Przemoc i rewolucje
Entuzjastom wydarzeń w Kijowie, odmieniającym przez wszystkie przypadki słowo „rewolucja”, pragnę jako skromny miłośnik historii przypomnieć, że rewolucje kończyły się na ogół wewnętrznymi jat
Dla przykładu, rewolucja francuska w 1789 r. to nie tylko zburzenie Bastylii, ale i ludobójstwo w Wandei oraz gilotyna, na której zginęła znaczna część jej uczestników, w tym Robespierre, organizator wielkiego terroru. Podobnie było z rewolucją w 1917 r. w Rosji. Najpierw Lenin, a później Stalin, przy pomocy Dzierżyńskiego, Jeżowa i Berii, wymordowali nie tylko rodzinę carską, arystokratów i biskupów, ale i swoich partyjnych towarzyszy. Do gardeł skoczyli sobie także liderzy tzw. pomarańczowej rewolucji w 2004 r. na Ukrainie: Wiktor Juszczenko i Julia Tymoszenko. Obyło się bez rozlewu krwi, ale ich wzajemna nienawiść zniszczyła owoce przemian. Jaki więc jest scenariusz dla naszych wschodnich sąsiadów? Mam nadzieję, że skompromitowany Wiktor Janukowycz wreszcie odejdzie, ale liderzy majdanu niestety też rzucą się sobie do gardeł. Kto swoich kolegów zaatakuje pierwszy, bokser Witalij Kliczko czy lider nazistowskiej Swobody Ołeh Tiahnybok? Dowiemy się o tym już wkrótce.