Z OSTATNIEJ CHWILI

15 osób zabitych, w tym 14 uczniów, w strzelaninie w szkole podstawowej w Teksasie w USA. Zabójca nie żyje • • •

Koniec pax americana, czyli świat pięciu mocarstw 

Chyba już nikt nie ma wątpliwości, że żyjemy w okresie przełomu. Rywalizacja USA z Chinami trwa i nie wiemy, jak się ona skończy. Przy okazji słabsze mocarstwa próbują walczyć o swoje imperialne interesy. Rosja stara się odbudować ZSRS, a Niemcy zrobić z UE już całkowicie podporządkowane sobie zewnętrzne imperium. Niektórzy próbują obecne czasy porównywać do okresu przed I wojną światową. USA miałyby być broniącą pozycji największego mocarstwa Wielką Brytanią, a Chiny rosnącymi w siłę Niemcami. Być może tak jest, ale historia nigdy się nie powtarza w skali 1 do 1, zawsze jednak się powtarza pewien schemat. 

Tym schematem jest to, że w momencie przełomu znikają stare mocarstwa, a pojawiają się nowe. Warto więc odwołać się do historii, aby szukać analogii. I spróbować przewidzieć, które mocarstwa znikną, a jakie nowe się pojawią.

Prezydent słońce

Jeśli spróbujemy opisywać obecną sytuację, to naczelne mocarstwo, czyli Stany Zjednoczone, bardziej niż Wielką Brytanię sprzed ponad 100 lat przypomina Francję Ludwika XIV. Amerykanie, inaczej niż Brytyjczycy, nie zbudowali bezpośredniego, zewnętrznego imperium. Zadowolili się szerokimi wpływami ekonomicznymi i kulturowymi na świecie. Francuzi w czasach Króla Słońce, podobnie jak dzisiaj Amerykanie, oparli swoją dominację na ogromnych wpływach kulturowych i sile swojej gospodarki. Francuzi pogrążali inne mocarstwa, np. Hiszpanię Habsburgów, podobnie USA zdominowały Związek Sowiecki. Paryż natrafił jednak w końcu na silnego oponenta – Londyn. Tak samo Waszyngton musi zmierzyć się w końcu z godnym siebie przeciwnikiem – Pekinem. O ostatecznej rozgrywce między Paryżem a Londynem zadecydował nie do końca bilans sił, lecz problemy wewnętrzne Francji. Dzisiaj to USA przeżywają problemy wewnętrzne.

Źródła i charakter potęgi Francji Króla Słońce i współczesnej Ameryki są podobne. Opierają się one w dużym stopniu na ogromnej sile własnej gospodarki narodowej i promieniującej na zewnątrz kulturze, a w mniejszym stopniu na bezpośrednich podbojach. A Francja mimo serii porażek na początku XVIII w. i utraty hegemonii w Europie nie przestała być dominującą potęgą na kontynencie przez następne 150 lat. Z USA może być tak samo. Mogą one nawet ponieść serię porażek, utracić olbrzymią dominację na świecie, ale nie przestaną być największym supermocarstwem. Siła opierająca się na solidnej gospodarce narodowej i wpływach kulturowych szybko nie wygasa. Waszyngton, niczym kiedyś Paryż, będzie po prostu musiał się posunąć i zrobić miejsce innym potęgom. 

