„Rząd Polaków oszukuje, węgiel z Rosji importuje”, „PO-PSL likwidator państwowego górnictwa” – takie hasła trzymali dziś górnicy blokujący przejścia granicznego w Braniewie. Około 200 górników przed czwartą rano wyszło na tory kolejowe. Protestujący twierdzą, że „nadmierny import węgla z Rosji jest jedną z głównych przyczyn pogarszającej się sytuacji sektora”. W coraz bliższej perspektywie może grozić likwidacją kolejnych kopalń i tysięcy miejsc pracy – czytamy na solidarnoscgornicza.org.pl.
- Rozmawialiśmy z rządem blisko 5 miesięcy. Jednym z głównych tematów była kwestia ograniczenia importu rosyjskiego węgla. Padło wiele deklaracji, ale na deklaracjach się skończyło. Ludzie się wkurzyli i przyjechali tutaj, żeby wskazać rządzącym, że trzeba zrobić z tym porządek. U nas 5 mln ton węgla leży na zwałach i to węgla lepszego gatunkowo niż ten rosyjski, tysiące górników boi się o miejsca pracy, a tutaj biznes kwitnie. Miliardy z polskiego budżetu idą do kieszeni rosyjskich oligarchów - mówił dziennikarzom Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Zwraca uwagę, że w 2013 roku do Polski trafiło blisko 11 milionów ton importowanego węgla, a od stycznia do kwietnia 2014 roku - 2,5 mln ton.
Jarosław Grzesik tłumaczy w jaki sposób Rosja chce wykończyć kopalnie w Polsce.
- Do końcowej ceny węgla nie jest wliczany koszt jego transportu, choć są to przecież tysiące kilometrów. Na granicy pojawiają się muły i miały wymieszane z grubym węglem, więc deklarowana wartość towaru jest niska, a co za tym idzie - niskie są też opłaty tranzytowe. Handlujący tym węglem sortują go dopiero na swoich placach, po czym lepsze sortymenty sprzedają z dużym zyskiem, a na gorsze, za śmieszne kwoty, znajdują odbiorców wśród lokalnych ciepłowni – mówi i dodaje, że ta sytuacja to patologia. Mamy bowiem swój węgiel na placach, a mimo to ściągamy surowiec od Rosji.