"Gazeta Polska": Profeszuria z Uniwersytetu Warszawskiego. Oni uczą młodych Polaków

Jest tu i wykładowca z wydziału psychologii, który uważa, że niemal połowa Polaków jest „toksyczna kulturowo”, profesor prawa wzywający do powoływania ludowych trybunałów, jak i socjolog twierdząca, iż mówienie o tylko dwóch płciach to „nieuctwo i ideologia”. Chyba żadna uczelnia na świecie – a na pewno w Polsce – nie może poszczycić się tak osobliwą profesurą jak Uniwersytet Warszawski - pisze na łamach "Gazety Polskiej" Grzegorz Wierzchołowski.

Fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Na Liście Szanghajskiej – zestawieniu uczelni wyższych na świecie – UW zajmuje „zaszczytne” miejsce w przedziale 401–500. Ponadto, jak dwa miesiące temu ujawniła „GP”, na liście partnerskich placówek uniwersytetu, na które w ramach umów bilateralnych mogą wyjeżdżać polscy studenci, nadal znajdują się... Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków Międzynarodowych (MGIMO) i Petersburski Uniwersytet Państwowy (współpraca z nimi została jedynie zawieszona – i to dopiero 24 lutego 2022 roku).

Te kolektywne „osiągnięcia” uczelni bledną jednak przy indywidualnych wyczynach części kadry naukowej UW.

Infiltrować, dezintegrować, profanować

„Elektorat PiS-u jest niezwykle toksyczny kulturowo. Po odsunięciu PiS-u od władzy służby powinny infiltrować i wewnętrznie dezintegrować każdą kolejną partię, która będzie bazować na tym elektoracie. Tylko w ten sposób unikniemy pełnoskalowego faszyzmu”

– napisał kilkanaście dni temu w mediach społecznościowych dr hab. Maciej Górecki z Wydziału Psychologii UW. Przedstawiający się – co ciekawe – jako najbardziej kontrowersyjny warszawski „profesor uczelni”. 

Czym zajmuje się na UW wykładowca, który proponuje, by infiltrować i dezintegrować każdą partię bazującą na elektoracie stanowiącym około 40 proc. Polaków? Jego zainteresowania naukowe to... zachowania wyborcze, systemy wyborcze, politologia porównawcza i metodologia badań społecznych. Wcześniej Górecki w twitterowej dyskusji z Beatą Mazurek wygłosił opinię, że wolałby w Polsce „marionetkowy rząd zainstalowany przez Niemców niż prorosyjski rząd zainstalowany rękami Kaczyńskiego przez Putina”. W dyskusji, jaka rozpętała się pod tym wpisem, zdążył jeszcze przyznać: „Żałuję, że mój dziadek nie walczył z NSZ”.

Kolegą Góreckiego jest dr hab. Michał Bilewicz, przewodniczący Centrum Badań nad Uprzedzeniami Uniwersytetu Warszawskiego oraz wykładowca z Wydziału Psychologii UW. Jego badania skupiają się na problematyce teorii spiskowych, uprzedzeń i dehumanizacji, na gruncie ksenofobii i antysemityzmu. W 2020 roku, nawiązując do niesławnych wybryków zapomnianego już dziś „Margota”, ogłosił: „Chciałbym żyć w kraju, w którym młodzież może sobie obrażać symbole, profanować pomniki i zniesławiać ministrów”. Warto tu dodać, że ten sam Bilewicz nie jest tak – delikatnie mówiąc – tolerancyjny wobec zajść, które mogłyby obrazić inne kultury. Psycholog z UW w przeszłości mocno krytycznie wypowiadał się na przykład na temat lokalnej podkarpackiej tradycji „sądu nad Judaszem”.

W 2019 roku Bilewicz przedstawił odkrywczą teorię dotyczącą słowa „Polacy”. Napisał mianowicie:

„Nie mam nic do Polaków. Ale chodzi o ideologię kryjącą się pod słowem »Polacy«. Od dawna pod tym słowem nie kryje się naród, tylko niszcząca ideologia. Ideologii tej trzeba się zdecydowanie przeciwstawić”.