Połtawa Putina

Obecna sytuacja na świecie jest podobna do sytuacji z przełomu XVII i XVIII w. w Europie jeszcze z jednego powodu. Wtedy nie mieliśmy do czynienia z jedną wielką wojną, ale z szeregiem mniej lub bardziej lokalnych wojen, pozornie niepowiązanych ze sobą. We wszystkich jednak wojnach przełomu XVII i XVIII w. chodziło o jedno – zmianę pozycji geopolitycznej w momencie kruszenia się starego ładu. Tamte czasy pozbawiły statusu mocarstwowego kilka państw, innym zaś pozwoliły go uzyskać. Często działo się to przy początkowo agresywnej postawie państw, które lada chwila miały stracić pozycję mocarstwa lub których proces upadku już się rozpoczął. Tak było w wypadku Szwecji, która potrafiła przez lata z sukcesami prowadzić wojnę północną, by ostatecznie ulec Rosji w stepach Ukrainy pod Połtawą i na zawsze stracić status mocarstwa. Podobnie było z Turcją, która obległa Wiedeń, ale przegrała i od tej pory rozpoczął się okres wycofywania jej wpływów w Europie i geopolitycznej marginalizacji.
Po okresie kolejnych wojen na przełomie XVII i XVIII w. ukształtował się nowy ład geopolityczny w Europie (z wpływem na cały świat). Pozycję wielkich mocarstw straciły Szwecja, Hiszpania, Turcja czy Holandia. Wiele z tych państw potrafiło jeszcze przez wiele dziesięcioleci brać czynny udział w polityce europejskiej, ale już nigdy nie były potęgami ofensywnymi, decydującymi o porządku świata. Tak może być  dzisiaj z Rosją i Niemcami. Rosja niczym Szwecja Karola XII prowadzi agresywną politykę zagraniczną, ale może to być jej ostatnia ofensywa. Kiedy Moskwa dostanie w końcu silny cios, nie pozbiera się już nigdy. Może pozostanie jeszcze w miarę silnym krajem, ale z grona mocarstw światowych wypadnie. Podobnie Niemcy. Dziś panują nad Europą za pomocą Unii Europejskiej, ale nie są w stanie utrzymać swojego imperium. Europejczycy mają coraz bardziej dość berlińsko-brukselskiej dominacji, a Niemcy wydają się mieć coraz więcej problemów wewnętrznych utrudniających im ekspansję na zewnątrz.

Wielka piątka

Po wojnach przełomu XVII i XVIII w. nastał w Europie układ sił, który przetrwał prawie 200 lat. Układ ten gwarantowało pięć mocarstw. Jednym z nich była Francja, dawny hegemon, a później jeden z najsilniejszych graczy. Drugim była Wielka Brytania, nowa potęga morska i przyszły właściciel największego imperium w historii. Trzecim Austria, już wcześniej znaczący kraj I Rzeszy Niemieckiej, który stał się silnym państwem opartym na Czechach i Węgrach. Czwartym mocarstwem była Rosja, kraj na peryferiach Europy, ale za to z najliczniejszą armią. Piątym, najmniej spodziewanym – Prusy, które wyzwoliły się z zależności lennej wobec Rzeczypospolitej i stały się samodzielnym królestwem, w ciągu najbliższych 150 lat mającym zdominować Niemcy. 

Współczesny świat zmierza do podobnego układu sił, z pięcioma największymi mocarstwami. Jednym z nich będą z pewnością Stany Zjednoczone. Chociaż stracą one pozycję hegemona światowego, wciąż pozostaną dzięki sile gospodarki i kultury najsilniejszym graczem na świecie. Drugim będą z pewnością Chiny, dzisiejszy pretendent do rywalizacji o pierwsze miejsce z Ameryką. Pekin nie będzie w stanie zniszczyć USA ani przejąć hegemonii nad światem, ale z pewnością stanie się jednym z decydujących mocarstw. Trzecim kandydatem do światowej piątki są Indie – trzecia gospodarka świata, nuklearne mocarstwo o największej liczbie ludności na świecie, przeciwwaga dla Chin w Azji. Czwarte mocarstwo będzie się pewnie wywodzić ze świata islamu. Ideologia islamizmu, chociaż radykalna, pozwala na mobilizację swoich wyznawców. Mocarstwo islamskie, wywodzące się pewnie z Bliskiego Wschodu, będzie m.in. wpływać na Rosję i Europę Zachodnią poprzez liczne mniejszości muzułmańskie.

Piąte mocarstwo

Do USA, Chin, Indii oraz mocarstwa islamskiego może dołączyć jeszcze jedna – piąta siła. To mocarstwo niespodziewane, tak jak nieoczywista była potęga Prus, które w końcu stanęły w jednym szeregu z Francją, Wielką Brytanią, Austrią i Rosją. Tym mocarstwem będzie zjednoczona Europa Środkowo-Wschodnia, czyli 20 krajów między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym, które stworzą własną unię, wolną od ideologicznych szaleństw płynących czy to z Moskwy, czy z Brukseli/Berlina. Nie mając przeszłości imperialnej, to superpaństwo będzie wolne od problemów z agresywną postawą imigranckich mniejszości. Będzie więc najważniejszym przetrwalnikiem europejskich, chrześcijańskich wartości, które doprowadziły narody Europy do sukcesu cywilizacyjnego. Dziś te wartości pozwolą nam zapełnić miejsce opuszczone przez cofające się w swojej mocarstwowości Niemcy oraz Rosję i nam samym dać pozycję mocarstwa. Piątego, ale nie ostatniego. 

 


Źródło:

Bartosz Bartczak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo