Wyzerowane „mięso armatnie”. „Kucharz Putina” zrekrutował już tysiące więźniów

Ukraińska oraz rosyjska opozycyjna prasa publikują kolejne dowody potwierdzające wysyłanie na wojnę w Ukrainie rosyjskich więźniów. - Zrekrutowano około dziesięciu tysięcy więźniów i wielu już walczy. Wielu zginęło. Oznacza to, że jest to zjawisko masowe – twierdzi założycielka Fundacji „Ruś Siedząca” Olga Romanowa. - Jeśli zrobisz coś źle, zostaniesz "wyzerowany". Czyli rozstrzelany – opowiada z kolei rosyjski więzień, który dobrowolnie udał się walczyć na Ukrainie, a następnie oddał się w ręce Ukraińców.

youtube.com/printscreen

– Albo prywatne firmy wojskowe i więźniowie. Albo Wasze dzieci – mówił na nagraniu wideo, które zszokowało ostatnio świat, Jewgienij Prigożyn, czyli „kucharz Putina”, właściciel „fabryki trolli”, blisko powiązany z prywatnym przedsiębiorstwem wojskowym – Grupą Wagnera. Odgrywa ona ważną rolę w kolejnej już wojnie z udziałem współczesnej Rosji.

- Jestem przedstawicielem prywatnej firmy wojskowej. Zapewne słyszeliście – nazywa się Grupa Wagnera. Wojna jest ciężka. Nie wygląda jak żadne czeczeńskie czy coś. Moje zużycie amunicji jest około dwa i pół razy większe niż w Stalingradzie [jedna z największych bitew III Rzeszy ze Związkiem Sowieckim w czasie II wojny światowej – przyp.red.] – opowiadał Prigożyn do postawionych przed nim więźniów w Mari El, jednej z autonomicznych republik Federacji Rosyjskiej, położonej nad środkową Wołgą. - Minimalny wiek [osób], jakie przyjmujemy, to 22 lata. Jeśli [człowiek jest] młodszy – potrzebny jest kawałek papieru od najbliższej rodziny, że to im nie przeszkadza. Maksymalny wiek - 50 lat – uściślał.

- Zabieram was żywych. Ale nie zawsze żywymi zwracam – wskazał.

„Muszę wygrać za wszelką cenę”

Po ujawnieniu nagrania Prigożyn, zaprzeczył, że to on na nim jest. Jednak w mediach ukraińskich, oraz opozycyjnych rosyjskich pojawiają się kolejne potwierdzenia, że Grupa Wagnera rekrutuje rosyjskich więźniów na wojnę z Ukrainą.

Jak podają dziennikarze portalu Sotaproject, powołując się na wymianę korespondencji więźniów z krewnymi, rekruterzy z Grupy Wagnera wybierają więźniów odsiadujących wyroki za morderstwa, ciężkie uszkodzenia ciała, rabunki oraz napady. Wsadzają do więziennych samochodów oraz zawożą na lotnisko. Obiecują pieniądze i amnestię.

Również w rozmowie z rosyjskim niezależny medium „Mediozona” dwóch więźniów z różnych regionów Rosji, potwierdziło, że ich więzienia osobiście odwiedził Prigożyn.

Ze słów więźnia z Zakładu Karnego nr 4 w obwodzie tulskim (na zachodzie europejskiej części Rosji) wynika, że „kucharz Putina” przybył tam 25 lipca. W rozmowie z więźniami przyznał, że sam „odsiedział na Północy”.

- Mam specjalne uprawnienia od prezydenta, mam wy***** na wszystkich, muszę wygrać tę cholerną wojnę za wszelką cenę

– cytuje Prigożyna więzień.

Inny więzień z Zakładu Karnego nr 2 w obwodzie jarosławskim (w zachodniej części Rosji) powiedział, że Prigożyn przybył do nich 1 sierpnia. Prawie wszyscy zostali wezwani na spotkanie z nim, łącznie z tymi, którzy byli na kwarantannie. „Łysy, niski” starszy mężczyzna z gwiazdą bohatera Rosji na piersi przedstawił się jako Jewgienij Prigożyn. Towarzyszyło mu kilku uzbrojonych mężczyzn.

- Nie jesteśmy siłami zbrojnymi, ale prawdziwą paramilitarną zorganizowaną grupą przestępczą. Moi ludzie w dwa dni wchodzą do krajów afrykańskich i nie pozostawiają tam niczego żywego, a teraz niszczą także wrogów na Ukrainie. Wasza decyzja o służeniu w Grupie Wagnera to układ z diabłem. Jeśli wyjdziecie stąd ze mną, to albo wrócicie jako wolni ludzie, albo umrzecie. Będziecie musieli zabijać wrogów i wykonywać rozkazy dowództwa. Ci, którzy zawrócą, zostaną rozstrzelani na miejscu

– cytuje z pamięci więzień przemówienie człowieka, który przedstawił się jako Prigożyn.

Wyzerowane mięso armatnie

To że Rosjanie zabijają swoich własnych rekrutów, potwierdza również rozmówca ukraińskiego portalu Censor.net. Mężczyzna powiedział, że nazywa się Jewgienij Niżyn i siedział w więzieniu w Zakładzie Karnym nr 3 w Riazaniu (ok. 200 km na południowy wschód od Moskwy). Zapisał się w szeregi Grupy Wagnera, a następnie oddał się w ręce Ukraińców.

Nużyn opowiedział, że trafił do więzienia w 1999 roku: „Była bójka, musiałem strzelać. Jednego zabiłem, drugiego zraniłem”. Rosjanin dostał za to karę 24 lata, a następnie kolejne cztery za próbę ucieczki.

Ze słów Nużyna wynika, że w lipcu do kolonii przyleciał helikopterem biznesmen - Prigożyn. Wszystkich więźniów zagnano na plac apelowy, gdzie gość zaproponował im wyjazd na wojnę. - Obiecał wszystkim amnestię. Pensję w 100 tys. Jeśli zostajesz zabity, pięć milionów, czy coś, [zostanie zapłacone] rodzinie. [Powiedział, że] ojczyzna jest w niebezpieczeństwie i tak dalej, i tak dalej – zrelacjonował słowa Prigożyna Nużyn. Na Ukrainę zdecydowało się pojechać 92 osoby, w tym rozmówca ukraińskiego portalu.

Z więźniów utworzono oddział szturmowy. Zapytany, jak im wyjaśniono zadanie takich oddziałów, Nużyn odpowiedział: „Nawet nie wiem, jak to wyjaśnić. Jak zrozumiałem, że [więźniowie wykonywali zadanie] mięsa armatniego. Jeżeli czegoś nie robisz, albo robisz źle – zostajesz wyzerowany. Rozstrzelany. To u nich się nazywa wyzerowanie”.

Nużyn jest już drugim byłym rosyjskim więźniem, który był w składzie Grupy Wagnera, oddał się w ręce Ukraińców i zgodził się porozmawiać z portalem Censor.net.

Już nie da się ich uratować

Masowe zjawisko werbunku rosyjskich więźniów na wojnę potwierdzają również obrońcy praw więźniów i ich rodzin w Rosji.

- To nie jest pierwszy raz, gdy służby prasowe Grupy Wagnera w sieci Telegram bardzo aktywnie komentują to, co się dzieje, zamieszczają liczne filmy z więźniami, którzy agitują swoich towarzyszy, by ci zostali najemnikami i „żołnierzami fortuny” – mówi w rozmowie z Radiem Swoboda założycielka Fundacji „Ruś Siedząca” Olga Romanowa. – Więc gratuluję rosyjskim wojskowym: nie są już nikomu potrzebni. Niepotrzebne są medale i ordery, jak mówi Prigożyn. Właśnie więźniów będą chowali na „Alejach Sławy” w miastach, nie zaś wojskowych. Policja polowała, łapała, śledczy prowadzili śledztwo, prokuratorzy oskarżali, sędziowie wydawali wyroki, Federalna Służba Więzienna ich pilnowała, a teraz… Znieważono ich pracę. Oczywiście dobrze im tak. Ale to oznacza upadek systemu prawnego kraju – mówi obrończyni praw człowieka.

Kobieta twierdzi, że zwerbowano już dziesiątki tysięcy więźniów i wielu już walczy. 

- Wielu zginęło. Oznacza to, że jest to zjawisko masowe. Geografia bardzo mnie martwi: Jewgienij Prigożyn i Grupa Wagnera zrobili bardzo dokładne przeszukania w całej Rosji, w jej centralnej części. Najbardziej wysuniętym na północ punktem jest Workuta, Syktywkar, najbardziej wysuniętym na południe punktem jest Adygeja, zachodnim jest Psków, obwód smoleński i wschodnim Tatarstan – wylicza.

Olga Romanowa wnioskuje, że mimo początkowej niechęci więźniowe poddali się presji.

- Początkowo więźniowie lub ich krewni prosili nas o pomoc w obronie przed rekrutacją, i my walczyliśmy o nich. Dzwoniliśmy do Federalnej Służby Więziennej lub oficera dyżurnego i składaliśmy oświadczenie, że dowiedzieliśmy się o przygotowywanym przestępstwie. I tego więźnia natychmiast usuwano ze wszystkich list, dmuchano na niego i chuchano, a nawet proszono, by opuścił zakład, pisząc wniosek o przejście na lżejszy reżim. A teraz [dosłownie w tym tygodniu – przyd.red.] słyszymy w odpowiedzi: „Nie ma ich tam. Jakieś prywatne przedsiębiorstwo wojskowe kogoś rekrutuje? Niemożliwe!”

– relacjonuje szefowa Fundacji „Rosja Siedząca”.
 

 

 



Źródło: niezalezna.pl

Olga Alehno
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo