Ukraina zwycięży i odzyska Krym

Generał w stanie spoczynku Ben Hodges, były głównodowodzący sił amerykańskich w Europie w latach 2014–2017, a obecnie analityk Center for European Politics w Waszyngtonie, to jeden z najbardziej wartych słuchania zachodnich ekspertów, jeśli chodzi nie tylko o wojnę na Ukrainie, ale generalnie o kwestie bezpieczeństwa. Jest nie tylko teoretykiem, lecz także praktykiem, a jednocześnie jednym z najbardziej wpływowych amerykańskich ekspertów. Dlatego każda jego analiza czy opinia ma znaczenie, pomaga odgadnąć, jak myślą kręgi wojskowe w Stanach Zjednoczonych i NATO, w jakim kierunku dalej mogą pójść działania USA i sojuszników.

Bardzo ciekawy jest ostatni wywiad dla Radia Wolna Europa/Radia Swoboda. Generał Hodges nie pozostawia wątpliwości, że Rosja nie ma żadnego spójnego planu (coherent plan), a Ukraina wyzwoli w tym roku nawet Krym.

Rosjanie niczego się nie uczą

Jak bardzo Rosja nie ma planu, wskazują ataki zwłaszcza Grupy Wagnera na Bachmut i Sołedar, zdaniem Hodgesa pozbawione sensu strategicznego i jak wynika z jego wypowiedzi, nawet taktycznego. Rosyjska propaganda nadaje im ogromne znaczenie. Hodges mówi jednak, że zajęło mu sporo czasu, zanim zrozumiał, dlaczego Rosja nadaje temu tak ogromne znaczenie. A szczególnie Jewgienij Prigożyn, rosyjski oligarcha i potentat biznesowy z Petersburga, właściciel armii najemników Grupa Wagnera. Jak powiedział Hodges, ani on, ani dowództwo rosyjskie nie przejmują się, ile osób zginie, po prostu dalej posyłają masy niewyszkolonych, świeżo zmobilizowanych żołnierzy na śmierć.

Hodges wskazuje wyjaśnienie zawziętości atakujących Rosjan: w tym regionie są kopalnie aluminium i gipsu, a „pan Prigożyn nawet mówił o zabezpieczeniu tamtejszych zasobów”. Czyli cel jest tylko biznesowy. Podobnie jak w Afryce, gdzie Grupa Wagnera wysyła na pomoc miejscowym watażkom okrutnych najemników, by chronili (a w zasadzie okradali) ich kopalnie szlachetnych kamieni i innych cennych surowców.

– Nie wiem, czy to może być jakimkolwiek pocieszeniem dla rodzin tysięcy ludzi, którzy zostali tam zabici, że prawdziwym celem pana Prigożyna nie były strategicznie ważne węzły czy skrzyżowania dróg, ale kopalnie gipsu – powiedział w rozmowie Hodges.

Cała operacja na kierunku Bachmutu i Sołedaru wskazuje właśnie na brak spójnego planu Rosji na tę inwazję. Hodges wyraził wątpliwość, czy w ogóle Prigożyn słucha jakichkolwiek rozkazów czy poleceń ze strony rosyjskiego dowództwa, wcześniej gen. Siergieja Surowikina czy dowodzącego obecnie gen. Walerija Gierasimowa.

– Oni naprawdę, na szczęście, nadal niczego się nie nauczyli się i nie wyeliminowali wad instytucjonalnych dowodzenia, które pokazali już w lutym, marcu – podsumował Amerykanin.
Ekspert również odniósł się do rosyjskiego założenia, że masa ludzi rzucanych na front ostatecznie przeważy szalę zwycięstwa. – To był ich sposób prowadzenia wojny przez wieki, zakładali, że dzięki temu w końcu pokonają siły ukraińskie. Ale nie udało im się to, dlatego że Ukraińcy są bardzo profesjonalni, świetnie wyszkoleni. Widzimy, że tak naprawdę precyzja uderzeń może pokonać masę, gdy dysponuje się umiejętnością precyzyjnego ataku i przeprowadzi się go w odpowiednich miejscach. A Ukraińcy konsekwentnie skupili się na atakowaniu różnymi środkami logistyki, linii komunikacyjnych, składów amunicji – podkreślił amerykański dowódca.

Żelazna pięść

Pytany o najnowsze deklaracje dostaw broni zachodniej dla Ukrainy, jak amerykańskie, niemieckie czy francuskie wozy opancerzone i w ogóle możliwość dostaw jeszcze bardziej zaawansowanej broni, Hodges wskazał, że w przestrzeni publicznej za dużo mówi się o konkretnych typach broni, a za mało o zdolnościach bojowych.

– Szkoda, że decyzje o dostawach bradleyów, marderów, AMX-10RC oraz innych systemów nie zostały podjęte wcześniej. Jednak dobra wiadomość jest taka, że w końcu to się stało. Informacje sprzed tygodnia wskazują na to, że zostanie utworzona brygada pancerna. Generalnie rzecz biorąc, przy odpowiednim wsparciu, jeśli masz samobieżną artylerię z Czech, batalion AMX-10RC z Francji, który jest doskonałym pojazdem kołowym, pojazdem silnie uzbrojonym o dużej mobilności, a do tego batalion marderów z Niemiec, które są bardzo dobrymi pojazdami, a do tego batalion bradleyów, które są najlepszymi wozami bojowymi na świecie, poza tym ukraiński batalion czołgów z obsługą inżynieryjną, dysponujesz zabójczą kombinacją, która jest jak żelazna pięść, zdolna przebijać się przez niekończące się linie rosyjskich umocnień okopów – doprecyzował ekspert.

Realne zdolności bojowe

Jeżeli chodzi o dyskusje o dostarczeniu Ukrainie czołgów Leopard czy M1 Abrams, Hodges powiedział, że oczywiście lepiej, gdyby Ukraina miała te czołgi. – Wydaje się, że coś może się zdarzyć, ale nie wiem – odpowiedział tajemniczo. Zaznaczając wszakże, że opisane wcześniej dostawy wozów i systemów bojowych to z pewnością element szerszej całości. Generał jednocześnie wskazał, że są inne działania, które podejmują Ukraińcy, skutecznie budując zdolności do kolejnej kontrofensywy, która jego zdaniem będzie decydująca, a jej skutkiem będzie wyzwolenie Krymu.

Amerykański generał wskazał też, że zachodnie rządy coraz mniej przejmują się tym, że w reakcji na dostawy kolejnych rodzajów broni Rosja może eskalować konflikt, uznając to za mało prawdopodobne.
– Nie liczę pojazdów, patrzę na realną zdolność bojową – podkreślił, dodając, że Ukraińcy spędzą najbliższe miesiące na przyjmowaniu sprzętu, szkoleniu, udoskonalaniu logistyki dla tego sprzętu, a gdy Sztab Generalny Ukrainy będzie gotowy, to uderzy.
– I oczywiście jak Ukraina wyzwoli Krym, na tym się nie skończy, bo będzie musiała się bronić jeszcze przez długi czas – przewiduje Hodges.
Na pytanie, czy zachodni partnerzy robią wystarczająco dużo, by pomagać Ukrainie, wskazał, że około 50 krajów pomaga Ukrainie.
– Czy udzieliliśmy im wsparcia tak szybko, jak potrzebowali? Nie. A czy zrobiliśmy wystarczająco dużo? Nie. Czy będzie więcej pomocy? Mam nadzieję. Przede wszystkim chodzi o to, by ci na Kremlu zobaczyli, co się dzieje. Że Niemcy teraz przekazują mardery i kolejną baterię patriotów. Mówią o leopardach. To musi być dla rosyjskiej strony zniechęcające.

Pomoc Zachodu warunkiem zwycięstwa

Generał Hodges parę miesięcy temu wyrażał nadzieję, że Ukraina do końca 2022 r. przynajmniej odzyska wszystkie tereny, jakie Rosja zajęła po 24 lutego. Na pytanie, dlaczego to przewidywanie się nie ziściło, odpowiedział, że był rzeczywiście zbyt optymistyczny, bo nie wziął pod uwagę, że USA i sojusznicy nie dostarczą Ukrainie do tego czasu systemów dalekiego zasięgu ATACMS. – Myślałem, że ta pomoc nadchodzi – przyznał. Dodał, że nie wziął pod uwagę też tego, iż Rosjanie gotowi są poświęcić tak wiele wojsk na ataki wokół Bachmutu, które wydają mu się, jak wyżej wspomniał, bezsensowne z punktu widzenia wojskowego. To, co dziś ma znaczenie, to fakt, że Ukraińcy potrafią się przystosować do taktyki rosyjskiej i do tego, jak wykorzystują oni masy zmobilizowanego wojska.

Ben Hodges jest pewien, że jego przywidywania się spełnią, tylko parę miesięcy później i, jak podkreślił, wyzwolony zostanie także Krym, jeśli będzie oczywiście kontynuowane i rozszerzane wsparcie wojskowe Zachodu dla Ukrainy.

 

 



Źródło: Gazeta Polska Codziennie

#Gazeta Polska Codziennie

Marcin Herman
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo