po pierwsze nie jest to pomnik żołnierzy armii radzieckiej, ale pomnik chwały Armii Czerwonej i sowieckiego oręża. Dwa nie został wybudowany z wdzięczności, ale nakazany do wybudowania przez czwarty zarząd frontu ukraińskiego, trzy to, że został wybudowany za kredyty – 4 mln zł, które trzeba było wziąć przy zrujnowanym mieście w 1945 roku. Zalecenie Osóbki Morawskiego z 1947 roku, żeby opiekować się takimi monumentami, trwa niestety do dziś w Rzeczpospolitej, podobno wolnej – mówił portalowi sadeczanin.info Leszek Zakrzewski, prezes PTH Odział Nowy Sącz i dodał, że "potrzeba jednej administracyjnej decyzji i według umowy z Federacja Rosyjską trzeba administracyjnej zgody, ale wtedy gdyby to Rosjanie chcieliby tutaj coś robić".
- Kilka osób obrzuciło pomnik najprawdopodobniej słoikami i wydmuszkami jajek, w których znajdowała się biała i czerwona farba – powiedziała mł. asp. Iwona Grzebyk-Dulak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu i dodała, że zatrzymano trzy osoby: 61-letniego mieszkańca Dąbrowy Górniczej, (który również usłyszy zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego, jakiej dopuścił się podczas legitymowania) oraz 39-letniego i 16-letniego mieszkańca podsądeckiej miejscowości.
Członków Klubu „Gazety Polskiej” i Polskiego Towarzystwa Historycznego wsparli Konfederaci Polski Niepodległej. Demonstranci zapowiedzieli, że jeżeli do miesiąca pomnik nie zostanie zdemontowany, to przyjadą jeszcze raz do Nowego Sącza, tym razem "uzbrojeni" w młoty i kilofy...