Wiceminister MON: Liczba wojsk i sprzętu wskazuje na to, że mogą być podjęte działania wojenne

Politycy w programie „W Punkt” odnieśli się dziś do sytuacji Ukrainy, zagrożonej agresją ze strony Rosji. Minister Wojciech Skurkiewicz pytany o rosnącą obecność militarną Rosji na granicy z Ukrainą ocenił, że sytuacja jest bardzo trudna i skomplikowana.

Telewizja Republika, W Punkt

W mediach amerykańskich podano, że we środę świat musi wstrzymać oddech i patrzeć, co wydarzy się na Ukrainie. Mówi się również o czarnych scenariuszach, których nikt nie wyklucza, a one zakładają inwazję w pełnym wymiarze na wschodniego sąsiada Polski, atak z użyciem samolotów, bombardowanie Kijowa, jak to mówią Amerykanie, „z bardzo krwawymi dniami”.

Wiceminister obrony narodowej pytany był, jak rząd patrzy na to zagrożenie.

- Te informacje, które są przekazywane zza Oceanu na temat Ukrainy, są wywiadowczymi informacjami, wszyscy członkowie Sojuszu Północnoatlantyckiego zostali z nimi zapoznani – powiedział Wojciech Skurkiewicz.

Dodał, że przed kilkoma dniami odbywały się intensywne rozmowy z udziałem również prezydenta Andrzeja Dudy, ministra Mariusza Błaszczaka.

Sytuacja jest bardzo trudna i skomplikowana. Nie dość, że wojska rosyjskie koncentrują się przy granicy rosyjsko-ukraińskiej – tam jest w tej chwili około 90 tys. żołnierzy, to do tego dochodzą jeszcze ćwiczenia prowadzone na Białorusi. Białoruś czynnie włącza się w te działania eskalacyjne. Tutaj jest żołnierzy rosyjskich około 30 tys., którzy ćwiczą nie tylko przy granicy ukraińsko-białoruskiej, ale również i przy granicy polsko-białoruskiej. Sytuacja jest bardzo napięta i skomplikowana

– mówił.

Redaktor pytała, czy są jakieś informacje wywiadowcze wskazujące na to, że jeżeli dojdzie do ataku wojsk Federacji Rosyjskiej, to w nim będą uczestniczyły wojska Białorusi?

Takiej sytuacji absolutnie nie można wykluczyć. W te ćwiczenia prowadzone dziś przy granicy białorusko-ukraińskiej są zaangażowane nie tylko wojska rosyjskie, ale też i białoruskie. Jako Sojusz Północnoatlantycki, jako państwo flankowe bardzo bacznie się temu przyglądamy. Rosja przerzuciła znaczne siły na zachód swojego kraju. Widać, że nie robi tego przypadkowo. Pamiętajmy o tym, że w tym okresie zimowo-wiosennym prowadzone są też ćwiczenia „Wostok” – one odbywały się każdego roku w ten sposób, że z zachodnich i centralnych obwodów wojska były przerzucane na wschód, czy nawet na daleki wschód. Tym razem jest to zupełnie inne pole działania. Ze wschodu są one przerzucane na zachód

– podał.

Katarzyna Gójska pytała, czy ten rodzaj wojsk, sprzętu który jest już przy granicy z Ukrainą, czy to na terenie Rosji, czy Białorusi, ta liczba żołnierzy, czy one dają możliwość Federacji Rosyjskiej na przeprowadzenie dużej akcji na terytorium Ukrainy? Na jaki scenariusz wskazuje ta mobilizacja wojsk rosyjskich i białoruskich u granic Ukrainy?

Z wojskowego punktu widzenia, to wskazuje na to, że mogą być podjęte działania wojenne, wojskowe, kinetyczne. Ten zasób sprzętowy i osobowy nie wydaje mi się żeby był wystarczający, aby iść od zachodu Rosji przez Kijów na Ukrainę. Proszę pamiętać o tym, że znaczna mobilizacja, która jest na Ukrainie, to ponad 200 tys. osób pod bronią, rozwijane oddziały obrony terytorialnej, też bardzo mocno wsparte przez państwa Zachodu – przez amunicję, przez broń tzw. defensywną – i to broń najnowocześniejszą, która pozwoliłaby Ukraińcom się bronić. Ta pomoc bez wątpienia przyczyniłaby się do tego, że mielibyśmy konflikt na bardzo dużą skalę, a tego chyba nikt by nie chciał, szczególnie w naszej części Europy, dlatego też te działania dyplomatyczne, aby jednak wojska rosyjskie powróciły do miejsc stałej dyslokacji, aby ten konflikt został rozwiązany na poziomie dyplomatycznym

– ocenił wiceminister.

Wydaje mi się, że Putin został rozzuchwalony sytuacją po roku 2014. To co wydarzyło się w Donbasie, przejęcie Krymu. W pierwszych miesiącach po aneksji Krymu było wielkie niezadowolenie ze strony państw Zachodu, ale to ucichło, to zostało rozmyte. Rosja jest na Krymie, Rosja robi tam co chce. Dziś wydaje się, że Putin próbuje jeszcze raz wejść w te same buty

– dodał.

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#Polska

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo