Ukraina zgodziła się na ekshumacje Polaków pomordowanych przez UPA. Gliński: "Krok w dobrym kierunku"

Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, odnosząc się do zgody wydanej przez Ukrainę na ekshumacje mogił Polaków zamordowanych przez UPA, ocenił, że przyjmuje to "jako krok w dobrym kierunku". Podkreślił również, że "godne pochowanie zmarłego jest podstawą cywilizacji zachodniej".

Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Na antenie Polsat News szef resortu kultury był m.in. zapytany o zgodę Ukrainy na ekshumacje mogił Polaków zamordowanych przez UPA.

"Przyjmuję to jako krok w dobrym kierunku"

- ocenił Piotr Gliński. Przypomniał, że "strona ukraińska już takie kroki - drobne, symboliczne, ale ważne - poczyniła".

"Przyjmujemy to z akcentacją, tym bardziej, że ja swego czasu prowadziłem kilkuletnie rozmowy ze stroną ukraińską w czasach jeszcze przed wojną i częściowo jeszcze za poprzedniej ekipy, zmierzające ku temu, żeby odblokować ekshumacje"

- przypomniał. Jak zaznaczył szef MKiDN, "godne pochowanie zmarłego jest podstawą naszej cywilizacji zachodniej".

Od początku 1943 r. ukraińscy nacjonaliści dokonywali mordowań i wypędzania Polaków z ich domów. Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło ok. 100 tys. Polaków. Sprawcami Zbrodni Wołyńskiej były Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów – frakcja Stepana Bandery i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia. OUN-UPA nazywała swoje działania "antypolską akcją". Określenie to ukrywało zamiar, jakim było wymordowanie i wypędzenie Polaków.

Określenie "Zbrodnia Wołyńska" dotyczy nie tylko masowych mordów dokonanych na terenach Wołynia, czyli byłego województwa wołyńskiego, ale także w województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim (Galicja Wschodnia), a także w województwach lubelskim i poleskim.

W minionych trzydziestu latach istnienia niepodległej Ukrainy polskie instytucje i działacze środowisk kresowych podejmowali wiele prób ekshumacji i upamiętnienia ofiar zbrodni UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Tylko niewielka część tych wysiłków zakończyła się powodzeniem.

Od wiosny 2017 r. władze Ukrainy zakazały poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy. Zakaz został wydany po zdemontowaniu pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu w kwietniu 2017 r. Przełomu nie przyniosły toczone w październiku tego samego roku polsko-ukraińskie rozmowy na temat możliwości wznowienia poszukiwań, w których wzięli udział minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński i zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej prof. Krzysztof Szwagrzyk. Konflikt pogłębił się w 2018 r., gdy Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej zarzucił polskim archeologom nieprawidłowe prowadzenie poszukiwań szczątków członków UPA pochowanych na cmentarzu w Hruszowicach.

W ostatnich miesiącach pomiędzy Polską a Ukrainą trwały rozmowy nt. zniesienia zakazu ekshumacji szczątków ofiar rzezi wołyńskiej.

Fundacja Wolność i Demokracja poinformowała w piątek, że 2 listopada uzyskała zgodę władz ukraińskich na rozpoczęcie prac archeologiczno-poszukiwawczych mogiły Polaków zamordowanych przez oddział UPA w lutym 1945 roku w miejscowości Puźniki na Podolu, w dawnym województwie tarnopolskim. 

Obchody Święta Niepodległości 

Piotr Gliński był także pytany o obchody Narodowego Święta Niepodległości.

"Jesteśmy w Krakowie, na Wawelu, ale byłem także w Warszawie, gdzie od rana uczestniczyłem w różnych uroczystościach i aktywnościach zarówno państwowych, jak i obywatelskich"

– powiedział szef MKiDN. "Organizujemy m.in. festiwal na Krakowskim Przedmieściu" – dodał.

Dopytywany, czy nie chciał iść w Marszu Niepodległości, szef resortu kultury zaznaczył, że "my - mówię o moim środowisku politycznym - mamy taką tradycję, że po południu przyjeżdżamy na Wawel". Przypomniał jednocześnie, że "w stulecie odzyskania niepodległości szliśmy wszyscy razem".

"Uważam, że ten marsz jest bardzo pozytywną imprezą i popieram go, natomiast nasze środowisko od lat ma taką tradycję, że jest tutaj, na Wawelu"

- podkreślił. Dodał także, że "wiele osób z naszego środowiska uczestniczy w marszu".

Zastrzegł jednak, że "jedną ze spraw, które zawsze nas bolały, to były za poprzedniej władzy straszliwe prowokacje związane z tym marszem". "Przecież za każdym razem do 2016 r. tam były straszliwe bójki z policją, jakieś prowokacje, które się zamieniały w afery" - przypomniał. Zaznaczył, że "później też zdarzały się różnego typu incydenty zupełnie zewnętrzne i nie rzutujące na samą treść podstawową tego marszu".

Piotr Gliński zaznaczył, że treścią Marszu Niepodległości jest "patriotyzm oraz to, że ludzie w Święto Niepodległości mają prawo radośnie demonstrować czy przejść w takim marszu". Jak podkreślił szef MKiDN, "nie my jesteśmy zainteresowani tym, żeby były awantury, zwłaszcza dzisiaj".

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Ukraina

mm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo