- Faszyści i komuniści rozliczali ludzi z pochodzenia i z przodków - pisał Tomasz Lis na swoim blogu, odnosząc się do informacji o swoim życiorysie. "Newsweek", który Lis prowadzi z zapałem atakował autorów "Resortowe dzieci" nazywając ich "troglodytami". Dziś tygodnik Lisa wziął się za Marysię z Gorzową i jej rodzinę.

- Żeby zrozumieć, dlaczego 17-letnia dziewczyna z Gorzowa wyzywa Tuska od zdrajców, trzeba się cofnąć ponad dwadzieścia lat wstecz - czytamy w "Newsweeku" i dostajemy opis biografii jej ojca, Kazimierza Sokołowskiego. 
Aleksandra Pezda pochyla się z troską na 17-latką, która nazwała Donalda Tuska zdrajcą. Na swoim profilu na Facebooku zachęca do lektury, reklamując swój tekst, jako "balladę o tacie Kaziku czyli o tym skąd w głowie Marysi te wszystkie kudłate myśli".
Podwładnej Tomasza Lisa w swojej analizie, jakiej poddała 17-latkę z Gorzowa, nie udało się ukryć własnych emocji. Pisze więc o „głupiej gówniarze”, która „lekko się pieszcząc” „napyskowała publicznie premierowi”. Jak "napyskowała"? Nazywając lidera PO zdrajcą.

Nastolatka z Gorzowa wielokrotnie tłumaczyła, że nazwała Tuska zdrajcą z powodu jego postawy i działań podczas "nocnej zmiany" oraz tego co pisał w ankiecie „Znaku” w 1987 r. - Polskość to nienormalność (...) kojarzy mi się się z przegraną, z pechem. Wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu - pisał 27 lat temu młody Tusk

[tekst w całości]

(fot. wpolityce.pl)

Redaktor Pezda nie widzi jednak potrzeby opisania czytelnikowi tych wypowiedzi Donalda Tuska, pochyla się jednak nad ojcem Marysi, Kazimierzem Sokołowskim. I tak w tygodniku Tomasza Lisa, który atakował autorów książki "Resortowe dzieci", przeprowadzona zostaje spontaniczna lustracja taty nastolatki z Gorzowa. A Kazimierz Sokołowski nie ma się czego wstydzić. Redaktorka "Newsweeka" jednak nawet więzienie, na jakie został skazany za odmowę złożenia przysięgi wierności PRL, potrafi opisać w charakterystyczny dla tego pisma sposób:

- W 1987 r. komuna się chwieje, ale nadal każdy chłopak musi odbyć dwuletnią służbę wojskową. Kto może, ten stara się wykpić. Za odmowę idą do więzienia. Kazik Sokołowski również odmawia służby. Dostaje wyrok: 2,5 roku więzienia. W gorzowskich szkołach na korytarzach rozrzucane są ulotki: „Uwolnić Kazika Sokołowskiego!”. Po siedmiu miesiącach wychodzi dzięki amnestii, ale radykalna postawa zostanie mu na całe życie - pisze Aleksandra Pezda. Cytuje przy tym "jednego z byłych opozycjonistów", który mówi: "Kazik komunie nigdy nie popuścił. Z jego myjni z hukiem przeganiani byli gorzowscy esbecy, których twarze zapamiętał. Albo ludzie, których twarze skojarzyły mu się z jakimś esbekiem. Niektórzy uważali się za pobitych, inni za niesłusznie posądzonych. Kazik zyskał opinię antykomunistycznego ultrasa". Trudno nie zauważyć, że to ostatnie słowo dobitnie tłumaczy dlaczego rodzina Sokołowskich stała się obiektem ataku organu Tomasza Lisa.

Z kolei na facebookowym profilu autorki tekstu, internauci komentują dzieło Pezdy. Gratulacje złożył piszący dla "Gazety Polskiej Codziennie" Krzysztof Karnkowski