Jan Kulczyk kupił od dotychczasowych akcjonariuszy – poprzez swoją spółkę KI Chemistry – nieco ponad 51 proc. akcji kontrolowanego przez państwo koncernu chemicznego Ciech. Chciał 60 proc. i był gotów wyłożyć za nie 1,08 mld zł. Skarb państwa zarobił na tej transakcji ponad 619 mln zł. Sprzedał większość posiadanych akcji spółki - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Skarb państwa zbył akcje po cenie 32,13 zł. W tej wartości mieści się też wypłata dywidendy 1,13 zł na akcję. Tuż przed zawarciem transakcji walne zgromadzenie spółki uchwaliło podział zeszłorocznego zysku. Zarząd chciał pozostawić pieniądze w firmie, przedstawiciel skarbu państwa domagał się jednak wypłaty dywidendy. Zysk za zeszły rok wyniósł 100,7 mln zł. Na dywidendę przeznaczono jednak 59,6 mln zł. Resztę przeznaczono na kapitał zapasowy. O pozostawienie pieniędzy w firmie głośno upominał się Jan Kulczyk. Z informacji prasowych wynika, że Kulczyk spotykał się z wiceministrem skarbu Pawłem Tamborskim, nadzorującym prywatyzację Ciechu. Zanim doszło do podziału dywidendy, walne zgromadzenie decydujące o tym podziale, było przesuwane na inny termin, a Kulczyk przedłużał zamiar skupu akcji od dotychczasowych akcjonariuszy.

Po transakcji wiceminister Paweł Tamborski uznał, że z sukcesem zamknął sprzedaż Ciechu – jedną z najdłużej prowadzonych prywatyzacji. Liczy na to, że przejęcie spółki przez Kulczyka pozwoli firmie dynamicznie się rozwijać. Ciech potrzebuje kapitału na rozwój, ale faktem też jest, co przyznał wiceminister – że jego sprzedaż odbyła się już po przeprowadzeniu głębokiej restrukturyzacji firmy. Niektórzy analitycy twierdzą, że cena sprzedaży Ciechu może być niedoszacowana. Ich zdaniem wartość rynkowa koncernu może być znacznie wyższa. Nawet minister skarbu Włodzimierz Karpiński uznał, że „cena nie jest zła”, co oznaczałoby, że w istocie mogłaby być wyższa. Minister sygnalizował, że Kulczyk powinien uwzględnić tendencję wzrostową na akcjach Ciechu. Koncern zarządza ponad 30 firmami krajowymi i zagranicznymi. Jest jednym z liderów europejskiego rynku chemicznego. Przychody firmy przekraczają 4 mld zł.

Ministerstwu nie udało się jednak pozyskać innego chętnego na spółkę. Resort skarbu uznał, że lepiej mieć w kieszeni 619 mln zł, niż czekać na podniesienie wartości firmy lub innego chętnego, zwłaszcza że dzięki tym wpływom resort zrealizuje zaplanowane na ten rok przychody z prywatyzacji.

KI Chemistry nie prowadzi działalności operacyjnej. Należy do grupy Kulczyk Investments, składającej się z ponad 150 spółek, ale żadna z nich nie działa w branży Ciechu. Nic dziwnego, że obserwatorzy rynku zastanawiają się, po co Kulczykowi koncern chemiczny. Niektórzy obawiają się, że w przyszłości Kulczyk może sprzedać Ciech Rosjanom, mocno zainteresowanym inwestycjami w przemysł chemiczny w Polsce. Na ich celowniku były np. Azoty – przejęcie zostało zablokowane przez resort skarbu.

Obawy biorą się z faktu, że Kulczyk stawał się już pośrednikiem w transakcjach przejęcia polskich firm, zbijając na tym fortunę. Akcje Telekomunikacji Polskiej sprzedał France Telecom, banku PBK – Austriakom, a Browary Wielkopolskie „Lech” – południowoafrykańskiemu koncernowi SAB.

Tekst ukazał się w piątkowej "Gazecie Polskiej Codziennie"