Rok wcześniej Michał Bilewicz przedstawił na debacie w Muzeum Polin swój koncept „antysemityzmu wtórnego”, którym według niego owładnięta jest duża część Polaków. Ma on być ufundowany na „wypartej odpowiedzialności i zaprzeczaniu antysemityzmowi” i stanowi jeden z trzech komponentów polskiego antysemityzmu. Powiązany jest też – zdaniem Bilewicza – z „narcystycznymi formami tożsamości narodowej”. Według profesora UW – jeżeli ktoś zaprzecza, że Polacy są antysemitami, albo denerwuje go mówienie o rzekomych zbrodniach popełnionych przez Polaków na Żydach, jest antysemitą. 

Ludowe trybunały i dwie konstytucje

Profesorem UW (Centrum Europejskie) jest też Wojciech Sadurski – filozof prawa i konstytucjonalista, profesor nauk prawnych. W 2018 roku uczony zaproponował powołanie Obywatelskiego Trybunału Stanu, który miałby orzekać w sprawach „przeciw najważniejszym osobom w państwie PiS”. Opublikował nawet projekt uchwały o Obywatelskim Trybunale Stanu. W tekście można przeczytać m.in, że ów ludowy „Trybunał” ma się kierować „chęcią zachowania w pamięci społecznej faktów naruszenia Konstytucji i ustaw przez piastunów najwyższych władz państwowych”. Według Sadurskiego ma on (Trybunał) być pomocny „dla Trybunału Stanu i organów ścigania w przyszłości, gdy spełnione zostaną polityczne warunki podjęcia przez nie kroków zmierzających do wymierzenia sprawiedliwości, a także ku przestrodze przyszłych pokoleń”. 

Przedtem Sadurski sporządził jednak Akt Oskarżenia, opublikowany m.in. na portalu NaTemat. Osobami „oskarżonymi” przez profesora są: Andrzej Duda, Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, Zbigniew Ziobro, Julia Przyłębska i Jarosław Kaczyński. Akt Oskarżenia kończy się następująco: „Wobec wszystkich tych osób domagam się sprawiedliwej kary, zgodnej z obowiązującym prawem, choć w przypadku Julii Marii Przyłębskiej będę wnioskował o nadzwyczajne złagodzenie kary ze względu na uprawdopodobnione niskie rozpoznanie znaczenia i szkodliwości popełnionych przez siebie czynów. Suweren (Żądania Suwerena spisał i własnoręcznym podpisem poświadczył: Wojciech Sadurski)”.

Jeszcze wcześniej prof. Sadurski snuł wizje delegalizacji PiS. Dawał również upust swojej frustracji, określając wyborców Prawa i Sprawiedliwości mianem „nieoświeconego plebsu”. Atakował też brutalnie profesora Uniwersytetu Warszawskiego, sędziego Sądu Najwyższego dr. hab. Jana Majchrowskiego, który ośmielił się zabronić manifestacji ideologicznych na swoich wykładach.

Majchrowski swoim zachowaniem podpadł też innemu znanemu profesorowi UW – Marcinowi Matczakowi z Wydziału Prawa i Administracji. Ten słynie z kolei z ordynarnych, obraźliwych wypowiedzi medialnych, a także z pogróżek. W 2018 roku na Twitterze zamieścił skandaliczny wpis skierowany do blogera Piotra Wielguckiego, o treści:

„Kiedyś mówiłeś, że twoja córka idzie na prawo do Wrocławia, prawda? Wyślę ten twój defekacyjny tekst moim kolegom z Wydziału i poproszę, żeby go omówili na zajęciach w Jej grupie jako przykład mowy nienawiści. Zobaczymy, jak będziesz piszczał, jak wróci do domu”.

Swoimi zdolnościami prawniczymi Matczak wykazał się po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzającego nadrzędność Konstytucji RP nad prawem unijnym. Krytykując decyzję Trybunału, Matczak popisał się wywodem, który tchnął nowego ducha w słowo „pokrętność”: „Dzisiejsza decyzja TK nie dotyczy wyższości Konstytucji nad prawem UE, bo ta jest oczywista. Dotyczy wyższości nad prawem UE wykrzywionej, PiS-owskiej wersji konstytucji, w której niezależność sądów to lojalność wobec Partii. Prawo UE nie jest sprzeczne z prawdziwą Konstytucją RP”. Prawnik zasugerował więc, że w Polsce mamy dwie konstytucje: „PiS-owską” i prawdziwą. Szkopuł w tym, że obowiązująca do dziś Konstytucja RP – najwyższy akt prawny w Polsce – weszła w życie 17 października 1997 roku, czyli na cztery lata przed założeniem partii Prawo i Sprawiedliwość. Ostatnio nowelizowana była w 2009 roku, gdy rządziła koalicja... PO-PSL. Matczak w swoim wpisie nie przedstawił oczywiście daty uchwalenia owej „wykrzywionej, PiS-owskiej wersji”, nie zaprezentował też jej zapisów. 

Prostytutki, herstoria i zwierzęta-obywatele

Czas na frakcję feministyczną „profeszurii” z UW. Jedna z trzech najbardziej rozpoznawalnych postaci tego obozu to prof. Małgorzata Fuszara z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW. Specjalizuje się ona w socjologii prawa, studiów kobiecych i gender studies, a także w problematyce mniejszości narodowych. 

Profesor Fuszara zasiada w Radzie Konsultacyjnej instytucji FemFund, która wydała w 2019 roku poradnik dla prostytutek. Publikacja ta zachwala Polkom „pracę seksualną”, radzi, jak przyciągnąć i zadowolić klientów oraz gdzie najlepiej szukać „pracodawców”. FemFund wspiera też finansowo grupkę Sex Work Polska, która w mediach społecznościowych atakowała polską policję za rozbijanie gangów sutenerów. Sprawę dokładnie opisała w ubiegłym roku „Gazeta Polska”.

Na ostatnim Kongresie Kobiet Fuszara grzmiała: „Niedawno minister edukacji powiedział, że w polskim prawie jest strój chłopców i dziewczynek. Twierdzi, że jest kobieta i mężczyzna. To nieuctwo i ideologia, jeśli jest takie podejście. Jeśli ktoś tak myśli, to działań równościowych od niego spodziewać się na pewno nie można. Stop takim osobom od władzy”. Dodawała też: „Trzeba zbudować porządne ministerstwo równości z ministrą, która ma swój budżet”.

Na tej samej imprezie wystąpiła prof. Magdalena Środa, która jest wykładowcą na Wydziale Filozofii UW (w Zakładzie Etyki). Zadeklarowała ona, że gdyby została „ministrą edukacji i nauki”, domagałaby się od nauczycieli promowania na każdym przedmiocie dekalogu. Ale nie tego chrześcijańskiego, lecz wymyślonego przez nią – a liczącego... 12 punktów.

Czego miałaby uczyć szkoła pod ministerialnymi rządami profesor UW?

„Historię trzeba zrównoważyć herstorią. Nie wymienimy teraz wszystkich lektur, ale do wielu trzeba dodawać genderowe komentarze i tłumaczyć, że znajdują się w tych lekturach stereotypy, które mają szkodliwy wpływ na edukację i na naszą rzeczywistość (...). Nacjonalistyczną politykę europejską w moim przekonaniu należy zastąpić kosmopolitycznym punktem widzenia (...). Kontynuowanie dziś państwa narodowego będzie zawsze zarzewiem konfliktu (...). Należy radykalnie zmienić stosunek do zwierząt, wdrożyć pomysł traktowania zwierząt domowych jako posiadających niezbywalne prawo do życia i bezpieczeństwa, a także prawo do posiadania w ciałach politycznych swoich reprezentantów i przedstawicieli, którzy będą chronili ich interesów, natomiast zwierzęta dzikie traktować jako obywateli suwerennych państw i nie ingerować w ich życie”.

I na koniec prof. Monika Płatek z Wydziału Prawa UW, czterokrotnie nagradzana przez rektora Uniwersytetu za osiągnięcia naukowe. A w zasadzie jeden słynny cytat z jej publicznego wystąpienia w 2014 roku, który nie potrzebuje żadnego komentarza:

„W związkach jednopłciowych rodzi się więcej dzieci niż w związkach wielopłciowych”.


Tygodnik "Gazeta Polska" dostępny w wygodnej prenumeracie cyfrowej

Sprawdź ofertę prenumeraty cyfrowej TUTAJ » prenumerata.swsmedia.pl oraz pod numerem telefonu 605 900 002 lub 501 678 819 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

Grzegorz Wierzchołowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo