Białoruś grozi Ukrainie. „W przypadku konfliktu nie będziemy stali z boku”

„Białoruś nie będzie stała z boku. I będzie jasne, po której stronie staniemy” - takimi słowami przywódca reżimu w Mińsku, Alaksandr Łukaszenka skomentował reakcję Białorusi na możliwy wybuch konfliktu w Donbasie.

fot. president.gov.ua, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=101768421

Od kilku tygodni dostrzegalne jest gromadzenie się rosyjskich wojsk nieopodal granicy z Ukrainą. Eksperci i opinia międzynarodową nie wykluczają możliwości wywołania kolejnej wojny w Donbasie. 

"Obserwujemy obecnie już nie tylko gromadzenie wojsk, widzimy pogorszenie sytuacji na tle demonstracji przez Rosję gotowości do zastosowania wojska i sprzętu, skoncentrowanych wzdłuż ukraińskiej granicy oraz to, że rosyjskie władze rozpatrują różne możliwości, w tym potencjalne wojskowe wtargnięcie na Ukrainę - stwierdziła w połowie listopada ukraińska misja przy OBWE.

Zaniepokojenie działaniami Rosji przy ukraińskich granicach wyrazili m.in. przywódcy USA, Wielkiej Brytanii, Polski oraz kierownictwo NATO.

"Białoruś nie będzie stała z boku"

Jednocześnie, Ukraina przygotowuje się na ewentualne przeniesienie się kryzysu migracyjnego na jej granice z Białorusią. 

- Do niedawna Ukraina nie odczuwała poważnych zagrożeń ze strony Białorusi i możliwe, że z tego powodu nie zajmowała się wyposażeniem tej granicy. Obecnie wraz z pojawieniem się tzw. kryzysu migracyjnego, migracyjnego ataku na granice litewskie i polskie ze strony Białorusi, Ukraina poczuła to samo zagrożenie i mobilizuje siły do obrony granicy na północy - mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową Wołodymyr Horbacz z Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej.

Okazuje się, że nie jest to przesadna ostrożność. Dziś przywódca reżimu w Mińsku, Alaksandr Łukaszenka, wziął udział w spotkaniu dot. bezpieczeństwa militarnego, podczas którego stwierdził, że w przypadku wojny w Donbasie lub "jakimkolwiek innym miejscu na granicy z Rosją", "Białoruś nie będzie stała z boku i będzie jasne, po czyjej stronie stanie".

Słowa Łukaszenki odnotował niezależny białoruski dziennikarz, Tadeusz Giczan.

Plan ataku na Ukrainę

- Wygląda na to, że ta mapa od szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego, Kyryło Budanowa nie jest teraz tak alarmująca - napisał Giczan.

Budanow, kilka dni temu w wywiadzie dla Military Times powiedział, że "Rosja zgromadziła ponad 92 tys. żołnierzy przy ukraińskich granicach i przygotowuje atak pod koniec stycznia albo na początku lutego przyszłego roku"

Według niego taki atak najprawdopodobniej obejmowałby naloty powietrzne, ataki artyleryjskie i pancerne oraz ataki powietrznodesantowe na wschodzie, desanty morskie w Odessie i Mariupolu oraz mniejsze wtargnięcie przez Białoruś.

Manewry z Rosją przy granicy

Podczas dzisiejszego spotkania dot. bezpieczeństwa militarnego, Łukaszenka zwrócił się do premiera rządu Białorusi, mówiąc, że "każda okazja musi być teraz wykorzystana do tego, by wesprzeć armię". Stwierdził, że "Białoruś nie potrząsa bronią, ale jest gotowa odpowiedzieć, gdy ktoś przyjdzie uzbrojony".

Po spotkaniu, Wiktar Chrenin, minister obrony Białorusi, zapowiedział planowane ćwiczenia z Rosja blisko południowej granicy kraju (z Ukrainą)

W rozmowie z dziennikarzami Chrenin dodał również, że "sąsiednie kraje aktywnie się militaryzują".

- To nie może nas nie martwić, dlaczego zmuszeni jesteśmy planować środki odwetowe - ocenił szef białoruskiego resortu obrony.

 

 



Źródło: Twitter.com, PAP, belta.by, niezalezna.pl

Michał Dzierżak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo