Złoto, diamenty, narkotyki, SB, zabójstwa… Sensacyjna rozmowa o Marynarce w PRL! (FILM)

Hamburg, Antwerpia, Rotterdam – rejsy do tych portów znajdowały się pod specjalnym nadzorem władz PZPR. - Był taki statek „Jelenia Góra”, który pływał do Afryki Zachodniej. Tam po jednym z kapitanów zostały tylko klapki na pokładzie. Nikt nigdy nie dowiedział się, co się z nim stało. Zniknął na morzu, to nie jest trudne, żeby człowiek znalazł się za burtą. Zresztą drugi kapitan również zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Było parę takich statków, na które nie dało się dostać normalnie. Tam można było nie tylko zyskać olbrzymie pieniądze, ale i stracić życie – powiedział w „Wywiadzie z chuliganem” kapitan Marek Malcher, autor książki „Przepustka na ląd”, która właśnie trafiła do księgarń. Sensacyjną rozmowę obejrzeć można poniżej [ZOBACZ FILM na końcu tekstu].

youtube.com/printscreen

Marynarka Handlowa – to była oficjalna nazwa, ale w rzeczywistości była ona także „marynarką handlującą”. - Jeżeli celnicy znaleźli przy kimś np. karton wódki, to wtedy on albo wyleciał z pracy, albo nie wyleciał, ale wtedy następnym razem ukrywało się przemyt nie tylko przed celnikami, ale i przed tym kolegą – wspomina w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem kapitan Marek Malcher.

Handlem z Polakami bardzo interesowali się Afrykańczycy. - To były groteskowe historie. Jak przypływał polski statek do Afryki Zachodniej, to witany był przez tubylców okrzykami: „Stasiu! Koszula!”. Oznaczało to, że tubylcy mają ochotę nabyć flanelową koszulę w kratkę, która była jednym z czołowych wyrobów tekstylnych w PRL – opowiada.

Zwykli marynarze handlowali też kremami Nivea, jednak przyszły kapitan Marek Malcher wykorzystał przemytnicze kanały do innych celów. Gdy podpisywane były Porozumienia Sierpniowe w 1980 r., jego statek stał na redzie Gdyni, nie mogąc do niej wpłynąć z powodu strajku, a marynarze słuchali przebiegu rozmów. Kiedy statek wpłynął do portu, natychmiast, 3 września, zgłosił się do siedziby Solidarności, do której zapisała go Alina Pieńkowska.

Zebrane z całej Polski biuletyny Solidarności zabierałem do Londynu, a z Londynu przywoziłem zakazane książki

-  wspomina w „Wywiadzie z chuliganem”.

Do Marynarki Malchera, fizyka teoretycznego, zagnało marzenie o „bramie na szeroki świat” z piosenki „Gdzie ta keja”. - Moje pierwsze przedsiębiorstwo, Polskie Linie Oceaniczne, na pewno było dość mocno infiltrowane, jednak mogę powiedzieć, że tam było bardzo dużo wspaniałych ludzi – opowiada.

W Marynarce za sprawą przedwojennych wykładowców Wyższej Szkoły Morskiej wbrew komunistom przetrwało trochę przedwojennego etosu.

- Ja jeszcze słuchałem wykładów słynnego kapitana Borcharda. Jednym z wykładowców był kapitan Ledóchowski, bratanek świętej Urszuli Ledóchowskiej. Przed wojną budowa polskiej Marynarki handlowej to było coś zaszczytnego, budowa Gdyni to była odbudowa odzyskanej po 123 latach Polski. A po wojnie, w PRL? Opisuję w książce, jak biegał po szwedzkim nabrzeżu kapitan polskiego statku z butelką w kieszeni i próbował ją sprzedać. 

„Wywiad z chuliganem” jest koprodukcją Radia Poznań i Telewizji Republika. W Radiu słuchać go można w soboty o 18.00, premiera w TV Republika w niedziele o 22.00. Nowe odcinki programu pojawiają się W PONIEDZIAŁKI O 10.00 WYŁĄCZNIE NA KANALE YOUTUBE RADIA POZNAŃ.

Najbardziej sensacyjna rozmowa o Marynarce z czasów komunizmu i III RP do obejrzenia poniżej:

 

 


Źródło: niezalezna.pl,

Magdalena Nowak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo