Komentując jego diagnozę, ks. Józef Tischner na wykładach pt. „Współczesna filozofia ludzkiego dramatu” mówił: „Nietzsche jest świadkiem jakiegoś schyłku Europy Zachodniej, który nastąpił (…) po klęsce chrześcijaństwa jako religii i po klęsce rozumu, który się przejawił w nauce”. Zarazem dał wyraz mentalności niemieckiej, którą cechują kult „pana”, woli mocy oraz pogarda wobec słabych. Kiedy się pamięta, co Niemcy robili w czasie II wojny światowej, poniższe słowa Nietzschego budzą grozę: „Chorowici są wielkim niebezpieczeństwem dla człowieka: nie źli, nie zwierzęta drapieżne. (…) Oni to, słabi, podminowują najbardziej życie pod człowiekiem, zatruwają i zarażają wątpieniem naszą ufność do życia, do człowieka, do siebie samych”. Czy niepokój związany z niemiecką wolą ponownego władania Europą jest zatem bezzasadny?