W lipcu tego roku sędzia Ewa Grabowska z Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi Północ postępowanie wobec mężczyzn umorzyła. Sąd zajmując się sprawą pomalowania farbą m.in. „Czterech śpiących” uznał, że w świetle prawa, to nie jest pomnik. Bo jest symbolem opresji, nękania przez komunistyczny aparat represji, sowieckiej okupacji. Prokuratura jednak złożyła zażalenie takiej wobec decyzji sądu.
Dzisiaj zażalenie prokuratury zostało w pełni uwzględnione. Sprawa wróci do sądu pierwszej instancji.
Oprócz przedstawicieli mediów publiczność nie została wpuszczona na sale rozpraw. Jak relacjonuje nasz reporter przed salą krzyczano: "Na Białoruś".
- Nie zgadzam się z tym, aby prokuratura miała chronić w Polsce monumenty obcego mocarstwa, które kojarzą się ze zbrodniami przeciwko narodowi polskiemu – mówił kilka dni temu portalowi niezalezna.pl mec. Krzysztof Wąsowski, reprezentujący młodych ludzi,, którzy na "Czterech śpiacych" w Warszawie namalowali napis "Czerwona zaraza".