Przede wszystkim gospodarka: Rosja może zbankrutować

Tomasz Sakiewicz

Redaktor naczelny tygodnika „Gazeta Polska\" oraz dziennika „Gazeta Polska Codziennie\".

Kontakt z autorem

  

W obecnej sytuacji nikt nie pożyczy Rosjanom pieniędzy na dogodnych warunkach. Na to liczą UE i USA. Moskwa albo będzie musiała porozumieć się z nimi, rezygnując z polityki imperialnej w Europie, albo pożyczać pieniądze od Chin, jeszcze mocniej uzależniając się od państwa, które ma chrapkę na kontrolę azjatyckich terenów Rosji - pisze w najnowszym numerze „Gazeta Polska”.

Rosji grozi nie jakieś spowolnienie gospodarcze, lecz potężny krach finansowy, którego przyczyny tkwią w strukturze jej gospodarki. Wojna na Ukrainie jedynie ten proces przyspieszyła.

Budżet Rosji jest czterokrotnie większy niż budżet Polski. Jednocześnie Rosja utrzymuje prawie 9 razy liczniejszą armię, musi finansować infrastrukturę kraju prawie 60 razy większego od Polski, sili się na ogromne projekty, jak Igrzyska Olimpijskie w Soczi czy mistrzostwa świata w piłce nożnej, wreszcie wydaje gigantyczne pieniądze na służby specjalne i propagandę. Nie do oszacowania jest podatek korupcyjny, który powoduje ogromny wyciek publicznych pieniędzy. To wszystko spowodowało, że sukces finansowy Rosji wynikający ze wzrostu cen paliw i dający jej możliwość zgromadzenia rezerw dewizowych zakończył się już w zeszłym roku.

W budżecie na rok 2014 w Rosji po raz pierwszy od lat przewidziano znaczące cięcia, zamrażając zarówno część wydatków na pensje administracji państwowej, jak i nawet na dopieszczane przez Putina wojsko.

Kłopoty stacji benzynowej

Republikański senator John McCain nazwał Rosję stacją benzynową, która udaje państwo. Ta ocena została ostatnio pogłębiona przez prezydenta Baracka Obamę stwierdzeniem, że Rosja niczego nie produkuje. Rzeczywiście, problemem Moskwy jest niemal całkowite uzależnienie jej gospodarki od eksportu ropy i gazu. O ile w 2010 r. dochody ze sprzedaży tych dwóch surowców stanowiły w dochodach państwa 46 proc., o tyle w 2012 r. przekroczyły 50 proc. Stąd prosty wniosek, że dochody państwa rosły wyłącznie dzięki wzrostowi cen paliw. W 2013 r. ceny przestały rosnąć i zaczęły się kłopoty Rosji. Główną przyczyną zastopowania wzrostu cen gazu są amerykańskie łupki. Szybki spadek cen gazu w USA doprowadził do obniżania jego cen w Europie. W związku z boomem łupkowym w Stanach Zjednoczonych zatrzymał się też na rynku światowym wzrost cen ropy. W tym roku realny jest nawet ich spadek.

Już na jesieni 2013 r. analitycy przewidywali, że w ciągu dwóch lat dochody budżetu Rosji mogą spaść nawet o 50 mld dol. Jednocześnie w Rosji – oprócz zahamowania przemysłu paliwowego – zmniejsza się aktywność niezwiązanych z nim sektorów gospodarki.

Krach groził nawet bez wojny

Rosja zgromadziła w ostatnich lata sięgające setek miliardów dolarów fundusze, które dawały jej możliwości wyrównywania przez pewien czas dziury budżetowej wynikającej ze spadku cen ropy. Fundusze te pozwoliłyby też Rosji aktywnie reagować na chwilowe załamanie rynku. I gdyby nie kolejne problemy, które Moskwa sama sprowokowała, mogłaby nawet do 2017 r. radzić sobie z nieprzychylnymi trendami na rynku paliwowym. Jednakże w 2017 r. zostałaby bez rezerw i bez perspektywy wzrostu dochodów.

Dla kremlowskich strategów taka prognoza oznaczała konieczność zmiany polityki – można było się zdecydować albo na głębokie reformy państwa, albo na zmianę układu geopolitycznego na świecie. Wybrano to drugie. Celem nowej polityki Rosji jest nie tyle odbudowa imperium, ile znalezienie odbiorców ropy i gazu, którzy rozliczaliby się w cenach dyktowanych przez Moskwę. Tylko w ten sposób Rosjanie mogą uchronić się przed bankructwem.

Początek kryzysu

Kapitał nie zaczął uciekać z Rosji z chwilą wybuchu wojny na Ukrainie. Już w zeszłym roku rozpoczął się proces jego stopniowej ewakuacji, ponieważ rynki światowe bardzo źle oceniały perspektywy rosyjskiej gospodarki. Informacje o cięciach budżetowych w FR potwierdziły ich diagnozę. Mimo to rząd w Moskwie nie chciał zrezygnować z większości ambitnych wydatków. Plan przewidujący zwiększenie finansowania armii w 2015 r. do prawie 100 mld dol. uległ tylko niewielkiej korekcie. Jednocześnie gwałtownie rosną wydatki na propagandę i wojnę informacyjną. W tej chwili są to już miliardy dolarów. Nie udało się obniżyć czy choćby zamrozić wydatków sfery budżetowej, poza administracją państwową. Na wzrost płac Rosja wyda aż 70 mld dol. Putin, chcąc utrzymać popularność, musiał zrealizować obietnice wyborcze, dając milionom Rosjan realny wzrost wynagrodzeń. Ponieważ w budżecie centralnym nie ma na to pieniędzy, obowiązek realizacji tej obietnicy przerzucono na regiony. Te bardzo szybko się zadłużają i to one w pierwszej kolejności narażone są na bankructwo. Za chwilę problemy regionów uderzą w budżet centralny, wymuszając centralne finansowanie bankrutów. To jednak dopiero początek kłopotów Kremla.

Całość artykułu w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

Twórca polskiej alternatywy: Owsiak wykonywał zadania. I nadal to robi manipulując młodzieżą (FILM)

/ Fot. screen YouTube; fot. Stanisław Markowski

  

Radosław Huget w latach 80. wymyślił Ruch Wolność i Pokój, którego aktywiści odmawiali złożenia przysięgi wojskowej na wierność ZSRR. Odpowiedzią komunistycznego reżimu było stworzenie „alternatywy” posłusznej reżimowi, której twórcą był Jerzy Owsiak. - Jego ojciec był prominentnym milicjantem, pułkownikiem, szefem wydziału śledczego Komendy Głównej i I sekretarzem POP PZPR w Komendzie Głównej. Owsiak był człowiekiem, który wykonywał zadania, funkcjonował w oficjalnych mediach i odstawiał młodzieniaszka – mówi dziś Huget, który w latach 90. z powodu biedy wyemigrował z Polski. Zobacz mocną wypowiedź legendy polskiej alternatywy (FILM)

Radosław Huget to legenda krakowskiej opozycji, wielokrotnie zamykana w latach 80. za antykomunistyczne manifestacje. W czasie, gdy on i inni członkowie WiP byli zwalczani, reżimowe media próbowały kreować własną „alternatywę”.

- Używali do tego Rozgłośni Harcerskiej, Owsiak funkcjonował jakoś w tych „przekaziorach”. A potem Owsiak przychodził do nas. Gdy robiliśmy już po „okrągłym stole” pikiety pod Sejmem, przychodził i starał się przeciągnąć ludzi na te swoje imprezy, o który było wiadomo, że są sterowane. Był człowiekiem, który wykonywał zadanie i to jest oczywiste

– mówi Huget.

Te same komunistyczne media, w których działał Owsiak, zwalczały WiP.

- Pamiętam spotkanie z Moniką Olejnik, kiedy blokowaliśmy ambasadę Czechosłowacji w obronie czeskich więźniów politycznych. Została tam wysłana i zadała bardzo dobre pytanie merytoryczne: „Słuchajcie, a czy wy nie pracujecie nigdzie? Kto was utrzymuje?”. Tacy byli dyżurni „trujkowcy” przez „u” zwykłe

– opowiada Huget.

Zdaniem Hugeta, podobną rolę Owsiak odgrywa dziś w czasie WOŚP i letnich festiwali.

- Owsiak kanalizował zbuntowaną młodzież i robi to nadal. Ale nie tylko. Zaprasza ludzi reżimu, takich jak Komorowski i pokazuje: patrzcie, jaki fajny jest. Niby prezydent, a popatrz jaki fajny, bezpośredni, kumpel, wujek Bronek. Możecie wujka poklepać

– żartuje.

Obejrzyjcie mocną rozmowę z legendą polskiej alternatywy poniżej:
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl