Dlaczego Rosję nazwano krajem wspierającym terroryzm? Europoseł Bogdan Rzońca tłumaczy

Rezolucja mogła być ostrzejsza, mogła być bardziej wyrazistsza, ale są w Parlamencie Europejskim środowiska, które po prostu nie chcą tak jednoznacznie potępiać Putina. Oczywiście ten "sponsoring" to taki wybieg, który musiał zostać zastosowany, żeby w ogóle podjąć temat nazwania Rosji barbarzyńcą w przyszłości - powiedział w rozmowie z Tomaszem Sakiewiczem Bogdan Rzońca, europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Telewizja Republika, Polityczna Kawa

Parlament Europejski przyjął rezolucję uznającą Rosję za państwo sponsorujące terroryzm. Nie było jednak w tej sprawie jednomyślności. Aż 58 posłów do PE stanęło w obronie Putina i Rosji, głosując przeciwko przyjęciu rezolucji.

Tomasz Sakiewicz zapytał europosła Bogdana Rzońcę, co to znaczy, że ktoś jest sponsorem terroryzmu. „Chodzi o to, że Daje pieniądze, wspiera, czy być może to taki unik, żeby nie nazwać wprost terrorystą?”

Stało się jak się stało. Trzy strony negocjowały ze sobą. To sformułowanie mówiące o tym, że Rosja jest krajem sponsorującym - nie jest najszczęśliwsze i najwyraźniejsze – tu się zgadzamy. Ale jedyne takie mogło „przejść” w tym zespole negocjującym całość rezolucji

– powiedział europoseł PiS w „Politycznej Kawie” Tomasza Sakiewicza.

– Dobre i to, bo generalnie chodziło o to, żeby w ogóle taka rezolucja powstała. Mogła być ostrzejsza, mogła być bardziej wyrazistsza, ale są w Parlamencie Europejskim środowiska, które po prostu nie chcą tak jednoznacznie potępiać Putina, a to wynika z gospodarczych powiązań biznesowych między Rosją, a Francją czy Niemcami czy innymi krajami i tak dalej. Jest ta rezolucja, trzeba się cieszyć, bo pojawił się tam też ten polski wątek dotyczący zwrotu czarnych skrzynek i wraku samolotu, który się rozbił przy katastrofie smoleńskiej – mówił Bogdan Rzońca.

Dodał, że zdecydowana większość Parlamentu Europejskiego głosowała za to rezolucją.

„Zrobiliśmy pewien krok do przodu, bo przypomnę, że poprzednie próby jakiejkolwiek rezolucji przeciwko Rosji w tej materii nie udawały się, odwlekano tą sprawę, nie dopuszczano do dyskusji o takim kształcie i charakterze, więc dziś mamy do czynienia z pewną jednością Parlamentu Europejskiego. Rzeczy zostały nazwane  - delikatnie mówiąc - po imieniu, choć oczywiście ten sponsoring, to taki wybieg, który musiał zostać zastosowany, żeby w ogóle podjąć temat nazwania Rosji barbarzyńcą w przyszłości. Przed nami jeszcze oczywiście dużo czasu i może wzmocnimy to stanowisko. Najważniejsze, żeby w świat poszło, że demokratyczna część świata potępia wszystko to, co Putin robi na Ukrainie i to jest dobry krok we właściwym kierunku”

– dodał Rzońca.

Powiedział, że wiemy kto Rosję chroni, kto wydelikatnił tę rezolucję. To politycy niemieccy, francuscy, holenderscy. Ci, którzy, są jednak w ciągłym kontakcie z biznesem rosyjskim. Ci politycy jeszcze do końca nie chcą powiedzieć wprost, że Putin jest barbarzyńcą, że to, co dzieje się na Ukrainie to jest ludobójstwo, że niszczenie szkół, szpitali, mordowanie matek i dzieci to jest po prostu zwyczajne ludobójstwo. To jest termin, który nie przychodzi przez usta tym politykom z Europy Zachodniej – podkreślił.

Redaktor pytał senatora Jana Filipa Libickiego, z czego wynika ta obrona Rosji.

To się bierze z trzech powodów. Jedna ekonomiczno-biznesowa. Wiemy, że są bardzo spore środowiska i grupy i niemieckie i francuskie i holenderskie, które po prostu prowadzą biznes z Rosją.  Są też dwa powody mniejszej natury. Pierwszy powód z tych mniejszych jest taki, że im kto jest dalej od tego konfliktu geograficznie, tym opinia publiczna z tych krajów jest nim mniej zainteresowana

– mówił Jan Filip Libicki.

Trzeci element, trzeci powód jest taki, że ponieważ dla światła zachodu Rosja jest czymś niezrozumiałym, tajemniczym, więc dla wielu z nich jest także czymś fascynującym. Ja pamiętam z lat 70-tych jak jeszcze byłem dzieckiem, to była w Londynie taka wystawa rosyjskiej sztuki. Ta wystawa była zatytułowana „Rosja. Brama do tajemnicy”, czyli do czegoś nieznanego, fascynującego, pociągającego. My w latach 70-tych przyjeżdżając wtedy do Anglii nie mieliśmy wątpliwości, co się kryje za tą tajemnicą, ale nie mniej angielska opinia publiczna uważała, że trzeba tak z tą wystawę zatytułować, bo to odpowiada na pewne wyobrażenie ówczesnych obywateli Wielkiej Brytanii. To są te trzy powody,  ale niezależnie od tych trzech powodów, które złożyły się na złagodzenie tej rezolucji, dobrze że ta rezolucja jest, dlatego że jednak każdy taki dokument uniemożliwia i zawęża możliwości tych, którzy by chcieli taki handel czy taki biznes robić wprost. Każdy taki dokument powoduje, że muszą to zarobić bardziej cichaczem, bardziej ukrycie, a niekiedy z tym przedsięwzięć zrezygnować. Dlatego uważam, że to jest dobry krok do przodu

– ocenił senator.

 

 



Źródło: niezalezna.pl

 

#polityka

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo