Rosyjskie prowokacje na Bałtyku. Jarosław Guzy: „Putin spowodował tym, że Morze Bałtyckie staje się morzem NATO”

To wszystko składa się na całą imperialną politykę Kremla, której celem jest pacyfikacja Zachodu, usunięcia Stanów Zjednoczonych z obszaru europejskiego strategicznego, podporządkowanie sobie państw sąsiednich. To jest konsekwentnie ta sama polityka. Jak widzimy przynosi ona odwrotny skutek do tego, czego spodziewał się Putin – mówi w rozmowie z Niezależna.pl ekspert ds. międzynarodowych Jarosław Guzy.

Kremlin.ru, CC BY 3.0 , via Wikimedia Common

W ostatnim czasie coraz częściej pojawiają się informacje o kolejnych prowokacjach z udziałem rosyjskiej armii. Niedawno duńskie siły zbrojne podały, że rosyjski okręt wojenny dwukrotnie naruszył terytorium Danii w pobliżu wyspy Bornholm. Do tego typu incydentów dochodzi też z udziałem rosyjskich myśliwców.

Niezależna.pl zwróciła się do Jarosława Guzego, eksperta ds. bezpieczeństwa międzynarodowego, z pytaniem jak kraje bałtyckie powinny reagować na prowokacje ze strony Rosji. 

- Te prowokacje nie mają znaczenia militarnego. Nie sądzę, aby to były jakieś akty zmierzające do realnych działań i zagrażające bezpieczeństwu krajów, których te incydenty dotyczą. Natomiast ich cel jest ewidentny i na tym jest zbudowana cała polityka Rosji, czyli na próbach zastraszania krajów i ich elit politycznych, grożenia im perspektywą wojny, a dzięki temu wymuszaniu zachowań, które są korzystne dla Kremla

– uważa Jarosław Guzy.

Dodaje również, że „w tym momencie chodzi oczywiście o zaniechania pomocy dla Ukrainy”.

- Po drugie, chodzi też o wycofanie sankcji wymierzonych w Rosję i powrót jej elit politycznych na salony międzynarodowe. To wszystko składa się na całą imperialną politykę Kremla, której celem jest pacyfikacja Zachodu, usunięcia Stanów Zjednoczonych z obszaru europejskiego strategicznego, podporządkowanie sobie państw sąsiednich. To jest konsekwentnie ta sama polityka. Jak widzimy przynosi ona odwrotny skutek do tego czego spodziewał się Putin. Wszystkie te zabiegi, prowokacje sprawiają, że NATO jest coraz bardziej skonsolidowane. Najbardziej spektakularny tego przykład to to, że Putin aspirujący do roli następcy Piotra Wielkiego spowodował, że Morze Bałtyckie staje się morzem NATO. Myślę, że nie tego spodziewano się na Kremlu

 – mówi ekspert.

Naszego rozmówcę spytaliśmy też czy w najbliższym czasie można się spodziewać nasilenia prowokacji ze strony Rosji.

- To nie jest coś, co zaczęło się od agresji rosyjskiej na Ukrainę. Tego typu incydenty zdarzały się cały czas, jednak wcześniej być może trochę rzadziej. One miały miejsce nie tylko w obszarze europejskim strategicznym ale np. też na Dalekim Wschodzie, gdzie doświadczali ich Amerykanie i Kanadyjczycy. To jest coś co może się zmienić tylko wtedy gdy zmieni się polityka rosyjska, a ta zmieni się, gdy Rosja zostanie zmuszona do poniechania agresywnych działań w stosunku do sąsiadów i Zachodu. Wojna, która toczy się na Ukrainie jest też wojną, która prowadzona jest przeciwko całemu Zachodowi. To przypomina czasy Związku Sowieckiego, który z zasady był krajem zagrażającym pokojowi na świecie

– powiedział Jarosław Guzy.

 

 


Źródło: Niezalezna.PL

#Jarosław Guzy #Rosja #NATO #Stany Zjednoczone

Jan Przemyłski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo