Patrzy na nich cała Polska. Bohaterska służba żołnierzy przy granicy: „Nasze morale jest wysokie”

Służą Polsce z dala od swoich domów i rodzin. 24 godziny na dobę bronią polskiej granicy przed hybrydowym atakiem reżimu Łukaszenki. Wojsko - w tym także terytorialsi, w momencie próby pokazało, że można na nie liczyć.

Żołnierze bronią polskiej granicy dzień i noc
fot. Twitter/Terytorialsi

Sytuacja na przejściu granicznym Kuźnica-Bruzgi, gdzie od poniedziałku po stronie białoruskiej koczują migranci, zaostrzyła się we wtorek rano, gdy - jak informowała Straż Graniczna - w stronę polskich służb rzucane były m.in. kamienie, kłody drewna. Policja używała armatek wodnych wobec agresywnych osób znajdujących na przejściu po stronie białoruskiej. Ministerstwo Obrony Narodowej podało, że "migranci zostali wyposażeni przez białoruskie służby w granaty hukowe i obrzucili polskich żołnierzy i funkcjonariuszy". 

Żołnierze w momencie zagrożenia pokazali, że można na nich liczyć.

Ustabilizowane działania WOT

Rzecznik Wojsk Obrony Terytorialnej płk Marek Pietrzak zaznaczył, że "zgodnie z nową polityką informacyjną MON wojsko nie podaje liczebności sił zaangażowanych w zabezpieczanie granicy".

- Nasze zadania ustabilizowały się, WOT nie odgrywają wiodącej roli, główny ciężar ponoszą wojska operacyjne. Wspieramy Straż Graniczną i społeczności lokalne. Od kilku tygodni głównym zadaniem jest wsparcie Straży

 - powiedział Pietrzak.

Jak mówił, w rejon przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi "doraźnie są kierowani żołnierze WOT" dla wzmocnienia innych sił, jednak większość zadań "wypełniają na całej długości granicy, uzupełniając siły wojsk operacyjnych, wspierając Straż Graniczną i policję w wykonywaniu zadań".

Przypomniał, że wsparcie polega na ustawianiu punktów kontrolnych, patrolach pieszych, wodnych z wykorzystaniem łodzi płaskodennych, patrolach konnych na terenie Lubelszczyzny.

"To także zadanie, które nie angażuje zbyt wielu żołnierzy, ale jest bardzo efektywne - wykorzystanie naszych bezzałogowców rozpoznawczych, których mamy najwięcej ze wszystkich rodzajów sił zbrojnych" 

- Nasze drony wykonują zadania na rzecz wojsk operacyjnych i Straży Granicznej. Dzięki tym aparatom mamy wgląd w teren w bezpośredniej bliskości po stronie białoruskiej. Widzimy, jak Białorusini przemieszczają grupy migrantów, jak nimi sterują, dokąd je kierują, dzięki temu możemy efektywnie przeciwdziałać nielegalnym przekroczeniom granicy. Nasze zadania to także ustawianie masztów oświetleniowych, agregatów prądotwórczych, elektrowni polowych - powiedział Pietrzak.

"Część żołnierzy i funkcjonariuszy bezpośrednio zabezpiecza granicę przed nielegalnym przeniknięciem, część wykonuje zadania dalej od granicy. Nasze patrole w głębi kraju lokalizują migrantów, którzy już przedostali się przez granicę, przekazują ich Straży Granicznej" - zaznaczył rzecznik WOT.

Termosy i baterie? Niekonieczne

Najwyższy stopień gotowości obowiązuje w podlaskiej, lubelskiej i warmińsko-mazurskiej brygadach OT. Odnosząc się do informacji o powoływaniu także tych ochotników WOT, którzy należą do brygad kujawsko-pomorskiej i śląskiej, Pietrzak zaznaczył, że wiąże się to z rotacjami żołnierzy obsługujących specjalistyczny sprzęt. "Gros zadań realizują brygady podlaska i lubelska, ale operatorów niektórych systemów, w tym dronów, delegują jednostki z całej Polski" - wyjaśnił.

Nawiązał także do pytań o ekwipunek i warunki zakwaterowania żołnierzy przy granicy. Odpowiedział, że wojsko - nie tylko WOT - otrzymuje bardzo dużo ofert wsparcia materialnego. Zapewnił, że wojsko jest dobrze wyposażone i zaopatrzone.

- Wiele instytucji organizuje różne akcje. Chętnie przyjmiemy ciasto czy owoce, które przynoszą nam mieszkańcy, ale zbiórki termosów czy baterii naprawdę nie są konieczne. Wolimy słowa wsparcia

- powiedział. Za dobry pomysł uznał, by rodzicom żołnierzy i funkcjonariuszy, którzy od tygodni przebywają na granicy, pomagać - jeśli są schorowani i potrzebują pomocy np. przy zakupach.

Patrzy na nich cała Polska

Służba przy granicy do łatwych nie należy. Żołnierze są rotowani co kilkanaście dni - po tym okresie wracają do domów i są zastępowani innymi.

- Najlepszym odpoczynkiem jest kontakt z rodziną

- stwierdza mjr Marek Nabzdyjak, rzecznik 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. Zapytany o warunki bytowe służby wojska na granicy przyznaje, że ważną zmianą w tym zakresie realizowaną obecnie jest dostarczanie kontenerów mieszkalnych do obozowisk wojska.

- Ma to zapewnić jak najlepsze warunki służby żołnierzom na granicy. Dotychczas żołnierze korzystali z ogrzewanych namiotów. Teraz, ponieważ zbliża się zima, która tutaj na Podlasiu jest mocno odczuwalna, są przywożone kontenery mieszkalne, do których żołnierze będą się sukcesywnie przeprowadzać. Pozwoli to im, w trudniejszych warunkach atmosferycznych, zregenerować się i odpocząć po patrolach i dość trudnych zdaniach, jakie mają do wykonania na granicy

 - opowiada.

Jednocześnie rzecznik zapewnia:

"Mamy XXI w. i mamy tu profesjonalne stołówki wojskowe, gdzie żołnierze otrzymują ciepłe posiłki, ale też mogą wypić kawę, czy herbatę. Żołnierze mają też możliwość obejrzenia telewizji w wolnej chwili. W obozach są też psycholodzy i kapelani, którzy służą pomocą, w razie takiej potrzeby"

- Zadania, które tu mamy do wykonania, są wymagające pod względem wysiłku fizycznego i psychicznego, ale nasze morale jest wysokie. Tym bardziej, że widzimy wsparcie, jakie płynie ze strony społeczeństwa. To ważny czynnik, bo żołnierze wiedzą, że patrzy na nich cała Polska - dodaje

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Wojsko Polskie #Wojska Obrony Terytorialnej

mk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo