Wybuch nastąpił krótko po godz. 15. Delegacja z Chruszczowem przejechała jednak obok posterunku dwie godziny później, kiedy teren był już zabezpieczony. W aktach śledztwa czytamy: „W godzinach zbliżonych do planowanego przejazdu przy ul. Armii Czerwonej nastąpiła eksplozja zawieszonej na jednym z drzew bomby zegarowej. Ta zbieżność wskazuje w sposób nie budzący wątpliwości, że celem sprawców było dokonanie gwałtownego zamachu na członków ww. Delegacji. W wyniku eksplozji częściowemu zniszczeniu uległo drzewo, wyleciały szyby z kilku okien, a jedna osoba została lekko ranna odłamkiem”. Milicja aresztowała Halinę Rokicką, bo na ulicy zaczęła uciekać przed milicyjnym psem. Podczas rewizji w jej domu znaleziono narzędzie niedoszłego mordu. Był to... drut do rozwieszania prania. Uznano, że użyto go do zainstalowania bomby. W areszcie w Katowicach kobietę polewali wodą, znęcali się psychicznie. Zarzut – próba obalenia siłą ustroju, za co groziła kara śmierci. Bezpieka aresztowała jeszcze dwóch innych członków rodziny Rokickiej. Dziesiątki innych osób represjonowano, by w końcu wszystkich zwolnić. Prawdziwy bombiarz – Stanisław Jaros – wpadł dwa lata później, gdy w podobny sposób w tym samym Zagórzu chciał zabić Władysława Gomułkę. Zamach znów się nie powiódł, ale niedoszły zabójca został skazany na karę śmierci i powieszony. Sprawę udało się utajnić przed Polakami, dlatego dziś jest mało znana. A na nagłośnienie zamachu przez media liczył Jaros, który – jak zeznawał w esbeckim śledztwie – chciał uciec na Zachód, ale nie jako pospolity przestępca, tylko antykomunistyczny konspirator.
Utajnione zamachy
15 lipca 1959 roku komuniści obchodzili 15-lecie swojej „ludowej” władzy. „Trybuna Robotnicza” podała trasę przejazdu I sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowa przez Zagórze zapewne po to, aby ludność mogła „spontanicznie” przywitać Wielkiego Brata. Sowiecka delegacja, której towarzyszył I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, miała przejechać m.in. ulicą Armii Czerwonej. Nikt nie wiedział, że w nocy, tuż obok posterunku MO – wydawałoby się w miejscu najbardziej bezpiecznym – umieszczono bombę.