W efekcie premier został zobowiązany do nadzoru nad służbami specjalnymi, ale ma ograniczone możliwości np. co do zweryfikowania przekazywanych przez służby informacji co do treści oraz sposobu ich uzyskania. Koniec końców w wielu obszarach służby specjalne nie mają cywilnego nadzoru z zewnątrz i kontrolują same siebie(!).
- To prawda, kontrolujemy sami siebie – mówi anonimowo w rozmowie z tvn24.pl wiceszef jednej ze służb. - W każdej ze służb inaczej to się dzieje, z innym zaangażowaniem. Między szefami nie ma zgody nawet wobec tego, jakie są uprawnienia ministra spraw wewnętrznych. Podobnie jest z Donaldem Tuskiem. Choć akurat jego służby po prostu nie interesują – powiedział.
Funkcję organu opiniodawczo-doradczego w sprawach programowania, nadzorowania i koordynowania działalności służb specjalnych sprawuje Kolegium do Spraw Służb Specjalnych. W skład kolegium wchodzą: premier – jako przewodniczący , minister spraw wewnętrznych, minister spraw zagranicznych, minister obrony narodowej, minister finansów, Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, członek Rady Ministrów właściwy do spraw koordynowania działalności służb specjalnych.
Izba stwierdziła, że podejmowane przez Przewodniczącego Kolegium (Premiera) w trakcie posiedzeń decyzje (…) w znacznym stopniu nie były następnie weryfikowane, bo nie pozwalały na to obowiązujące przepisy.